poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 17




            Dziewczyny wraz z mamą weszły do dużego apartamentu. Był naprawdę śliczny. Szkoda, że Zayna tu nie było. Z resztą on i tak mieszkał teraz w większych luksusach. Siostry zostawiły bagaże w holu i poszły zrobić herbatę dla siebie i mamy. Kiedy siedziały razem przy stole popijając napój, Tricia postanowiła zacząć poważną rozmowę.
-Dziewczynki, musimy porozmawiać.
-Mamo nie przejmuj się. Zayn obiecał, że zadzwoni zaraz przed występem-uspokoiła mamę Katy.
-Nie o to mi chodzi. Widzicie… Jeżeli chłopacy przejdą dalej, w co naprawdę głęboko wierzę będą brali udział w live show.
-No tak. Ale nie rozumiem jaki to ma związek z nami- powiedziała Anna.
-Otóż, jak dobrze wiecie odbywają się one w weekendy, a w ciągu tygodnia chłopacy i tak trenują. Oczywiście trwa szkoła, do której musicie chodzić, a nie stać nas żebyście leciały do Bradford do szkoły, a na weekendy wracały tutaj więc…
-Chcesz nam powiedzieć, że jeżeli chłopcy przejdą dalej to mamy wrócić do domu?- zapytała zdezorientowana Katy.
-Tak. Przykro mi ale nie mamy wyjścia. Jesteście normalnymi dziewczynkami, powinniście chodzić do szkoły, spotykać się z przyjaciółmi…
-Ale mamo! To wszystko możemy robić tu, w Londynie. Musimy być teraz przy Zaynie. On nas potrzebuje i liczy na nasze wsparcie! Nie możemy go tak teraz zostawić i wrócić do Bradford!- powiedziała zbulwersowana Anna. Nie chciała nigdzie wyjeżdżać.
-Chyba sobie żartujesz! Nie możecie chodzić tu do szkoły! Nikogo tu nie znacie! Poza tym nie mieszkamy tutaj na stałe! Jak wy sobie to wyobrażacie?!
-Mamo! Na pewno znajdzie się szkoła, która ma jakieś dwa wolne miejsca!- odpowiedziała jej córka.- Poza tym Zayn jest ważniejszy od jakichś tam przyjaciół.
-Ach, już rozumiem! Wam nie chodzi tylko o bycie blisko Zayna ale także reszty chłopaków z zespołu!
-Mamo! Nie odwracaj kota ogonem!- odparła Katy.
-Dobra muszę to przemyśleć. Idę na zakupy, a potem pogadam o tym z tatą. Z resztą dawno z nim  nie rozmawiałam, bo miał urwanie głowy w pracy- rzuciła wychodząc z hotelu. Anna i Katy zostały same. Było trochę im głupio, że doszło do tej kłótni z mamą ale z drugiej strony nie byłyby w stanie teraz tak po prostu wrócić do domu. Nagle zadzwonił telefon Katy.
-To Zayn!- krzyknęła- Halo?
-Włącz na głośno mówiący!- szepnęła jej szybko siostra.
-Halo? Katy? To ja. Dzwonie, bo chciałem powiedzieć, że za 30 minut mamy występ. A i jesteście na głośno mówiącym.
-O to świetnie! Nie denerwujcie się. Wszystko będzie okey!- powiedziała Katy starając się uspokoić siebie i ich zarazem.
-Harry, pamiętaj, żeby zaśpiewać tą część jak najlepiej potrafisz. Wiem, że dasz radę- wtrąciła Anna.
-Tak, dzięki. Postaram się- odpowiedział jej. To dziwne ale Anna poczuła wewnętrzne ciepło gdy usłyszała jego głos.
-Słodziaku, mam nadzieję, że nie najadłeś się zbytnio przed występem- powiedziała Katy w rezultacie czego usłyszała tylko śmiech Nialla.
-Liam, pilnuj ich tam i nie zależnie od tego jaki będzie werdykt Simona nie załamujcie się i pamiętajcie, że i tak was kochamy- powiedziała Anna.
-A i Louis…- zaczęła Katy ale Zayn jej przerwał:
-No tutaj mamy właśnie mały problem… Louis jest w szpitalu.
-Boże! Co się stało?!- krzyknęła przerażona Katy- Znaczy… chciałam powiedzieć… Co ten idiota znowu zrobił?
-Jakiś kolec wbił mu się w stopę. Nie wiem dokładnie. Ale nie martw się powinien zdążyć.
-On musi zdążyć! A mówiłam, a mówiłam, żeby nie robić głupstw!- warknęła do słuchawki.
-Katy, uspokój się wszystko będzie w porządku- uspokajał ją Zayn.
-No nie jestem tego taka pewna. Bo jak już przejdziecie dalej…-zaczęła Katy.
-Tego jeszcze nie wiemy- odpowiedział Niall.
-Przejdziecie. Bo jakby to delikatnie powiedzieć… będziemy musiały wrócić do domu…-wytłumaczyła Anna.
-Ale jak to? Nie możecie nas tak po prostu z dnia na dzień zostawić- zaprotestował Liam.
-Uwierz mi, że my też nie jesteśmy z tego powodu zbytnio zadowolone…- dokończyła Katy.
Po chwili odezwał się Zayn:
-Może uda mi się jeszcze pogadać z mamą i ją jakoś przekonać…
-Tak! Ja ci pomogę!- wtrącił Harry.
-Ja też- powiedział Liam
