Budzik zadzwonił wcześnie rano,
przerywając kolejną, upiorną noc. Lot do Londynu miał trwać 3 godziny. Katy i
Anna były bardzo podekscytowane. Od dziecka chciały się tam wybrać, a teraz ich
marzenia się spełnią. Szybko się ubrały, spakowały rzeczy swoje i Zayna- nie
miały zamiaru się przez niego spóźnić. Tricia była już od dawna na nogach i
przygotowała im śniadanie. Kiedy Zayn dołączył do sióstr przy kuchennym stole,
mama zaczęła:
-Dzwoniłam do dziewczyn. Tata w miarę ogarnia dom, wszyscy
żyją więc nie jest źle.
-To dobrze- rzucił zaspany Zayn.
-Pośpieszcie się dzieci! Za godzinę mamy samolot. Nie możemy
się spóźnić. Zayn masz jakiś kontakt z chłopcami?- spytała mama.
-Tak. Zdzwonimy się jak będziemy na lotnisku-odpowiedział
jej syn.
Cała czwórka zjadła śniadanie, umyła zęby i udała się w
stronę lotniska.
***
Na lotnisku
panował chaos. Wszędzie walały się walizki, przy ścianie stało zagubione
dziecko. Ludzie przeciskali się i tratowali nawzajem. Obłęd. Do Zayna w końcu
zadzwonił Liam. Przekazał, że bilety są kupione i czekają na nas w samolocie.
Jedyne co mieli zrobić to pokazać paszporty przy wejściu na pokład. Tak też
zrobili. Bliźniaczki trochę się obawiały lotu, gdyż pierwszy raz leciały
samolotem. Na pokładzie prawie wszystkie miejsca były już zajęte. Dziewczyny
nie miały zbyt dużego wyboru. Chciały usiąść z mamą ale niestety wszystkie
siedzenia trzy-osobowe były już zarezerwowane. Z resztą koło Trici siedział już
Zayn, Niall i Liam. Bliźniaczkom zostały miejsca obok Lou i Harrego. Co za
ironia… Harry siedział zamyślony przy oknie i nie zwracał na nikogo uwagi. Louis
natomiast siedział na drugim miejscu od przejścia. Anna usiadła pomiędzy Harrym
a Louisem. Katy zaś przy samym przejściu.
-Hej!- zaczął Louis.
-Hej…-odpowiedziała mu Katy- Co z Harrym? Coś taki niemrawy
dzisiaj.
-To nic takiego…
W tym czasie Anna zrozumiała, że to przez nią chłopak nie ma
dzisiaj nastroju. Miała rację myśląc, że wczorajsze słowa go zranią. Pomyślała,
że lot będzie idealnym momentem na rozmowę z Harrym. Chciała go przeprosić, ale
była jedna przeszkoda: koło niej siedział Lou. Nie chciała, żeby cokolwiek-
nawet przez przypadek- podsłuchał.
-Katy…możesz się przesiąść koło mnie…możecie się zamienić
miejscami? Proszę!- poprosiła siostrę.
-Eeeee no…okey- odparła Katy. Wstała, ale Louis nie
wykazywał chęci do współpracy. Zmusił ją do przeciśnięcia się przed nim. To
była strasznie niezręczna sytuacja…Louis świetnie ją wykorzystał. Wstał, a
przez to, że Katy przed nim stała przylgnął do jej pleców i powoli zaczął się
przesuwać w prawą stronę.
-Możesz to zrobić trochę…zręczniej? Byłabym wdzięczna- burknęła
Katy.
-Jasne nie ma sprawy…po prostu trochę tu ciasno-
odpowiedział jak zwykle rozbawiony Lou. Dziewczyna nagle coś poczuła. Tego było
już za wiele. Louis dosłownie przed chwilą klepnął ją w tyłek! Udała jednak, że
tego nie czuła.
-Zadowolona?- parsknęła kiedy finalnie zajęła miejsce obok
siostry.
-Nawet nie wiesz jak bardzo- powiedziała Anna, po czym
rozległ się sygnał.
-Szanowni pasażerowie, prosimy o zapięcie pasów. Za chwilę
startujemy. Ostrzegamy, że podczas lotu mogą występować drobne turbulencje.
Prosimy również o wyłączenie telefonów komórkowych…
-Co to są turbulencje?!- spytała spanikowana Katy.
-Nic takiego…-odparł Louis.
-Odpowiedz, albo jak matkę kocham wysiądę z tego samolotu!
-Aaaaa…rozumiem. To twój pierwszy lot?
-Aż tak rzuca się w oczy? A teraz odpowiedz na moje pytanie!
-No to są takie…drobne wstrząsy…
-Będzie nami trzęsło?! Wysiadam…
-Uspokój się. Jakby co, to cię zagadam…albo będę
rozśmieszał, że nawet ich nie odczujesz.
-Ja…dzięki Louis…to miłe z twojej strony.
-Spoko…
-Czemu to robisz?
-Co?
-Jestem dla ciebie taka niemiła…a ty? Jesteś taki uprzejmy!
-Lubię cię.
-Dlaczego?
-Zapięłaś pasy?
-Odpowiedz na pytanie.
-Jesteś taka uparta…między innymi dlatego cię lubię- odparł
spokojnie Lou. Katy powoli czuła, że się czerwieni.
Tymczasem Anna zmagała się z pasem.
