Program przyrodniczy się skończył. Po nim miał być kolejny. Znudzony Liam zgarnął pilota i zmienił kanał. Na jednym z nich leciał „5 morderstw”. Bliźniaczki zaczęły narzekać, że to będzie bardzo dużo krwi ale wiadomo dwie dziewczyny na pięciu chłopaków nie miały szans. Siostry się nie myliły. Było krwawo. I to bardzo. Natomiast na facetach to nie robiło wrażenia. Nastąpiła scena zabójstwa. Katy wtuliła się w Lou na co on tylko ją mocniej uścisnął i pocałował w czoło. Co chwile sprawdzała czy krwawe sceny już minęły. Odruchowo zaczęła się bawić włosami Louisa. Uspokajało ją to. Bardzo się cieszyła, że się nie odsuwał. Nie miał powodu. Podobało mu się. Z Katy było mu dobrze. Czuł się potrzebny. Podczas kolejnej sceny uniósł lekko głowę dziewczyny, popatrzył w jej niebieskie oczy i delikatnie pocałował na znak tego, że czuje się potrzebny. Że ona jest mu potrzebna.
Anna natomiast siedziała sama na fotelu. Czuła na sobie czyjś wzrok. Wiedziała kogo. Ale starała się skupić na filmie. Gdy nadeszła kolejna scena, w której morderca wypruwa flaki swojej ofierze nie wytrzymała. Nie widziała sensu w oglądaniu takiego… czegoś. Wstała i wyszła do kuchni. Chyba nawet nikt nie zauważył, że wyszła. Nalała wody do szklanki i szybko ją wypiła. Szczerze mówiąc widok wnętrzności przyprawił ją o lekkie nudności, co nigdy wcześniej jej się nie zdarzało.
-Musimy porozmawiać, nie sądzisz?- odezwał się ktoś zza jej pleców. A jednak ktoś zauważył, że odeszła od telewizora.
-Tak Harry, musimy. Nie spodobało mi się to, co odwaliłeś podczas finału. Dobrze wiesz, że mam chłopaka ale mam też ciebie. Jesteś moim przyjacielem, rozumiesz? Przyjacielem Harry. A Ben to mój chłopak…
-A pro po Bena. Nie bierzesz go za tego kogo się uważa- zaczął chłopak.
-Proszę cię… nie zaczynaj. Doceniam to, że się o mnie martwisz ale to jest moja prywatna sprawa!- podeszła do niego bliżej i niemal wykrzyczała mu w twarz- Nie - masz – prawa – się - wtrącać!
-Żebyś tylko potem do mnie nie przychodziła z podkulonym ogonem! Zobaczymy do kogo się zwrócisz jak się sama przekonasz, że jest kłamcą i cię zdradza!- odpowiedział już zdenerwowany Herold. Na jego słowa Anna uderzyła go w policzek.
-Nie wierze. Wiedziałam, że jesteś wstanie wiele rzeczy wymyślić ale tego to się nie spodziewałam! Wiesz co…nie odzywaj się do mnie… zaczynam żałować tego, że cię w ogóle poznałam!- krzyknęła i wyszła z kuchni. Gdy weszła do salonu wszystkie oczy zwrócone były ku niej. Chyba słyszeli całą kłótnię. I dobrze może w końcu dowiedzą się kim naprawdę jest ich kolega z zespołu. Anna popatrzyła na swoich przyjaciół i wyszła z apartamentu.
-Pójdę za nią- powiedział Harry, który niemal wybiegł za dziewczyną z kuchni.
-Nie- powiedział lekko wzburzony Zayn- Już dosyć zrobiłeś. Co to w ogóle było?
-Nazwijmy to małą sprzeczką małżeńską- mruknął Harry, usiłując nieco rozluźnić atmosferę, jednak efekt okazał się zupełnie przeciwny.
-To przestaje być zabawne. Nie zapominaj, że jestem jej bratem. Spróbuj ją zranić, a będziesz miał do czynienia ze mną.
-Nigdy bym jej nie zranił Zayn- warknął Harry i spiorunował chłopaka wzrokiem- Staram się ją…chronić.
-To nazywasz ochroną?!
-Dosyć!- wybuchnęła Katy- Wątpię aby wasz jakże inteligentny spór w czymkolwiek teraz pomógł- mówiła dalej i wstała z sofy- Ile wy macie lat?- skończyła i również wyszła z apartamentu.
