środa, 17 kwietnia 2013
Rozdział 31
Katy odebrała telefon. Gdy usłyszała co się stało wybiegła z mieszkania nawet nie zamykając drzwi na klucz. Może to było nieodpowiedzialne z jej strony ale to teraz było mało ważne. Wsiadła w metro i pojechała do apartamentu chłopców. W międzyczasie jeszcze napisała do Josha, aby zamknął drzwi od jej mieszkania zapasowymi kluczami, które właśnie on miał. W końcu dojechała na miejsce. Otworzyła drzwi od apartamentu i ujrzała czwórkę ponurych chłopaków siedzących w salonie. Nikt się nie odezwał. Lou rzucił jej tylko przelotne spojrzenie i wskazał drogę gdzie jest jej siostra. Katy odkiwnęła mu na podziękowanie i pobiegła w stronę sypialni. Zanim weszła do środka wzięła głęboki oddech. W sumie nie wiedziała w jakim stanie jest Anna. W końcu otworzyła drzwi i wpierw zobaczyła Zayna, który siedział na łóżku. Podeszła do niego bliżej i dopiero wtedy zauważyła, że płacze. Głaskał swoją siostrę po włosach. Katy miała łzy w oczach. Chyba nigdy wcześniej nie widziała Zayna tak załamanego. Złapała go za ramię i powiedziała:
-Czy to wszystko aby na pewno prawda?- nadal nie mogła uwierzyć w to co opowiedział jej Zayn. Takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach, a nie jej siostrze!
-Tak- odpowiedział wycierając łzy z policzków- Możesz teraz ty z nią trochę pobyć? Ja muszę napić się wody. Zawołaj mnie jak się obudzi- dodał i wyszedł. Katy chwile stała bez ruchu. W końcu usiadła na fotelu koło łóżka i zaczęła mówić do siostry mimo tego iż nie miała pewności czy ją w ogóle słyszy.
-Ja… Wiesz co, zastanawiam się czy nad nami nie wisi jakaś czarna chmura. Nasz matka popełniła samobójstwo przez psychicznego ojca, który za dwa lata ma wyjść z więzienia… Boję się o tym myśleć, chociaż wiem, że nas tu nie znajdzie. Myślałam, że nie może się nam już nic stać. Znalazłyśmy dom. Mamy wspaniałą rodzinę, wspaniałego brata, przyjaciół… I nagle dzieje się coś takiego…- Katy nie mówiła wprost o ostatniej sytuacji. Kątem oka zauważyła, że siostra patrzy na nią z pod zmrużonych jeszcze powiek. Postanowiła nieco zmienić temat. Ten był zbyt drażliwy i nawet ją przyprawiał o dreszcze. Poza tym było już po wszystkim i nie było sensu aby drążyć tego dalej- Ale wiesz co… ostatnio… a właściwie tego wieczoru… Ja i Lou jesteśmy parą!- na te słowa Anna uśmiechnęła się i ponownie zamknęła oczy. Była wykończona. Normalnie zadałaby siostrze miliardy pytań dotyczące wieczoru gdy ich dwójka stała się parą, ale teraz nie miała do tego głowy. Oczywiście Katy doskonale to rozumiała.
-Śpij spokojnie- powiedziała Katy. Nie miało sensu dalsze gawędzenie z nieprzytomną niemalże siostrą. Potrzebowała odpoczynku. Oby tylko nie śnił jej się koszmar. Gdy dziewczyna zasnęła Katy poprawiła jej nakrycie i wyszła z pokoju. Zayn zdziwił się na jej widok. Oczekiwał, że wyjdzie z pokoju cała zapłakana i załamana jak to miała w zwyczaju.
-Anna zasnęła. Nie chce jej budzić, ale jak ona ma wrócić do naszego mieszkania? Raczej nie będziecie jej nieśli na rękach przez pół miasta…- powiedziała zagarniając brązowe włosy w niesfornego koczka.
