piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 15



Budzik zadzwonił wcześnie rano, przerywając kolejną, upiorną noc. Lot do Londynu miał trwać 3 godziny. Katy i Anna były bardzo podekscytowane. Od dziecka chciały się tam wybrać, a teraz ich marzenia się spełnią. Szybko się ubrały, spakowały rzeczy swoje i Zayna- nie miały zamiaru się przez niego spóźnić. Tricia była już od dawna na nogach i przygotowała im śniadanie. Kiedy Zayn dołączył do sióstr przy kuchennym stole, mama zaczęła:
-Dzwoniłam do dziewczyn. Tata w miarę ogarnia dom, wszyscy żyją więc nie jest źle.
-To dobrze- rzucił zaspany Zayn.
-Pośpieszcie się dzieci! Za godzinę mamy samolot. Nie możemy się spóźnić. Zayn masz jakiś kontakt z chłopcami?- spytała mama.
-Tak. Zdzwonimy się jak będziemy na lotnisku-odpowiedział jej syn.
Cała czwórka zjadła śniadanie, umyła zęby i udała się w stronę lotniska.
***
            Na lotnisku panował chaos. Wszędzie walały się walizki, przy ścianie stało zagubione dziecko. Ludzie przeciskali się i tratowali nawzajem. Obłęd. Do Zayna w końcu zadzwonił Liam. Przekazał, że bilety są kupione i czekają na nas w samolocie. Jedyne co mieli zrobić to pokazać paszporty przy wejściu na pokład. Tak też zrobili. Bliźniaczki trochę się obawiały lotu, gdyż pierwszy raz leciały samolotem. Na pokładzie prawie wszystkie miejsca były już zajęte. Dziewczyny nie miały zbyt dużego wyboru. Chciały usiąść z mamą ale niestety wszystkie siedzenia trzy-osobowe były już zarezerwowane. Z resztą koło Trici siedział już Zayn, Niall i Liam. Bliźniaczkom zostały miejsca obok Lou i Harrego. Co za ironia… Harry siedział zamyślony przy oknie i nie zwracał na nikogo uwagi. Louis natomiast siedział na drugim miejscu od przejścia. Anna usiadła pomiędzy Harrym a Louisem. Katy zaś przy samym przejściu.
-Hej!- zaczął Louis.
-Hej…-odpowiedziała mu Katy- Co z Harrym? Coś taki niemrawy dzisiaj.
-To nic takiego…
W tym czasie Anna zrozumiała, że to przez nią chłopak nie ma dzisiaj nastroju. Miała rację myśląc, że wczorajsze słowa go zranią. Pomyślała, że lot będzie idealnym momentem na rozmowę z Harrym. Chciała go przeprosić, ale była jedna przeszkoda: koło niej siedział Lou. Nie chciała, żeby cokolwiek- nawet przez przypadek- podsłuchał.
-Katy…możesz się przesiąść koło mnie…możecie się zamienić miejscami? Proszę!- poprosiła siostrę.
-Eeeee no…okey- odparła Katy. Wstała, ale Louis nie wykazywał chęci do współpracy. Zmusił ją do przeciśnięcia się przed nim. To była strasznie niezręczna sytuacja…Louis świetnie ją wykorzystał. Wstał, a przez to, że Katy przed nim stała przylgnął do jej pleców i powoli zaczął się przesuwać w prawą stronę.
-Możesz to zrobić trochę…zręczniej? Byłabym wdzięczna- burknęła Katy.
-Jasne nie ma sprawy…po prostu trochę tu ciasno- odpowiedział jak zwykle rozbawiony Lou. Dziewczyna nagle coś poczuła. Tego było już za wiele. Louis dosłownie przed chwilą klepnął ją w tyłek! Udała jednak, że tego nie czuła.
-Zadowolona?- parsknęła kiedy finalnie zajęła miejsce obok siostry.
-Nawet nie wiesz jak bardzo- powiedziała Anna, po czym rozległ się sygnał.
-Szanowni pasażerowie, prosimy o zapięcie pasów. Za chwilę startujemy. Ostrzegamy, że podczas lotu mogą występować drobne turbulencje. Prosimy również o wyłączenie telefonów komórkowych…
-Co to są turbulencje?!- spytała spanikowana Katy.
-Nic takiego…-odparł Louis.
-Odpowiedz, albo jak matkę kocham wysiądę z tego samolotu!
-Aaaaa…rozumiem. To twój pierwszy lot?
-Aż tak rzuca się w oczy? A teraz odpowiedz na moje pytanie!
-No to są takie…drobne wstrząsy…
-Będzie nami trzęsło?! Wysiadam…
-Uspokój się. Jakby co, to cię zagadam…albo będę rozśmieszał, że nawet ich nie odczujesz.
-Ja…dzięki Louis…to miłe z twojej strony.
-Spoko…
-Czemu to robisz?
-Co?
-Jestem dla ciebie taka niemiła…a ty? Jesteś taki uprzejmy!
-Lubię cię.
-Dlaczego?
-Zapięłaś pasy?
-Odpowiedz na pytanie.
-Jesteś taka uparta…między innymi dlatego cię lubię- odparł spokojnie Lou. Katy powoli czuła, że się czerwieni.
Tymczasem Anna zmagała się z pasem.
-Cholera…
-Pomóc ci?- spytał Harry. To dziwne, ale brzmiał zupełnie zwyczajnie. Jakby wczoraj nic nie miało miejsca.
-Nie, dzięki. Dam sobie radę- niezręcznie jej było prosić go o pomoc.
-Nie, nie dasz sobie rady. Daj pomogę ci- powiedział i delikatnie zabrał się do wyciągnięcia pasa. Następnie sprawnie go przypiął. Spojrzał Annie w oczy.
-Czasami trzeba pozwolić sobie pomóc- rzucił.
-Wiem, masz rację. Dzięki.
-Nie ma sprawy. Pierwszy raz w samolocie?
-Jak możesz ze mną tak normalnie rozmawiać, po tym co ci wczoraj powiedziałam?
-A zostało mi co innego? Czego się spodziewałaś? Że będę płakać po nocach? Rozpaczać nad wczorajszym dniem?
-Nie. Po prostu... Ja… Przepraszam.
-Nie ma sprawy.
-Harry, po prostu zostańmy przyjaciółmi. Naprawdę cię lubię.
-To dobry pomysł- powiedział, po czym odgarnął jej włosy z czoła. „Ja też cię lubię”- pomyślał- Przygotuj się, zaraz startujemy.
-Odpowiadając na twoje pytanie, tak to mój pierwszy lot.
            Po krótkim komunikacie samolot ruszył. Na początku powoli, ale kiedy najechał na pas startowy ruszył z taką prędkością, że Katy i Anna omal nie dostały zawału. Katy mimowolnie chwyciła dłoń Louisa. Była ciepła. Jej dotyk był tak przyjemny, że niemal się odprężyła, jednak to minęło, kiedy samolot zaczął się wznosić.
-Lou, to tak ma być? Czy zaraz się rozbijemy?
-Spokojnie, wszystko jest w porządku- powiedział i przeplótł palce Katy między swoje. Dziewczyna zabrała rękę, ale szybko się rozmyśliła. Chwyciła rękę Louisa pięć razy mocniej. Była przerażona i czuła, że tylko on ją może teraz uspokoić.
            Anna miała podobny kłopot. Jednak wstrzymała się, i nie panikowała. Przynajmniej nie dawała tego po sobie poznać. Zamknęła oczy i marzyła, żeby ten lot już się skończył. Nagle poczuła ciepłą dłoń na swojej. Przez jej ciało przepłynęła fala ciepła. Uścisnęła jego dłoń mocniej. Miał taką delikatną rękę…
-Otwórz oczy, nic ci nie grozi, jestem tu przy tobie- powiedział cicho Harry. Chciał aby to był przyjemny lot. Zarówno dla niego jak i Anny. Zależało mu na niej. Mimo tego, iż jasno dała mu do zrozumienia, że nie ma szans u niego chciał się o nią zatroszczyć.
-Jest okey…-mruknęła Anna otwierając oczy.
-Tak? To teraz spójrz prze okno i zapamiętaj ten widok- powiedział po czym delikatnie się odsunął, robiąc miejsce, aby Anna mogła się pochylić. Kiedy dziewczyna to zrobiła, zobaczyła przepiękny krajobraz. Coś niesamowitego, jednak coś ją rozpraszało. To te perfumy chłopaka, które doprowadzały ją do szału. Chłopak siedział i wpatrywał się. Jednak nie w piękny pejzaż, ale w śliczną dziewczynę. Czemu go nie chciała? Nie wiedział. Może po prostu za krótko się znali… Czuł zapach jej włosów. Po pewnym czasie nie mógł się powstrzymać i wziął dwa pasemka do dłoni, pieszczotliwie się nimi bawiąc. Annie w ogóle to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Tę chwilę przerwała stewardessa.
-Chcą państwo coś do picia?
-Nie dziękujemy- rzuciła Anna szybko się prostując.
-Pamiętaj, że my też tu jesteśmy- dorzucił Lou rozbawiając przy tym Katy.
Może ten lot nie będzie taki zły?

