Tricia stała pod drzwiami łazienki. Miała potrzeby fizjologiczne, a nie mogła się do niej dostać od około trzech godzin.
-Dziewczyny! Długo jeszcze?!
-Oj mamo…pięć minut!- rzuciła Anna.
-Tu nawet już nie chodzi o mnie! Zaraz się spóźnicie!- momentalnie drzwi łazienki się otworzyły. Wyszły z niej dwie śliczne dziewczyny. Anna ubrana w błękitną, a Katy w fioletową sukienkę. Towarzyszyły im wysokie szpilki i lekki makijaż. Tricia od razu się domyśliła co robiły tyle czasu. Ale ich starania nie poszły na marne. Wyglądały pięknie. W końcu nie była to zwykła okazja. Niecodziennie świętuje się przejście swoich bliskich, do następnego etapu jednego z najsłynniejszych na całym świecie programu rozrywkowego- X-factora. Impreza tradycyjnie odbywała się u Liama. Oczywiście oficjalna wersja, którą podały swojej mamie, to zwykłe towarzyskie spotkanie. Żadna tam wielka domówka…
-Proszę mamo, łazienka jest twoja. My lecimy. Pa!- krzyknęła Katy w biegu.
-Wiecie co…teraz to mi się już odechciało…-rzuciła Tricia- A i jeszcze jedno! Wróćcie przed północą!- dorzuciła, ale dziewczyn już dawno nie było w pokoju.
***
Muzyka grała głośno, wszędzie walały się nadmuchane balony. Wszyscy świetnie się bawili i byli w wyśmienitych humorach. W końcu Louis wyjął butelkę szampana. Ale Zayn nie był zachwycony tym pomysłem.
-Louis, pragnę ci tylko przypomnieć, że tylko ty tu jesteś już pełnoletni…
-No wiem. Tak więc biorę za was i za wasze zachowanie całkowitą odpowiedzialność- odpowiedział jak zwykle uśmiechając się od ucha do ucha.
-Przyszedłem tu z siostrami!! One mają szesnaście lat!
-No i? Co z tego? Harry też ma. I będzie pił. Przecież nie karzę upijać się twoim siostrom. To tylko jeden, symboliczny kieliszek. Toaścik za nasz sukces- odpowiedział Lou nalewając alkohol do kieliszków.
-No Zayn… To tylko jeden kieliszek…- zaczęła Katy.
-Braciszku… zgódź się… a jeśli nie, będę musiała wyznać chłopakom co zrobiłeś u cioci Jennifer gdy miałeś 10 lat…- zaszantażowała go Anna na co chłopacy odpowiedzieli śmiechem.
-No dobra… Ale ani słowa mamie- zgodził się w końcu Zayn.
-Poza tym ty też nie jesteś pełnoletni- zauważył rozbawiony Niall.
-Cicho bo się rozmyślę.
Każdy dostał po jednym kieliszku. Zaczynało się niewinnie, dopóki nie okazało się, że Louis ma jeszcze pięć butelek szampana w zapasie. O dziwo pierwszy upił się Zayn. Nie mógł więc kontrolować swoich sióstr, a raczej jednej siostry, która sobie nie szczędziła. Drugi „odleciał” Niall. Po nim Katy i Harry. Trzeźwi zostali Anna, Liam i Louis. Ogarnięcie czterech pijanych osób nie było łatwe. Najprościej poszło z Niallem. Po pierwszej godzinie dzikiej zabawy poszedł spać na sofie. Została im trójka. Z nimi było ciężej. Katy cały czas doczepiała się Lou. Była porządnie podpita… Nagle zawiesiła mu się na szyi i po chwili wahania pocałowała. Lou omal nie oparł się „propozycji”, którą złożyła mu dziewczyna, ale przypomniał sobie, że jest nietrzeźwa i robi to wszystko nieświadomie. Tak więc delikatnie ją od siebie odsunął.
-Katy…- zaczął, ale ona nie dała mu dokończyć.
-Myślałam, że mnie lubisz…-burknęła pod nosem, i zaczęła się śmiać- Po co te gierki, Josh? Znaczy Liam…znaczy Louis. Louis, prawda? Czekaj nie podpowiadaj mi…sama zgadnę…
-Tak Katy, to ja Louis. A ty jesteś tak upita, że nawet nie myślisz co mówisz…ani robisz.
-Aha to tak wygląda…masz inną? Jak ma na imię? Hę?- mówiła dalej i omal się nie wywróciła. Na szczęście chłopak w ostatniej chwili ją złapał.
-Nie mam innej. Może już pójdziesz spać?
-Z tobą? Aleś ty szalony…ale okey, skoro tak prosisz…
-Katy…
-Dobra cicho…głowa mnie zaczyna boleć…
-Cholera…to będzie długa noc…
-Mówiłeś coś Niall?
-Tak…chodź napijemy się czegoś.
-Bardzo chętnie…albo nie…nie chce mi się pić. Co porobimy?
-No nie wiem…
-Może w chowanego?- zaśmiała się i uciekła się schować- Musisz mnie znaleźć!