-Nie, nie będziemy. Śpicie dzisiaj u nas- powiedział Liam.
-Czy ja dobrze usłyszałam, „śpicie”?- spytała Katy.
-Tak, dobrze usłyszałaś. Chyba nie myślisz, że puścimy cię teraz samą do pustego mieszkania… Nie ma mowy- tym razem odezwał się Lou. Dziewczyna oczywiście chętnie przystała na tą propozycję.
Po godzinie Anna wróciła do żywych. Nikt nie pytał co się stało. Wszyscy wiedzieli, że jak nadejdzie odpowiednia pora Anna się otworzy i porozmawia z nimi. Wszyscy starali się funkcjonować w miarę normalnie. Niall jak zwykle jadł, Lou rozmawiał ze swoją dziewczyną, Zayn na chwilę gdzieś wyszedł, Liam oglądał coś w TV, a Harold niespokojnie kręcił się po apartamencie. Trudno mu było zachowywać się tak jakby nic się nie stało. W końcu dobrze pamiętał w jakim stanie Anna przyszła do niego. Usiadł w końcu na kanapie i przyłączył się do oglądania filmu z Liamem. Po chwili do salonu weszła siostra Katy. Wszystkie oczy zwrócone były ku niej. Musiała czuć się bardzo nie komfortowo.
-Możemy porozmawiać?- odezwała się z lekką chrypką w głosie. Chciała wszystkim powiedzieć co się stało. W końcu i tak wszyscy widzieli załamanego Zayna. Na jej słowa nikt się nie odezwał, Liam tylko wyłączył telewizor- Na początku chciałabym Was prosić o dyskrecję. Nikt nie może się dowiedzieć o tym zaszło. Nikt rozumiecie?
-Ale Anna chyba masz zamiar powiedzieć mamie?- spytał Zayn, który najwyraźniej przed chwilą wrócił. Anna przemilczała pytanie, co jej brat niestety zrozumiał jako zaprzeczenie.
-No więc poszłam do Bena bo… chciałam się dowiedzieć prawdy. Po tym co powiedział mi Harry, ja po prostu musiałam wiedzieć. Zadałam mu tylko jedno, proste pytanie. No a potem… no… potem- głos jej się wahał. Nadal ciężko było jej o tym mówić. Na widok łamiącego się głosu dziewczyny Niall wstał podszedł do niej i mocno przytulił. Ona odwzajemniła uścisk. Starała się już nie płakać i nawet dobrze jej to szło.
-Nie musisz nam tego opowiadać. Zayn nam wszystko opowiedział królewno- na te słowa Nialla na twarzy Anny w końcu pojawił się uśmiech.
-Dzięki Zayn- rzuciła do brata i szybko go uściskała- No dobra zmiana tematu. Nie chcę żebyście traktowali mnie teraz jak jakąś ofiarę. Po prostu spędźmy resztę tego popołudnia razem i będzie ok- Wszyscy przystali na jej propozycję i zaczęli normalnie funkcjonować. Padały różne pomysły na spędzenie razem reszty dnia ale w końcu postanowili zostać w domu i zagrać w Twistera. Rozłożyli matę i ustawili się wokół niej. Zabawa się zaczęła. Początek, jak to w tej grze był łatwy, dopiero potem zaczęły się schody. Każdy prawie leżał na kimś innym. Katy natomiast stała w mostku chyba już od trzech rund i szybko cierpły jej ręce. Teraz była kolej Louisa. Musiał położyć lewą rękę na żółte, czyli tuż przy głowie Katy. W efekcie czego stał nad nią, a ich twarze były blisko siebie. Jak wiadomo cwaniaczek Lou postanowił dać jej szybkiego buziaka, przez co upadła, a za nią cała reszta. Wszyscy zaczęli się śmiać. Bez wyjątku.
