Po dłuższym
czasie bliźniaczki się wyluzowały, przestały w ogóle przeżywać lot. Zaczęły ze
sobą plotkować i żartować, zupełnie zapominając o obecności chłopców.
-A pamiętasz jak ten gamoń cię pocałował?- śmiała się Katy.
-Tak! Do dziś ma ślad mojej ręki na policzku…
-Haha, tak Anna…strzeliłaś mu solidnie. A pamiętasz?
-O boże tak! To było dobre…- rzuciła Anna i zaczęła się
śmiać razem z siostrą. Harry postanowił zwrócić na siebie jej uwagę.
-Louis?
-Tak?
-A pamiętasz?
-Co?
-No u Liama…
-Eeeeee…
-Louis- powiedział Harry dając chłopakowi porozumiewawcze
spojrzenie.
-A! Już pamiętam! Haha…- odpowiedział Louis sztucznie się
śmiejąc. Mimo ich starań dziewczyny zupełnie nie zwracały na nich uwagi. Obrali
więc inną taktykę.
-A przypominasz sobie tą dziewczynę, którą spotkaliśmy dziś
na lotnisku, przed przyjazdem Zayna?- zaczął Harry.
-O tak...takiego tyłeczka się nie zapomina- rzucił Louis, po
czym nastała cisza. Dziewczyny przestały rozmawiać. Poczuły lekką zazdrość, co
było trochę dziwne…- Może siedzi gdzieś z nami na pokładzie. Rozejrzyjmy się…
-Mam nadzieję, miło by ją było po raz drugi spotkać- na te
słowa Harrego bliźniaczki zupełnie się wyciszyły. Ale po chwili znowu zaczęły
rozmawiać, udając, że nic je to nie obchodzi. Chłopcy popatrzyli na siebie z
rezygnacją. Poddali się. W pewnym momencie samolot wpadł w turbulencje.
-Co się dzieje?!- niemal krzyknęła przerażona Katy.
-Nic takiego…-rzucił znudzony Harry. Louis szybko spojrzał
na niego, dając mu znak, że to jest ich szansa.
-Harry, co ty gadasz. To jest niebezpieczne! Dziewczyny
trzymajcie się…
-Louis, o czym ty mówisz?!- odpowiedziała Katy.
-Dobrze…zachowajcie spokój…-tym razem odezwał się Harry, ale
Anna od razu go zgromiła:
-Karzesz mi zachować spokój w takim momencie?!?!
-Hej, hej, hej. Posłuchajcie mnie. W takich sytuacjach,
według regulaminu, pasażer powinien chwycić się osoby wyższej i silniejszej. I
mocno się jej trzymać…wtulać się w nią…- zaczął Lou.
-Louis chciał powiedzieć…- kontynuował Harry.
-Już wiem! Idę do Zayna! On jest silny…-zaczęła Anna.
-Nie!- zaprotestował Harry- Znaczy…nie wolno chodzić po
pokładzie…
-To co ja mam zrobić?!
-No wiesz…jakby nie patrzeć…jestem od ciebie wyższy i
silniejszy…
-Czyli mam się w ciebie wtulać? Nie ma mowy…
-Anna słuchaj co on mówi! Chyba, że nie chcesz już dłużej
żyć na tym świecie!
-Katy…dobra masz rację…co mamy robić?
-No więc ty Katy musisz chwycić się mnie, a ty Anna złap
Harrego- szybko odparł Louis. Bliźniaczki nie chętnie zrobiły co kazali
chłopcy. Turbulencje nie ustawały. Harry przytulał Annę podczas gdy ona żegnała
się z życiem. Katy starała się wyciszyć i umożliwiały jej to silne ramiona Lou.
Ciepły dreszczyk przepływał po całym jej ciele. W końcu wszystko ustało. Mimo
to dziewczyny nadal kurczowo trzymały się „zasad regulaminu”.
-Możemy was już puścić?- spytała nieśmiało Katy.
-Musicie?- palnął bezmyślnie Lou.
-Niewygodnie nam…-zaczęła Anna.
-Skoro jesteśmy tak niewygodni…to możecie nas puścić. Już po
wszystkim- odparł niezadowolony Harry.
-Ufffffff…-odpowiedziały bliźniaczki jednocześnie-
Najadłyśmy się strachu.
-Adrenalinka musi być- zaśmiał się Lou.
-Idę sprawdzić co u mamy i Zayna…- powiedziała zatroskana
Anna.
-Przypominam, że nie wolno wstawać podczas lotu…-mruknął
Harry.
-A niech cię szlag…- burknęła Anna. Katy się zaśmiała.
-A niech was wszystkich szlag!- walnęła zaraz po Annie.
-Zdenerwowałyście się?- zapytał Lou.
-Przed chwilą byłyśmy w zagrożeniu życia!
-A no tak…Katy…- zaczął się śmiać Lou.
-No co?
-Nic- tym razem zaczął się śmiać Harry. Chłopcy śmiali się z
tej niewinności i łatwowierności bliźniaczek.
-Katy, zostawmy ich samych. Ta choroba jest nieuleczalna…
-Chciałabym, ale jesteśmy w samolocie…
-Jesteście niemiłe!- wyrwał się ze śmiechu Lou. I ponownie,
stewardessa wyrwała ich z dobrej zabawy.
-Czy wszystko w porządku?- zapytała uprzejmie.
-Pani się jeszcze pyta?! Przed chwilą mogłyśmy zginąć!-
wybuchnęła Katy.