-Gdzie idziesz?- spytał Lou, na co dziewczyna odkrzyknęła mu już z klatki schodowej:
-Do domu!
-W takim razie ja idę do Anny- odparł spokojnie Liam i zostawił czwórkę nabuzowanych chłopaków na pastwę losu. Po chwili, niemal szeptem, odezwał się Niall:
-To może dropsika na zgodę…?
***
Liam zdążył dogonić Anne.
-Chcesz porozmawiać o tym co się stało?- spytał z troską w głosie.
-Nie! To znaczy tak… nie…Harry to idiota!
-Dlaczego?
-Bo chce zniszczyć mój związek! Nienawidzę go…przez niego nie mogę się skupić na Benie!
-W jakim sensie?
-Bo…skupiam się na nim… Liam, ja ciągle o nim myślę.
-No to chyba bez powodu… Nie możesz myśleć o Benie, bo w głowie siedzi ci Harry. To chyba coś znaczy. No ale też zależy co takiego sobie o nim myślisz- powiedział Liam i uśmiechnął się ciepło.
-No…o tym jak nienawidzę go za te jego kocie oczy, uroczy uśmiech, włosy…i te dołeczki! Nienawidzę go bo mnie pociąga jak nikt inny!- wykrzyczała z siebie dziewczyna, czując, że właśnie wyrzuciła z siebie wszystko to, co tak bardzo leżało jej na sercu i nie potrafiła się do tego przyznać, nawet przed samą sobą.
-No właśnie…to chyba już wszystko wiemy…- podsumował Liam.
-Jesteś pewien, że chcesz śpiewać?
-Hmm…tak…ale nie widzę związku.
-Byłby z ciebie dobry psycholog, mój ty Daddy Direction- odparła Anna i przytuliła się do niego- A jak tam Danielle?- spytała po chwili z chytrym uśmieszkiem.
-Co tu opowiadać…
-Oj no weź rozwiązaliśmy moje problemy miłosne…czas na twoje!
-No nie wiem…
-Ooooo widzę, że tu trzeba pomocy bliźniaczek…bez obaw. Jeszcze w tym miesiącu Danielle będzie twoja. A teraz wracajmy, zanim pomyślą, że obydwoje postanowiliśmy uciec…
-Haha… to chodźmy- odpowiedział Liam i objął dziewczynę ramieniem.
W drodze z powrotem Anna zaczęła się obawiać ponownej konfrontacji z Harrym. Cały czas była na niego zła.
-Wiesz co Liaś, ty idź do domu a ja chyba pójdę do Bena- powiedziała- Dziękuję ci za te wszystkie miłe słowa. Tylko mógłbyś nie mówić reszcie o tych moich… no wiesz…
-Uczuciach?- spytał.
-Tak, dokładnie. Dzięki. I przeproś resztę w moim imieniu za zepsucie popołudnia. Pa!- pożegnała się i zniknęła z pola widzenia chłopaka. Liam wrócił do apartamentu. Panowała cisza, a atmosfera nadal była nijaka.
-Może wyjdziemy na miasto? Zjemy coś, pobawimy się albo coś- wyszedł z propozycją.
-Tak, to dobry pomysł- odpowiedział z entuzjazmem Nialler. Louis i Zayn też potaknęli i poszli w stronę wyjścia. Jedynie Harry nie ruszył się z miejsca.
-Stary, nie idziesz z nami?- spytał Louis.
-Nie. Jakoś nie mam na to ochoty. Zostanę tutaj. Bawcie się dobrze- odpowiedział siadając na kanapie i włączając TV.
-Jak chcesz. Jeśli zmienił byś zdanie to dzwoń- odpowiedział Zayn zamykając za sobą drzwi. Harry został sam w wielkim domu i z przepracowanym mózgiem, który myślał tylko o jednym: Anna.
***
Anna zadzwoniła do drzwi. Po kilku sekundach otworzyły się.
-Anna? Co ty tu robisz?
-Cześć Ben. Mogę wejść?