-Bardzo zabawne Lou, nie powiem- drażniła się z nim, na co tylko on się na nią rzucił i zaczął łaskotać. To był jej słaby punkt. Tarzała się po ziemi ze śmiechu gniotąc całą matę do gry. Reszta tylko patrzyła i się uśmiechała pod nosem. Tymczasem Annie się coś przypomniało. Liam miał jej przecież opowiedzieć co z Danielle! Szybkim krokiem do niego podeszła i poczochrała jego włosy.
-Mieliśmy o czymś porozmawiać Liaś- powiedziała rzucając mu skromny uśmiech. Chłopak na to wstał i zaprowadził ją do kuchni, gdzie mogli w spokoju pogadać.
-No co ja mam ci powiedzieć? Anna, Anna, nie odpuścisz mi tego, prawda?- spytał z sarkazmem.
-Nie ma mowy. Możecie stworzyć coś naprawdę fajnego. Kto wie czy to nie jest ta jedyna?...- zaczęła- Podszedłeś do niej chociaż?
-No…. Tak ale zrobiłem z siebie idiotę- westchnął Liam.
-Proszę Cię, na pewno nie zrobiłeś nic głupiego. Masz jej numer?- dociekała się dziewczyna.
-Nie… Ona tylko ma mój- odpowiedział.
-Moment… Ona ma twój numer? Jakim cudem?- spytała zdziwiona.
-No tak normalnie. Dałem jej- odpowiedział Daddy Direction. Nie rozumiał dlaczego ją to dziwiło.
-A jednak zrobiłeś coś głupiego. Czy chcesz mi przez to powiedzieć, że do niej podszedłeś i dałeś jej swój numer…- drążyła dalej temat. Przecież podstawową zasadą jest BRANIE numeru, a nie jego dawanie osobie, którą jesteśmy zainteresowani.
-No tak właśnie zrobiłem… Czy to źle?
-Liam, kochanie ty moje przecież każdy wie, że od dziewczyny bierze się numer, a nie się go daje… Ale dobra. Trudno. Stało się. Potrzebny nam będzie nowy plan. Jeszcze wam się uda. Już moja w tym głowa- pocieszyła chłopaka. Chwilę jeszcze pogadali, po czym wrócili z powrotem do salonu.
Był już wieczór. Wszyscy byli w wyśmienitych nastrojach. Siedzieli na kanapie i po prostu gadali.
-Nie no błagam was, będziecie znani na całym świecie- powiedziała Katy. Rozmawiali właśnie o karierach chłopców.
-Nie no bez przesady. Wystarczy nam jakaś mała grupka fanów. A spełnieniem marzeń już by było, przynajmniej dla mnie, gdyby cała Wielka Brytania nas znała- powiedział Harry.
-Oj tam, Simon to przecież jest gość, on będzie wiedział jak was wypromować. Będzie dobrze. A tak w ogóle to gadaliście z nim od czasu finału Xfactora?- spytała Anna.
-No tak. Raz. Jesteśmy umówieni z nim na jakąś rozmowę pojutrze w Syco/Sony Music- odpowiedział jej Niall.
-Woow. Pewnie będziecie rozmawiać o biznesplanie albo czymś takim- stwierdziła Katy.
-Oby. Mam straszną ochotę już śpiewać, tworzyć i w ogóle. Wy też?- spytał podekscytowany Louis. Wszyscy pokiwali zgodnie głowami. Anna wpadła na pewien pomysł.
-Może pójdziemy do baru karaoke?! Pośpiewamy sobie, pobawimy się… Chodźcie będzie super!- zaproponowała. Jej pomysł spodobał się wszystkim. Zaczęli się zbierać i po kilku minutach wyszli.
Cała paczka siedzieła przy siedmioosobowym stoliku. Bar był malutki i przytulny. Znajdował się w północnej części Londynu, więc nie było zbyt wiele osób. Byli największą grupą w środku. Na scenie stał teraz chłopak z dziewczyną i razem śpiewali piosenkę Bruno Marsa „Just The Way You Are”. Chyba byli parą. Ładnie śpiewali. Po kilku minutach piosenka się skończyła i na scenę wszedł prowadzący.