Louis w końcu mimowolnie się uśmiechnął. Jakby nie patrzeć sytuacja była dosyć zabawna. Szybko podbiegł do Katy, która jeszcze nie zdążyła się schować, i złapał w talii, żeby nie mogła mu uciec. Sprawnie wziął ją na ręce i posadził na fotelu.
-Może jednak pobawimy się w co innego?- powiedział kiedy Katy siedziała już spokojnie.
-W co?
-W króla ciszy na przykład…
-Nie! To nudne! Lou ty zawsze byłeś taki…spontaniczny…a teraz stypisz…stypisz Louis, stypisz! Hahaha…
-Na razie wystarczy nam twoja spontaniczność…
Tymczasem Harry doczepił się Anny. Jasno dawał jej do zrozumienia, że ma na nią ochotę. Czy to puszczał do niej oczko, czy to rzucał jakieś kiepskie teksty na podryw.
-Anna…- zaczął kolejną próbę zaczepki.
-Co znowu?- odpowiedziała zmęczona całą sytuacją.
-Jesteś bardzo ładna wiesz?
-Eeee… dzięki.
-Może pójdziemy w jakieś cichsze miejsce?- zapytał zrzucając łokciem z szafki wazon z kwiatami. Rozsypał się w drobny mak. Lecz Anna nie miała siły teraz tego sprzątać.
-Harry… jesteś pijany… Nigdzie nie idziemy. Musisz wytrzeźwieć. Wtedy pogadamy. Ja idę się napić wody. Czekaj tu i niczego nie dotykaj. Rozumiemy się?- powiedziała Anna jak do małego dziecka.
-Nie… ja chcę iść z tobą…
-Nie. Idę sama, a ty tu zostaniesz i popilnujesz tych kwiatków, ok?
-Anna… Boję się sam zostać…
-Boże… Dobra chodź- powiedziała na co chłopak ruszył za nią posłusznie jak pies. Anna otworzyła szafkę w poszukiwaniu szklanki. Wtedy poczuła, że ktoś ją obejmuje od tyłu. Szybko się odwróciła ale nie zdążyła nic powiedzieć, bo Hazza zamknął jej usta pocałunkiem. Chciała go odsunąć od siebie ale chłopak definiował jej ruchy jako zachętę. Całował ją coraz namiętniej. W końcu dziewczyna miała dość. Ugryzła go w język, który niestety pojawił się w jej jamie ustnej. Harry od razu przestał.
-Auć! Zwariowałaś?
- Ja? To ciebie pojebało!- odpowiedziała Anna szybko przepłukując buzię.
- A rozumiem, zapomniałem…ty mnie nie lubisz! Kazałaś mi sobie odpuścić…
-Proszę cię nie zaczynaj...- powiedziała. Nagle do kuchni wparowała Katy.
-Eeee…już zapomniałam po co tu przyszłam…
-O, ale fajnie, że przyszłaś…twoja siostra mnie nie lubi- zaczął Harry.
-Wiem…
-A ty mnie lubisz?
-Tak.
-Bardzo?
-No…no tak- na to Harry do niej podszedł i pocałował ją. Anna stała i patrzyła z wytrzeszczonymi oczami. Nie wierzyła w to co widziała. O dziwo Katy nie stawiała oporu. W końcu jednak się odsunęła od chłopaka.
-Zaraz się zrzygam…- powiedziała.
-Chodźcie…idziemy spać…- walnęła Anna i ruszyła do salonu. Miała gdzieś czy pozostała dwójka za nią pójdzie, czy dalej… nie ważne…są pijani. Finalnie jednak poszli za nią. Katy jako ostatnia ułożyła się na sofie. O ile się nie myliła wszyscy na niej leżeli. Nie wiedziała w ogóle po co leżała na jakiejś sofie w jakimś pokoju…w końcu jednak postanowiła nie zaprzątać sobie tym głowy. Oparła się o byle co odpłynęła.
Ta Da! Jak się podoba? Osobiście jest to jeden z moich ulubionych rozdziałów(Anna). Jak zwykle skomentować proszę!
Kochamy Was <333
Anna&Katy
Fajjnyyy jak zwykle :))
OdpowiedzUsuń;-(
OdpowiedzUsuńkopciuszek...
rozdział fajny, ale jestem rozczarowana zachowanie Harrego...
Czekam na dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuższy next
Fajny, fajny ale krótki :(
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :D
xoxo
@_SomeoneSexy_
Jaki faajny :D. Czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Award :3
OdpowiedzUsuńhttp://najlatwiej-jest-nienawidzic.blogspot.com/
Super jak zawsze!
OdpowiedzUsuńCzekam na next!!<3 i żeby był długiii i więcej się działo :))))
Świeetny ! kiedy next ?<33
OdpowiedzUsuńnie no świetny rozdział! macie fajną wyobraźnię :D ciekawie to będzie wyglądało gdy wszyscy wytrzeźwieją... haha xd DosiaS :D
OdpowiedzUsuńNie wiemy jeszcze kiedy bedzie next, moze w niedziele...
OdpowiedzUsuńHarry jest zaradny nie ma co :P
OdpowiedzUsuńZ jedną siostrą się nie udało, to do drugiej startował xD
Zapraszam do mnie: http://najlatwiej-jest-nienawidzic.blogspot.com/
@carrotsmonster