-No…jasne kochanie, wejdź- powiedział chłopak i uśmiechnął się uroczo. Anna odwzajemniła ten gest i weszła do środka. Gdy zdjęła kurtkę Ben zaczął ich standardową rozmowę:
-Słuchaj jaka akcja była na meczu, to se nie wyobrażasz. Sfaulowali mojego kolegę i zostałem sam na boisku…
-Tak wiem! Nabiłeś punkty ble, ble, ble…- warknęła Anna. Sama nie wiedziała czemu to zrobiła. Ten wieczór nie należał do jej najlepszych.
-Coś się stało? Jesteś jakaś inna dzisiaj…
-Kochasz mnie?- spytała prosto z mostu.
-No jasne, że tak, a…
-Nie Ben. Pytam się czy mnie kochasz- powiedziała.
-Anna, nie wiem skąd to pytanie ale mnie to niepokoi. Przecież chyba jestem z tobą tak? Pokazuję się z tobą w szkole i w ogóle. Czego chcieć więcej? Udowodnić ci, że cię kocham?- zrobił krok do przodu i objął dziewczynę w pasie- Udowodnić?- jego ręka powędrowała pod jej bluzkę.
-Ben co ty robisz?
-A jak ci się wydaje? Coś co powinniśmy już zrobić dawno temu- powiedział i spróbował włożyć ręce pod spodnie dziewczyny.
-Ben! Przestań! Ja nie chcę!- krzyknęła Anna ale on jej nie słuchał i kontynuował to co zaczął.
-Chcesz, chcesz.
-Ben przestań!- jej stanowczy dotąd ton zaczął przeradzać się w krzyk. Starała mu się wyrwać, ale silny koszykarz nie dawał jej szans.
-Nie hałasuj tak, co sobie pomyślą sąsiedzi? No Anna, chciałaś to proszę. Dowód mojej miłości- szeptał jej chłopak do ucha. W końcu udało mu się ściągnąć z dziewczyny koszulkę. Zaczął ją całować, gdzie tylko mógł.
-Ben! Błagam!- mówiła Anna niemal przez łzy. Nie wiedziała, że jej chłopak jest do tego zdolny. Przecież wydawał się taki… idealny. A teraz co? Próbuje się z nią przespać chociaż daje mu wyraźne znaki, że jeszcze nie jest gotowa. Krzyczała ale nikt jej nie słyszał. Była zdana sama na siebie. Musiała jakoś uciec. Korzystając z momentu kiedy Ben zdejmował spodnie kopnęła go w krocze. Upadł na ziemię zwijając się z bólu.
-Uuuuu. Tak się bawimy tak?- powiedział z pogardą.
-Zostaw mnie w spokoju!- odpowiedziała i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
-Co? Wolisz się przespać ze swoim Harrym, tak? Z tymi swoimi One Direction, tak? Śmiało! I tak dostałem już to czego chciałem! Ale z tego co widzę, będę musiał się póki co zadowolić Alice!
-Alice?... Ty sukin…- nie dokończyła zarazem przerażona jak i rozwścieczona Anna i wybiegła z mieszkania Bena. Od razu skierowała się w stronę apartamentu chłopaków. Czuła potworny ból. Jeszcze nigdy nie dała się nikomu tak wrobić. Została oślepiona tą całą „aurą idealności” Bena… przysłoniła jej ona nawet Harrego. Właśnie, Harry. Cały czas miał rację, starał się jej pomóc, a ona po prostu go odrzuciła. Teraz wyszło na to, że to nie Harry, a ona była zawsze samolubna i bezwzględna. Zapłakana i cała roztargniona wparowała do mieszkania. Nie spodziewała się, że zobaczy tam jedynie nadal rozgniewanego Hazzę. Chłopak jednak gdy dostrzegł ją w takim stanie wstał z fotela, na którym do tej pory przesiadywał.
-Gdzie reszta?- spytała nadal roztrzęsiona Anna.
-Co ci się stało?!
-Gdzie…
-Boże Anna…- ignorował jej pytania chłopak- Powiedz mi co się stało- na te słowa Anna bezsilnie zaczęła:
-Ben…- na to słowa po całym pomieszczeniu rozległ się jej płacz- Miałeś rację…On jest zupełnie kimś innym niż się podaje! Wszystko popsułam… Wybacz mi Harry!
-Ciii…Już dobrze… Jestem tu…- przytulił ją delikatnie, po czym wziął na ręce i posadził na kanapie. Nie miał zamiaru drążyć tematu z Benem, ale również nie mógł odpuścić w tej sprawie. Miał już nawet plan.