-Brawa dla naszych zakochanych Ashley i Brada!- posypały się oklaski, po których para zeszła ze sceny- Kto będzie taki odważny i postawi tutaj swoje pierwsze kroki śpiewając? Może piękna młoda dama w pierwszym rzędzie?... Nie? No dobrze. To może pan w trzecim w śmiesznych butach… bez urazy oczywiście.
-Ja zaśpiewam!- po sali rozległ się damski głos. To była Anna. Chłopacy zaczęli bić brawo, a w międzyczasie Anna zgarnęła Katy i już po chwili stały razem na scenie. Teraz pozostał tylko wybór piosenki. Anna nawet miała już pomysł. Powiedziała tytuł na ucho siostrze i dała znak gościowi od sprzętu żeby puścił muzykę.
-Tą piosenkę chcę zadedykować pewnemu chłopakowi…- zaczęła starsza siostra- pewnemu chłopakowi, który okazał się frajerem i mnie rzucił, bo nie chciałam się z nim przespać- mówiła dalej, a na sali zapanowała cisza- Ben, pieprz się!- Nastąpiły gromkie brawa ze strony widowni. Ale i tak najgłośniej klaskało 1D. Dziewczyny zaczęły śpiewać piosenkę „Fuck You” Cee Lo Greena. Śpiewały na zmianę. Do tego stopnia udało im się rozpalić publikę, że refren śpiewała już cała sala. Siostry świetnie się bawiły. To był dobry pomysł tu przyjść i się pobawić. Piosenka się skończyła, a dziewczyny z gracją się ukłoniły i ustąpiły miejsca prowadzącemu.
-Jeszcze raz gromkie brawa dla tych młodych dziewczyn!- i znów liczne oklaski- Muszę przyznać, że to był najlepszy występ od czasu kiedy tu pracuję! A pracuję już od dawna…
-To prawda!- odezwał się ktoś z widowni co wywołało śmiech na sali.
-Dzięki bardzo… Ale wracając do naszych młodych gwiazdeczek… mam dla was prezent! Wasze wykonanie podobało się wszystkim dlatego chcę wam wręczyć dożywotni kupon na darmowy sok pomarańczowy w naszym barze tuż po lewej! Brawa!- dziewczyny zaczęły się śmiać. Odebrały kupon i zeszły ze sceny nadal obsypywane oklaskami. Chłopcy zdobyli się nawet na owację na stojąco. Katy podeszła do Lou, który chciał ją uściskać.
-Dlaczego nie wiedziałem, że tak ślicznie śpiewasz?- spytał obejmując ją w talii.
-Dużo rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz- powiedziała po czym szybko go pocałowała i usiadła z powrotem na swoim krześle. Jej siostra tym czasem rozmawiała z Zaynem.
-Jestem z ciebie dumny siostro- powiedział do niej dając jej kuksańca w bok. Ona tylko poczochrała mu włosy i poszła usiąść na swoje miejsce.
-Dobra robota- odezwał się Harry, który siedział koło niej i przybił jej piątkę.
-Dzięki dzięki. Jakoś tak samo wyszło- odpowiedziała i słuchała kolejnej pary, która odważyła się zaśpiewać na scenie. Dobrze im szło. Dziewczyna klaskała i śmiała się z chłopaka na scenie, który dość specyficznie poruszał biodrami. Cała sala się śmiała.
-Pożyczysz mi może swój kupon na sok pomarańczowy? Zachciało mi się pić- spytał Harold.
-Tak jasne- odpowiedziała mu blondynka i podała karteczkę- Mi też możesz wziąć jeden.