Tak wiemy, kolejny krótki rozdział, ale naprawdę staramy się pisać dłuższe. Wytrzymajcie jeszcze troszkę, bo mamy w zapasie kilka długich rozdziałów ^^ czekajcie cierpliwie;d
Kochamy Was<33
Anna&Katy

TT: JustAnna4 i KatyRaven1

5 komentarzy:

  1. poczekamy , poczekamy <33 świetniy <33

    OdpowiedzUsuń
  2. co z tego, że w zapasie? ja kcem tak długi rozdział,że aż mi się znudzi czytanie go... hym... to NIE MOŻLIWE.
    Dziewczynki cudowny rozdzialik, już się nie mogę doczekać następnej części <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejciuuuu, robi się coraz ciekawiej!! Twórzcie, twórzcie!
    Miałam motylki w brzuchu jak to czytałam. Serio. ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Super,super i jeszcze raz super!
    Macie talent dziewczyny!
    Kocham tego bloga coraz bardziej.
    I mam pytanie bo się nie orientuje. Harry'emu podoba się Ann czy Katy? Bo już nie wiem.
    Hah.
    Czekam do next'a:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, genialny, po prostu cudo zresztą jak cały blog <3
    Ta sytuacja z przesiadaniem była super, Lou to wie jak się ustawić ^^
    @carrotsmonster

    OdpowiedzUsuń