sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 11



Katy znudziło się samotne siedzenie ze słuchawką w ręku. W końcu nawet nie miała z kim przez nią rozmawiać, chociaż wszyscy w jadalni myśleli inaczej. Postanowiła wrócić do stołu. Może troszkę przesadziła z tą improwizacją? Tak, to było trochę nie miłe z jej strony. Zwłaszcza w stosunku do Louisa. Przecież starał się być uprzejmy… Z resztą po co zaprzątała sobie nim głowę. Miała do niego strasznie mieszane uczucia.
Anna poczuła ulgę kiedy zobaczyła swoją siostrę wchodzącą z powrotem do jadalni. Kończyły jej się pomysły na zabawianie gości i droczenie się z Harrym. Chłopak miał stalowe nerwy. Nic sobie nie robił z żartów Anny. Po pewnym czasie nawet położył swoją rękę na oparciu krzesła dziewczyny. Jeśli by się oparła musiałaby dotykać jego ręki. Dlatego siedziała prosto co nie było wygodne. Harry okazał się być sprytniejszy niż Anna przypuszczała… To znaczy nic do niego nie miała, nawet go lubiła ale czuła, że mu nie chodzi tylko o przyjaźń. Tak przynajmniej podpowiadała jej kobieca intuicja.
-Przepraszam bardzo za chwilową nieobecność- powiedziała Katy do chłopaków- Teraz będę mogła poświęcić wam całą moją uwagę.
Louis od razu się rozpogodził. Wyprostował się na krześle i uśmiechnął czarująco:
-To bardzo miło z twojej strony. Ale tak na marginesie nadal masz brudny kącik…
-Eeeee… tak dzięki- odpowiedziała po czym wytarła usta serwetką (tym razem skutecznie).
-Jak wam minął dzień chłopcy? Pewnie dużo ćwiczyliście…- wtrąciła Tricia.
-Właściwie to dzisiaj cały dzień byłem poza domem z… -zaczął Harry ale Anna przeszkodziła dyskretnym kopniakiem pod stołem- Auć! To znaczy z Louisem. Tak, ja i Louis śpiewaliśmy w parku…- Anna chciała aby ich dzisiejsze spotkanie zostało między nimi.
-Tak zebraliśmy nawet niezłą sumkę…- dorzucił Louis żartobliwie.
-Yhm. Rozumiem. Jest to jakiś pomysł. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu bardzo dobrze robi. Nic dziwnego, że takie przystojne z was chłopaki…- dodała z uśmiechem Tricia.
-Mamo…- zaczęła Anna.
-No co? Nie zgadzasz się ze swoją mamą?- zapytał Harry rzucając czarujący uśmiech. No i jeszcze te jego dołeczki. Anna prawie im uległa ale w końcu wyrzuciła z siebie:
-Tsaaaaaa… Ktoś może ma ochotę na spaghetti? Zostało jeszcze trochę w garnku.
-Ja!! Ja mam ochotę!! Ja!!- odpowiedział Niall.
-Nie. Dziękujemy. Bardzo dziękujemy za zaproszenie i kolację ale musimy już iść. Popatrzcie lepiej, która godzina. Czas na nas- powiedział Liam. Zachowywał się jakby był ojcem reszty chłopaków. To wyglądało trochę komicznie. Jakby nie patrzeć miał trudne zadanie. Ogarnięcie tych czterech chłopaków na raz to nie lada wyczyn.
-O szkoda robiło się sympatycznie- rzucił Lou.
-Tak było naprawdę miło. I smacznie- dodał Niall- To było najlepsze spaghetti jakie w życiu jadłem!
-Ooo Niall dziękujemy. Słodki jesteś- odpowiedziała Katy w ogóle nie myśląc co mówi. Niall się zaczerwienił i wstał od stołu jeszcze raz dziękując.
-Miło spędziłem ten czas- mówił Harry nie odrywając wzroku od Anny- Może innym razem uda nam się jakoś odwdzięczyć- słodził dalej, „przypadkowo” dotykając jej uda. Mimowolnie się zarumieniła ale starała się to ukrywać. Nie chciała robić mu zbędnych nadziei. Zdjęła jego rękę ze swojej nogi i dorzuciła obojętnie nie dając po sobie poznać, że jest zawstydzona:
-Na pewno…
***
Dziewczyny siedziały w swoim hotelowym pokoju. Sam na sam, jak nakazywała ich „surowa” kara za dzisiejsze zachowanie.
-Uważam, że nareszcie możemy rozpocząć babskie pogaduchy- powiedziała Katy.
-Oooo tak sporo się dzisiaj działo. O wielu sprawach nie wiesz…