-Pewnie. Zaraz wracam- odpowiedział i udał się do baru, który rzeczywiście znajdował się po lewej stronie. Za ladą stała młoda dziewczyna. Z plakietki wynikało, że ma na imię Jessica.
-Dwa soki pomarańczowe poproszę.
-Już się robi- odpowiedziała mu i poszła na zaplecze po świeże pomarańcze do wyciśnięcia. W tym czasie Hazza się odwrócił i patrzył na swoją przyjaciółkę, która dalej obserwowała kolejny występ. Widać było, że dobrze się bawiła. Harry uśmiechnął się pod nosem. Był zadowolony, że chociaż na chwilę dziewczyna zapomniała o tej całej nieprzyjemnej sytuacji- Długo jesteście razem?- spytała Jessica kładąc na ladę dwie szklanki z sokiem.
-Kto? Ja? Z kim?- spytał zdezorientowany loczek.
-No ty z tą blondyneczką co się przez cały jej występ na nią patrzyłeś jak na anioła- wyjaśniła mu.
-A Anna… Nie my się tylko przyjaźnimy- wytłumaczył się ale po głowie chodziły mu słowa barmanki: patrzyłeś na nią jak na anioła. Rzeczywiście dla niego ona była aniołem. Była jego ideałem. Jego marzeniem.
-O, rozumiem. Szkoda, pasujecie do siebie- powiedziała dziewczyna i poszła obsłużyć kolejnego klienta. Harold wziął szklanki i zaniósł je do stolika.
-Proszę bardzo. Świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy i to za darmo!- zaśmiał się chłopak i podał do jej do ręki napój.
-Dzięki- powiedziała po czym wzięła małego łyczka- Nieźle śpiewają co?- spytała o parę występującą w tym czasie.
-Nawet nawet. Ale trudno wam dorównać po takim występie jaki dałyście- zaśmiał się- A szczególnie podobało mi się twoje przemówienie na początku.
-Jakoś słowa same mi na usta się cisnęły i tak wyszło- sprostowała Anna- Chyba niedługo będziemy się zbierać co? Robi się już dość późno, a jutro muszę z Katy iść do szkoły więc…
-No jasne. Zaraz powiemy reszcie i idziemy do nas- odpowiedział jej chłopak.
-Zaczekaj. Jak to do was?
-Aaaa zapomniałem. Ty nie wiesz. Jak spałaś ustaliliśmy, że dziś razem z Katy śpicie u nas.
-Aha. No dobra- odpowiedziała i zwróciła się do reszty- Kochani czas się chyba zbierać. My z Katy cały czas chodzimy do szkoły pamiętajcie o tym- Na jej słowa wszyscy zaczęli się zbierać. Gdy wszyscy się ogarnęli, wstali od stołu i ruszyli w stronę wyjścia.
Uwielbiamy ten rozdział! Jak wam się on podobał? My osobiście jesteśmy z niego bardzo dumne.:d Co tam u was słychać? Czy tak jak ja (Anna) macie testy gimnazjalne next week? Ja sram bo nic nie umiem :< trzymajcie za mnie kciuki plisssss. No i oczywiście komentarze!! PROSIMY... Loffki <3
Anna&Katy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
znów jestem pierwsza z komentarzem ;-)
OdpowiedzUsuńRozdział cudo ;-)
P.S. Anno przybądź do mnie to dostaniesz kopa na szczęście ;-P a jak czegoś nie kumasz to wiesz, że ci pomogę
Buziaki :-*
Świeeeeetny rozdział. Kocham <3 I czekam na następny
OdpowiedzUsuń@forever_crazy_x
Mi również się podoba! Świetny! Dobrze, że Anna nie załamała się, widać, że jest silna. Przepraszam tylko, że tak późno, ale egzaminy... jutro angielski to tylko formalność :) Wracając do rozdziału, cieszę się, że Lou jest z Katy! Od początku wiedziałam, że będą razem :P Czekam na next'a! DosiaS
OdpowiedzUsuń