-Słucham? Nie! Skądże! To były tylko drobne turbulencje! Nie
było żadnego zagrożenia…
-Eeee…przepraszamy. Tak wszystko w porządku- wtrąciła Anna.
Kiedy stewardessa odeszła bliźniaczki omal nie udusiły chłopaków na miejscu.
-Co to miało być?! Przytulanie się do osób silniejszych?!
Według regulaminu?!- zaczęła Katy, po czym Anna przejęła pałeczkę.
-Jesteście beznadziejni!- dorzuciła uderzając Harrego w
ramię.
-Aż tak?- zaśmiał się Harry. On i Louis omal nie zsikali się
ze śmiechu.
-Spokojnie, to były tylko żarty- wydusił Louis i położył
rękę na nodze Katy. Dziewczyna szybko ją z niej zdjęła.
-Nie pozwalaj sobie…
-Sorry…
-Nie „sorry”, tylko się troszkę ogarnij. To już drugi raz w
ciągu 3 godzin! Tak, czułam jak mnie klepnąłeś w tyłek! Myślisz, że jak
powiedziałeś, że mnie lubisz to wszystko jest już między nami okej?
-Co?! A co było między nami nie okej?
-No…
-No właśnie nic! Ty coś sobie ubzdurałaś, od samego
początku, jak tylko się poznaliśmy! Powiedz mi dlaczego postawiłaś na mnie
krzyżyk?!
-Louis…- w tej chwili Katy nie mogła nic powiedzieć.
Pierwszy raz widziała Louisa jak się złości. Nagle przerwał im komunikat.
-Prosimy przygotować się do lądowania. Ostrzegamy, że mogą
wystąpić lekkie turbulencje.
Wszyscy zaczęli zapinać pasy. Tym razem Anna nie miała z tym
problemu.
-Pamiętaj, że jakby co służę własną dłonią- powiedział rozbawiony
Harry do Anny.
Ona tylko przewróciła oczami i odpowiedziała:
-Dzięki ale mam już dość trzymania się silniejszych na
dzisiaj…
-Jak uważasz…-rzucił lekko rozczarowany loczek. Podczas
lądowania siostry trzymały się za ręce. Anna chciała pokazać, że nie ulegnie
jednemu spojrzeniu Harrego, jego loczkom, zębom, dołeczkom… a Katy głupio było
teraz trzymać Lou za rękę. Po tej małej spinie byłoby to niestosowne. W końcu
wylądowali. Samolot się zatrzymał. Wszyscy pasażerowie wstali ze swoich miejsc,
zabrali bagaż podręczny i udali się do wyjścia. Po drodze Katy i Anna znalazły
brata i opowiedziały mu o tym co się stało podczas lotu. Zayn nie był
zadowolony z tego jak zachował się Harry i Louis w stosunku do jego sióstr.
Wystraszyli je prawie na śmierć. Wiedział, że prędzej czy później będzie musiał
odbyć z nimi poważną rozmowę. Ale na razie przyszedł czas pożegnania.
Dziewczyny i Tricia nie mogły towarzyszyć chłopakom podczas występu w domu
jurorów.
-Dajcie z siebie wszystko. Możecie to zrobić. My w was
wierzymy, tylko wy musicie uwierzyć w siebie- powiedziała na pożegnanie Anna i
przytuliła każdego z chłopców. Harrego przytuliła z dystansem dając mu do
zrozumienia, że są tylko przyjaciółmi.
-Nie róbcie nic głupiego. Skupcie się- dołączyła się Katy i
także przytuliła każdego. Przy Lou się trochę zawahała ale ostatecznie go też
przytuliła. Wszyscy wzięli swoje walizki i każdy poszedł w swoją stronę.
I jak? Mamy nadzieję, że rozdział 16 okazał się sukcesem i że następne rozdziały również się nim okażą ;D
Liczymy na komentarze, z resztą jak zawsze ;p
Kochamy Was <33
Anna&Katy
I jak? Mamy nadzieję, że rozdział 16 okazał się sukcesem i że następne rozdziały również się nim okażą ;D
Liczymy na komentarze, z resztą jak zawsze ;p
Kochamy Was <33
Anna&Katy
Jak zawsze jest super... <3
OdpowiedzUsuńSzczrze mówiąc to mam nadzieje, że Harry będzie z Anną a Lou z Katy :D
Cudowne! Czekam na następny:-D
OdpowiedzUsuńOd pierwszej literki nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Czytałam i płakałam ze śmiechu, przynajmniej do momentu tej drobnej sprzeczki...
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny jak zawsze ;-) byłam zdziwiona, że czytam, czytam a on się nie kończy, ale to dodaje mu uroku ;-D mam nadzieję, że następne rozdziały będą tak samo długie, albo jeszcze bardziej :-*
Nie mogę się doczekać dalszych części ;-* czy znajdzie się czas na powrót JOSH'A?
Śmiech na sali xd
OdpowiedzUsuńw końcu jest <33 galanty <33 xd
Super!-jak zawsze :)))
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest strasznie śmieszny. Jeszcze na żadnym blogu nie spotkałam takiego śmiesznego rozdziału.
Macie talent :))
Czekam na next<3
Z tymi „zasadami regulaminu” było genialne, nie mogłam się powstrzymać, po prostu płakałam ze śmiechu ^^
OdpowiedzUsuńJa na miejscu Louisa dawno bym się wkurzyła! :P
@carrotsmonster