-Och, ty też. To dziwne, zazwyczaj spędzamy czas razem. Każdą minutę. Zdarza się, że nawet w kiblu siedzimy razem!
-Czasem trzeba od siebie odpocząć Katy, głupolu…-zaśmiała się Anna- Ja dziś spędziłam wyjątkowo z kimś innym…
-Ooo. Może nie uwierzysz ale to tak jak ja! Słuchaj…- Katy zaczęła opowiadać relacje z dzisiejszego dnia. Jak to po kłótni chciała wyjechać, ale Louis ją powstrzymał.
-Ty?! Sama na dworcu?! Chciałaś wyjechać?! Dobrze, że Louis tam był…
-To jeszcze nie wszystko…- opowiedziała również o tym jak go z początku potraktowała.
-Jak mogłaś? On był taki miły! Chciał ci pomóc!
-Wiem, wiem…-powiedziała zawstydzona Katy, po czym szybko dorzuciła- Dopiero potem zrozumiałam swój błąd i go przeprosiłam. Resztę dnia po prostu przesiedziałam z nim na ławce, na dworcu. Rozmawialiśmy i żartowaliśmy…Jak się postara potrafi być znośny.
-Jesteś zbyt surowa…wydaje się być sympatyczny! Jeszcze dzisiaj, przy kolacji, jak się ubrudziłaś…
-O! Odezwała się święta! A Harry? Też wydaje się być bardzo sympatyczny… Dobra koniec. Teraz ty opowiadaj.
-No więc, zaczęło się tak, że po naszej kłótni poszłam do parku. Tam spotkałam…Harrego!
-Nie gadaj!…Opowiadaj!
-No dobra, ale bez zbędnych komentarzy…- teraz Anna opowiadała jak chłopak się nią cudownie zajął i zatroszczył.
-No co ty! Dał ci swoją bluzę?! Jaki on romantyczny!
-Mówiłam, bez zbędnych komentarzy!
-No, okej, okej…
-Ale wiesz co? Powiem ci więcej. Mam jego bluzę przy sobie…
-O nie! Dasz powąchać? Na pewno ładnie pachnie…
-Nie!
-Ooooooo…ktoś tu jest zazdrosny…
-Nie prawda! Ja…ja po prostu uznałam to za niestosowne…
-Jasne, jasne…
-Dobra już, koniec tematu. Ale muszę ci jeszcze o czymś powiedzieć.
-Jeszcze jest coś o czym nie wiem? Uhuhu…w jeden dzień…zaszalałaś!
-Przestań! To nic takiego…chyba. No, bo podczas kolacji, jak się już żegnaliśmy, to Harry…jakby to delikatnie ująć…chwycił mnie za udo. To nie był przypadek.
-I to jest niby „nic takiego”?! On na ciebie autentycznie leci!
-Oj przestań…
-Anna ma kochanka! Anna ma adoratora!
-Uspokój się! Nic z tego nie będzie!
-Co ty gadasz?! Czy ty mu się przyjrzałaś? Włosy, uśmiech, oczy…i te dołeczki…
-Eeee tam…
-Anna mnie nie okłamiesz. Zadurzyłaś się nim!
-Pewnie, że nie! A nawet jeśli, to on zaczyna karierę…nie będzie miał czasu na…dla mnie.
-Ale gadasz bez sensu…
-Co taka mądra się zrobiłaś?! A Lou?
-Weź mnie nie rozśmieszaj…
-Przecież widzę jak na ciebie patrzy…
-Tsssss na pewno. A widziałaś jak ja na niego patrzę? Poza tym mam Joscha na głowie…
-Ach no tak!- zaśmiała się Anna.
Na koniec wieczoru Tricia zlitowała się i pozwoliła zmarnowanemu Zaynowi wejść do pokoju dziewczynek. Wyściskały go i poświęciły mu całą swoją uwagę, bo dziś nie dały mu jej za wiele. Do pełni szczęścia brakowało im tylko nocy bez koszmarów, na którą jak co dzień, nie mogły liczyć.

No to właśnie jesteśmy na 11 rozdziale:D Mamy nadzieje że się spodoba<3
Oczywiście standardowo nasze tt:
Anna: @JustAnna4 i Katy: @KatyRaven1
Anna&Katy

6 komentarzy:

  1. Hej dziewczyny!
    Świetny rozdział ale mógłby byc troszkę dłuższy... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial ; D Zabieram się do czytania za inne : ))

    OdpowiedzUsuń
  3. awwww.. już się nie mogę doczekać kolejnych rozdziałów. ♥

    kocham kocham kocham.. <33


    @Lex_Freak - tt ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mózg wariuje. Mam nadzieję na więcej już niedługo:-)
    Na święta troszkę więcej nam się należy ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Awwwwwwww^.^ Cudowne <3

    Czekam na kolejny ; >

    OdpowiedzUsuń