-Jesteś głodna?
-Może…- stwierdziła niepewnie Anna. Nie do końca wiedziała czy teraz coś przełknie, ale wiedziała za to, że w tym momencie nie da rady odmówić Harremu.
-To poczekaj tu na mnie, a ja polecę po chińszczyznę. Czy przypadkiem nie można zdobyć dobrej koło Bena?
-Ach tak…ulica…masz- podała mu karteczkę z nazwą ulicy. Chłopak przytulił ją jeszcze raz i udał się w stronę wyjścia.
-Nie martw się wszystko załatwię- rzucił szybko po czym wyszedł.
***
Harry stał przed ciemnymi drzwiami. To musiało być tu. Zapukał do drzwi, które po chwili otworzył niezwykle wysoki chłopak. Ben. Nie zdążył nawet zareagować, gdyż Loczek jednym ruchem wepchnął go do mieszkania i przekręcił zamek.
-Wyluzuj koleś- mruknął zaskoczony nieco Ben- Czego chcesz?
-To czego ty chcesz?! Anny? Jej względów? A może tylko jej dupy?!
-Aha…no to już wszystko jasne…ta gówniara przybiegła do ciebie z płaczem! Haha…nie spodziewałbym się tego po niej…Zwłaszcza, że wygląda na silną. Przynajmniej tak mi się zdawało, kiedy mi się wyrywała…- na te słowa pięści Harrego coraz to mocniej się zaciskały- Wiesz, że nawet krzyczała? „Ben nie, o boże Ben przestań!”- parodiował Ben, a Harry dorwał go jednym ruchem. Zaczęła się ostra bójka, ale ostatecznie to Harry, pod impulsem złości, wygrał. Ben leżał bezwładnie na ziemi, ledwo żywy.
-Myślałem, że stać cię na więcej- powiedział Harry- Z chęcią bym ci jeszcze dowalił, ale pewna wyjątkowa dziewczyna, na którą z pewnością nie zasłużyłeś, czeka na chińszczyznę.
Siemson misie ^^ Jak się podoba ten rozdział? Co wgl u Was słychać? Jak święta? Piszcie wszystko w kom! Jesteśmy jak rodzina<33 A teraz takie pytanie czy któraś z Was czyta może to opowiadanie "DARK"? Wiecie to o Harrym... Tak chcemy wiedzieć, bo my się w nim zakochałyśmy, dosłownie! Pamiętajcie żeby zostawić komentarz!
Loveczki<333
Anna&Katy
jak zwykle cudowne :D czekam na next :)
OdpowiedzUsuńA od kiedy to JA nie jestem pierwsza z komentarzem?!
OdpowiedzUsuńRozdział cuuuuudooooonyyyyy ;-)
Moje święta nie zbyt wesołe, mam nadzieję, że u was lepiej <3
czekam na next
xoxo pikseloza
PS Od kiedy rozdział jest dodawany w czwartek?
"To może dropsika na zgodę…?" Niall to wie jak pogodzić ludzi ^^
OdpowiedzUsuńI dobrze że Harry w końcu Benowi przywalił bo należało mu się!
Święta minęły mi cudownie <3
hciałam wyciągnąć choinkę ale mi nie pozwolili xD
NARESZCIE! Wreszcie Harry dowalił temu Benowi! Co za... typ z niego. Sukinkot... Czekam na dalsze części. Ahhh... spełniły się moje oczekiwania co do tego opowiadania, Lou z Katy (mam nadzieję, że między nimi nie dojdzie do sprzeczki! ) i Harry z Anną, której mam nadzieję nic nie odwali... mam też nadzieję, że Liaś będzie z Danielle :) a Niall jak zwykle najlepszy! Potrafi rozładować sytuację i rozbawić :) DosiaS
OdpowiedzUsuńOMG ale akcja :D Świetny rozdział. A Nialler z tym swoim "To może dropsika na zgodę…?" mnie rozwalił. A Harry bardzo dobrze zrobił, ale mam nadzieję, że nie będzie miał przez to żadnych problemów. Czekam na następny
OdpowiedzUsuń@forever_crazy_x
Świetnee, ! z Niecierpliwoscią czekam na kolejne roździały ! ;D
OdpowiedzUsuń