-Ja też. No i Lou na pewno też- rzucił szybko Niall. Dziewczynom było bardzo miło, że się za nimi wstawili.
To dziwne bo chłopacy znają je dopiero od kilku dni, a zrobiliby dla nich taką rzecz. Fajnie. Ale dobra to jest ich dzień. „Koniec gadania o nas” pomyślała Anna.
-Dobra słuchajcie. Niedługo śpiewacie. Przećwiczcie piosenkę jeszcze raz. Zobaczycie wszystko pójdzie jak z płatka. Louis wróci cały i zdrowy i przejdziecie dalej- podsumowała Anna.
- Kończymy i wam nie przeszkadzamy. Kochamy was.- dokończyła jej siostra.
-My też was kochamy. Trzymajcie kciuki!- odpowiedział Zayn rozłączając się. Dziewczynom nie pozostało nic jak tylko czekać. Występ nie będzie transmitowany na żywo w telewizji, więc jedyne co mogły to tylko trzymać kciuki.
***
Zayn schował telefon do kieszeni. Szczerze mówiąc to rozmowa z siostrami mu pomogła. Starał się nie denerwować ale ciężko było opanować emocje. W końcu od tego występu zależy przyszłość całego zespołu. Nie tylko jego. Miał prawo się denerwować. I jeszcze do tego Louis był w szpitalu.
-Musimy zachować spokój- zaczął Liam- Lou lada moment wróci. Powinniśmy poćwiczyć.
-Wiecie co? Ktoś nam kiedyś powiedział: Możecie to zrobić. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie. I wiecie co możemy to zrobić!- krzyknął uradowany Niall.
-To powiedziały moje siostry Niall- powiedział Zayn.
-Wiem, wiem. Masz bardzo mądre siostry. Zawsze mają rację, zwłaszcza gdy nazywają mnie słodziakiem!
-Dobra, dobra koniec gadania. Przećwiczmy piosenkę jeszcze raz- powiedział Liam. Chłopacy zgodzili się z nim i zaśpiewali. Niestety bez Louisa wszystko leżało. W czwórkę  nie brzmieli tak dobrze jak w pełnym składzie.
-Nie no! Bez Lou to już nie jest to samo!- powiedział podenerwowany Harry.
W tym czasie przyszedł ktoś z obsługi.
-One Direction? Zaraz wchodzicie- poinformował ich.
-Bez Lou nigdzie nie idziemy-powiedział Zayn do reszty zespołu.
-Zgadzam się- odpowiedział mu Niall.
-Przepraszam chłopcy, ale my się chyba nie rozumiemy. Macie zaraz występ. Nie możecie sobie od tak stanąć i stwierdzić, że nie jesteście gotowi. Simon Cowell czeka- odpowiedziała zbulwersowana.
-Nie słyszała pani? Bez Louisa nigdzie nie idziemy.
-Dobrze, to już nie mój problem…- odparła. W tym samym momencie wparował Lou.
-Tęskniliście?
-Nawet nie wiesz jak bardzo. Szybko chodź! Simon nie będzie czekał wiecznie!- szybko odparł Zayn.
-Szczerze nie czuję się na siłach, żeby śpiewać. Cały zabieg…wyciąganie kolca i tak dalej. Strasznie to wszystko bolało…
-Trzymajcie mnie…- zaczął zdenerwowany Zayn. Liam natomiast wpadł na pomysł.
-Dzwoniliśmy do bliźniaczek. Kiedy Katy dowiedziała się, że jesteś w szpitalu, strasznie się zmartwiła…No wiesz, była gotowa pojechać tam do ciebie- po tych słowach zapadła cisza. Nagle Louis powiedział rozpromieniony:
-To co, idziemy? Simon nie będzie wiecznie czekał Zayn…
-Mogłeś zostać w tym szpitalu…dobra idziemy.


Przepraszamy, że tak długo musiałyście czekać, ale mamy nadzieję, że było warto. Poza tym mamy bardzo ważne dla nas pytanie, skąd dowiedzieliście się o blogu? Przez facebooka, TT czy jakiś inny sposób? Piszcie w komentarzach ;)
Kochamy Was<33
Anna&Katy

8 komentarzy:

  1. Świetny jak zawsze , ja wiem z tt <33

    OdpowiedzUsuń
  2. nie no fajnie, tylko tyle czekania a rozdział taki krótki.... *płacze*
    ale za to fajny jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdzialik :D
    Czekam na kolejne dłuższe :)))
    przez tt
    xoxo
    @_SomeoneSexy_

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez fb :D suuuppperrr rozdzial ale to u was juz norma :D <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny jak zawsze. Chce już następny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny jak zawsze. Chce już następny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniały jak wszystkie :) uwielbiam was i czekam na następny rozdział! a o waszym blogu dowiedziałam się z tt. DosiaS :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział super :D
    Liam, dobre kłamstwo nie jest złe xD
    Zapraszam do mnie: http://najlatwiej-jest-nienawidzic.blogspot.com/
    @carrotsmonster

    OdpowiedzUsuń