poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział 12


Siostry obudziły się ze łzami w oczach. Ale dzisiejszy sen nie był aż taki straszny w porównaniu do poprzedniego. Wstały z łóżek, ubrały się i poszły do kuchni. Przy stole siedziała ich mama i jadła śniadanie. Dziewczyny przywitały się i zaczęły przygotowywać sobie posiłek.
-Gdzie jest Zayn?- zapytała Katy nasypując sobie płatki do miski.
-Zayn wcześnie z rana wstał i pojechał spotkać się z chłopakami. Mają jakąś próbę przed występem w domu Simona Cowella.
-Mój biedaczek! Na pewno bardzo się stresuje! On już tak ma- dodała Anna.
-Poza tym od tego występu zależy czy będą brać udział w występach na żywo-dodała jej siostra.
-Oj dziewczynki! Czasem mam wrażenie, że to wy bardziej się stresujecie niż sam Zayn…- wtrąciła mama
-Mamo a tak nie jest? No błagam cię! Powiedz mi, że ty się nie stresujesz!-odparła Katy.
-No co to w ogóle za pytanie? Oczywiście, że się stresuję! Tylko staram się być spokojna.
-A kiedy ten występ?- zapytała Anna podnosząc głowę z nad talerza.
-Jutro.
Katy wypluła płatki z powrotem do miski:
-Co?! Tak szybko?! Przecież dopiero co przeszli BOOT CAMP! Za mało czasu im dali!
-No dokładnie! Coś trzeba z tym zrobić! Jak znam życie to pewnie nie ćwiczą tylko się obijają! Musimy do nich jechać!- dorzuciła Anna.
-Oj bez przesady! Trochę wiary we własnego brata córciu! Nigdzie nie jedziecie! Chłopcy potrzebują teraz spokoju! Muszą się skupić! Wy tylko będziecie ich rozpraszać swoimi pięknymi buźkami!
-Mamo! My tu na poważnie a ty co?!- odpowiedziała Katy.
-Katy, mama ma rację. Chodźmy do pokoju. Zamkniemy się na klucz i będziemy słuchać muzyki- rzuciła Anna do siostry.
-Dobra- odpowiedziała jej Katy po czym obie udały się do sypialni.
Rzeczywiście zamknęły drzwi na klucz i włączyły muzykę tylko w odwrotnej kolejności. Najpierw radio na maksa, a potem dopiero wyszły z pokoju i zamknęły go bez nich w środku. Korzystając z tego, że mama zmywała wymknęły się z hotelu. Nie wiedziały gdzie są chłopcy ale miały nadzieję, że ćwiczą u Liama. Z resztą tylko jego adres znały. Wsiadły w autobus i pojechały.