-Cholera…
-Pomóc ci?- spytał Harry. To dziwne, ale brzmiał zupełnie
zwyczajnie. Jakby wczoraj nic nie miało miejsca.
-Nie, dzięki. Dam sobie radę- niezręcznie jej było prosić go
o pomoc.
-Nie, nie dasz sobie rady. Daj pomogę ci- powiedział i
delikatnie zabrał się do wyciągnięcia pasa. Następnie sprawnie go przypiął.
Spojrzał Annie w oczy.
-Czasami trzeba pozwolić sobie pomóc- rzucił.
-Wiem, masz rację. Dzięki.
-Nie ma sprawy. Pierwszy raz w samolocie?
-Jak możesz ze mną tak normalnie rozmawiać, po tym co ci
wczoraj powiedziałam?
-A zostało mi co innego? Czego się spodziewałaś? Że będę
płakać po nocach? Rozpaczać nad wczorajszym dniem?
-Nie. Po prostu... Ja… Przepraszam.
-Nie ma sprawy.
-Harry, po prostu zostańmy przyjaciółmi. Naprawdę cię lubię.
-To dobry pomysł- powiedział, po czym odgarnął jej włosy z
czoła. „Ja też cię lubię”- pomyślał- Przygotuj się, zaraz startujemy.
-Odpowiadając na twoje pytanie, tak to mój pierwszy lot.
Po krótkim
komunikacie samolot ruszył. Na początku powoli, ale kiedy najechał na pas
startowy ruszył z taką prędkością, że Katy i Anna omal nie dostały zawału. Katy
mimowolnie chwyciła dłoń Louisa. Była ciepła. Jej dotyk był tak przyjemny, że
niemal się odprężyła, jednak to minęło, kiedy samolot zaczął się wznosić.
-Lou, to tak ma być? Czy zaraz się rozbijemy?
-Spokojnie, wszystko jest w porządku- powiedział i przeplótł
palce Katy między swoje. Dziewczyna zabrała rękę, ale szybko się rozmyśliła.
Chwyciła rękę Louisa pięć razy mocniej. Była przerażona i czuła, że tylko on ją
może teraz uspokoić.
Anna miała
podobny kłopot. Jednak wstrzymała się, i nie panikowała. Przynajmniej nie
dawała tego po sobie poznać. Zamknęła oczy i marzyła, żeby ten lot już się
skończył. Nagle poczuła ciepłą dłoń na swojej. Przez jej ciało przepłynęła fala
ciepła. Uścisnęła jego dłoń mocniej. Miał taką delikatną rękę…
-Otwórz oczy, nic ci nie grozi, jestem tu przy tobie-
powiedział cicho Harry. Chciał aby to był przyjemny lot. Zarówno dla niego jak
i Anny. Zależało mu na niej. Mimo tego, iż jasno dała mu do zrozumienia, że nie
ma szans u niego chciał się o nią zatroszczyć.
-Jest okey…-mruknęła Anna otwierając oczy.
-Tak? To teraz spójrz prze okno i zapamiętaj ten widok-
powiedział po czym delikatnie się odsunął, robiąc miejsce, aby Anna mogła się
pochylić. Kiedy dziewczyna to zrobiła, zobaczyła przepiękny krajobraz. Coś
niesamowitego, jednak coś ją rozpraszało. To te perfumy chłopaka, które
doprowadzały ją do szału. Chłopak siedział i wpatrywał się. Jednak nie w piękny
pejzaż, ale w śliczną dziewczynę. Czemu go nie chciała? Nie wiedział. Może po
prostu za krótko się znali… Czuł zapach jej włosów. Po pewnym czasie nie mógł
się powstrzymać i wziął dwa pasemka do dłoni, pieszczotliwie się nimi bawiąc.
Annie w ogóle to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Tę chwilę przerwała
stewardessa.
-Chcą państwo coś do picia?
-Nie dziękujemy- rzuciła Anna szybko się prostując.
-Pamiętaj, że my też tu jesteśmy- dorzucił Lou rozbawiając
przy tym Katy.
Może ten lot nie będzie taki zły?
Tak wiemy, kolejny krótki rozdział, ale naprawdę staramy się pisać dłuższe. Wytrzymajcie jeszcze troszkę, bo mamy w zapasie kilka długich rozdziałów ^^ czekajcie cierpliwie;d
Kochamy Was<33
Anna&Katy
TT: JustAnna4 i KatyRaven1
poczekamy , poczekamy <33 świetniy <33
OdpowiedzUsuńco z tego, że w zapasie? ja kcem tak długi rozdział,że aż mi się znudzi czytanie go... hym... to NIE MOŻLIWE.
OdpowiedzUsuńDziewczynki cudowny rozdzialik, już się nie mogę doczekać następnej części <3
Jejciuuuu, robi się coraz ciekawiej!! Twórzcie, twórzcie!
OdpowiedzUsuńMiałam motylki w brzuchu jak to czytałam. Serio. ;>
Super,super i jeszcze raz super!
OdpowiedzUsuńMacie talent dziewczyny!
Kocham tego bloga coraz bardziej.
I mam pytanie bo się nie orientuje. Harry'emu podoba się Ann czy Katy? Bo już nie wiem.
Hah.
Czekam do next'a:)))
Świetny, genialny, po prostu cudo zresztą jak cały blog <3
OdpowiedzUsuńTa sytuacja z przesiadaniem była super, Lou to wie jak się ustawić ^^
@carrotsmonster