***
Liam usłyszał pukanie do drzwi. Trochę go to zdziwiło, bo nie spodziewał się żadnych gości. Okazało się, że to siostry Zayna. Miło było je zobaczyć. Co prawda znał je dopiero od kilku dni ale już bardzo je polubił.
-Cześć Liam- rzuciła jak gdyby nigdy nic Katy.
-Eeeeee- był w lekkim szoku.
-Przeszkadzamy? Przepraszamy. Już sobie idziemy- odpowiedziała zmieszana Anna.
-Nie! To nie tak! Po prostu się was nie spodziewałem. Wejdźcie- sprostował.
Siostry uśmiechnęły się i weszły do środka. To co zobaczyły przekroczyło ich oczekiwania. Czwórka chłopaków obijających się na jednej sofie.
-Mówiłaś coś mamusiu o jakiejś próbie?- mruknęła pod nosem Anna.
Chłopacy nie za bardzo ogarniali co się dzieje.
-Co? Co? Vas happenin’? Co wy tu robicie?- mruknął Zayn.
-Oficjalnie, to nas tu nie ma- rzuciła Katy, co od razu wykorzystał Louis.
-To znaczy, że wyrwałyście się z domu, ryzykując szlabanem, a nawet życiem, tylko po to żeby nas zobaczyć?
-Tak, oczywiście. Zwłaszcza ciebie- burknęła z sarkazmem Katy.
-Przyjechałyśmy do was jakimś brudnym, śmierdzącym autobusem, żeby wam pomóc. Dobrze wiedziałyśmy jak skończy się wasza próba- dodała Anna.
-Czyli, że jak?- spytał zdezorientowany Niall.
-Czyli, że na tej sofie!- odparła Katy lekko zirytowana. Jak oni chcą cokolwiek osiągnąć siedząc na kanapie?! Przecież ona i Anna nie będą ich wiecznie pilnować!
-Wczoraj mówiłaś, że jestem słodki, a dziś zarzucasz mi lenistwo!- odpowiedział zawiedziony Niall.
-Jesteś słodki jak się złościsz. O to ci chodziło?- palnęła Katy.
-Od razu lepiej- odpowiedział usatysfakcjonowany Niall.
-Skoro twierdzisz, że zarzucamy wam lenistwo, to proszę wybrońcie się. Co do tej pory zrobiliście…-zaczęła Anna.
-No więc…no więc…więc…-starał się wybrnąć Liam, ale mu nie wychodziło.
-No więc powiedzcie nam na przykład, jaką piosenkę wybraliście do zaprezentowania w domu jurorów?- kontynuowała Anna.
-No….jeszcze nie wiemy…-brnął Liam.
-Wy w ogóle jakoś się nazywacie? Jako zespół?
-No…tego też nie wiemy…
-Czy wy w ogóle coś wiecie?!- warknęła już nieco rozdrażniona Katy.
-Nooo…eeeem…a skąd wy się tu w ogóle wzięłyście? Skąd wiedziałyście, że będziemy u Liama?- rzucił szybko Harry, żeby zmienić temat.
-Musiałyśmy obrać jeden kierunek. W sumie wiemy tylko gdzie mieszka Liam...-rzuciły obojętnie, jakby czytały sobie w myślach. Nagle nastała wielka cisza. Oczy Harrego momentalnie rozbłysły.
-Zayn…masz genialne siostry…
-No…wiem…ale o co chodzi?
-Przecież one przed chwilą wymyśliły nazwę dla naszego zespołu! Powiedziały „musiałyśmy obrać jeden kierunek”. JEDEN KIERUNEK. Rozumiecie? Piątka zupełnie nie znających się chłopaków, łączy się w zespół, i schodzi na jedną drogę. Z pięciu różnych kierunków obrali jeden wspólny. JEDEN KIERUNEK. ONE DIRECTION- rozwinął swoją myśl Harry.
-Bliźniaczki, Harry jesteście genialni!- dorzucił Louis.
-Moje młodsze siostrzyczki…jak ja was kocham!- powiedział Zayn i przytulił je.
-Ja też tak chcę!
-Niall, to są tylko moje siostry. TYLKO- rzucił żartobliwie Zayn, ale w głębi duszy naprawdę był zazdrosny.
-Weź się podziel…-mruknął Harry i skorzystał ze sposobności, żeby przytulić Anne. Na początku się opierała, ale w końcu odwzajemniła uścisk. Wciągnęła nozdrzami jego zapach. Taki sam jak na jego bluzie. Chwilowo rozpłynęła się w  jego ramionach. Harry był zachwycony tym, że jest tak blisko dziewczyny.
-Hej, jeden raz chyba pozwolisz żebym cię przytulił? W końcu muszę ci podziękować, za wymyślenie nazwy mojego zespołu- rzucił Louis, niby obojętnie do Katy.
-Dobra chodź tu- powiedziała Katy- ale nie przyzwyczajaj się- Louis podszedł i przytulił ją. Delikatnie pogładził ręką po jej długich brązowych włosach. O dziwo Katy przeszedł dreszcz. Tego nie przewidziała, spodobało jej się to. Nagle zapragnęła, żeby Lou tulił ją tak do siebie bez końca i właśnie dlatego szybko się od niego odsunęła.
-Dobra wystarczy na dziś- mruknęła- Czas się wziąć do roboty.

No to korzystając ze świątecznej atmosfery z okazji Świąt Bożego Narodznia życzymy Wam:
Nialla w lodówce
gołego tyłka Lou w puszce
nagiego Harrego
Zayna z jego dużym ego
Liama z łyżkami
Josha z pałeczkami
Sandiego z basem 
i Paula z zaciśniętym pasem.
Żadnej rózgi oczywiście
bo przecież grzeczne byłyście.
Na koniec żeby Simon jeszcze wbił
i te życzenia obrócił w pył.

Dziękujemy że z nami jesteście! Zapowiadają się najlepsze święta w naszym życiu dzięki WAM<3333
Merry Xmas Directioners!
TT Anna: @JustAnna4 i Katy: @KatyRaven1
Anna&Katy

4 komentarze:

  1. boskie.. <3
    jak zawsze.. ;**

    trochę krótki ,ale to nic nie szkodzi.. budzi taki no wiecie "głód" ...xx

    Dzięki za życzenia !
    wzajemnie.. <3

    Pozdrawiam
    @Lex_Freak

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc, od razu jak wróciłam od jednej babci, zasiadłam u drugiej i zmyłam się na komputer, i proszę bardzo! Bardzo mi się podoba :3 Podoba mi się przede wszystkim perspektywa z jakiej piszecie, czyli tworzenie się zespołu, a nie poznanie 5 gwiazd przez jakieś dwie narąbane laski. Dodatkowo motyw z tym koszmarem - mrał *-* Stąd też moja propozycja. Zabieram się właśnie za tworzenie Oceniarnii, na której krytyce i pochwałom będę poddawać blogi głównie o tematyce JB i 1D (co nie znaczy, że tylko takie! ja, miłośniczka wszelkiego rodzaju prozy :3). Zainteresowane? Jak na razie otrzymałam odzew tylko o jednej dziewczyny, którą obiecałam ocenić jako pierwszą. Dlatego pytam się z góry, czy chciałybyście, żeby coś takiego w ogóle powstało, a jeżeli tak, to czy byłybyście chętne na ocenę?
    Pozdrawiam i życzę weny! :)
    @sunny_mouth

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne;-) wesołych świąt i trwałej nieprzerwanej weny twórczej. Liczę na więcej w okresie świąt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Omnomnomnomno *__* następny , ; *

    OdpowiedzUsuń