Katy stała przed drzwiami pokoju,
za którymi czekał na nią zniecierpliwiony Zayn. Wstydziła się swojego
zachowania. Nie mogła teraz tak o wejść i spojrzeć bratu w oczy. Zachowała się
jak dziesięcioletnia dziewczynka, wychodząc praktycznie bez słowa na cały
dzień. To było głupie i nieodpowiedzialne. Znając Zayna na pewno bardzo się o
nią martwił.
-Wejść z tobą do środka?- zapytał Louis, który ją
odprowadził pod same drzwi. Musiał mieć pewność, że po drodze Katy nie wpadnie
do głowy żaden głupi pomysł.
-Nie dzięki. Już i tak wystarczająco dużo dziś dla mnie
zrobiłeś-odpowiedziała.
-Nie ma o czym mówić. Ten dzień był naprawdę…
-O tym dniu lepiej zapomnijmy.
-Dlaczego? Przecież w sumie miło spędziliśmy razem czas. Nie
rozumiem po co zapominać…
-Po prostu…. Zapomnij- odpowiedziała Katy naciskając na
klamkę. Drzwi się otworzyły, po czym niepewnie weszła do środka. Odwróciła się
i spojrzała Louisowi w oczy, a następnie zamknęła drzwi.
Mimo tego co przed chwilą powiedziała, Louis nie chciał
zapomnieć o wspólnie spędzonym dniu.
***
Zayn
chodził niespokojnie po pokoju. Starał się dodzwonić do obu sióstr, ale bez
skutku. Cały czas obwiniał siebie, że pozwolił im tak po prostu wyjść. Nawet
nie starał się ich zatrzymać. Od wyjścia dziewczyn minęło już osiem godzin.
Bardzo się martwił, tak samo jak Tricia, która wyszła poszukać dziewczyn. Po
głowie chodziło mu już, aby zadzwonić na policję, gdy nagle drzwi od pokoju
otworzyły się. Stała za nimi Katy, jednak nie była sama. Zayn dostrzegł za nią
Louisa. Skinął do niego głową na podziękowanie- domyślił się, że jego
przyjaciel zatroszczył się w tym czasie o jego siostrę. Dziewczyna nie patrząc
na brata szybko weszła do sypialni i zamknęła za sobą drzwi.
Dosłownie po dwudziestu minutach do pokoju przyszła Anna.
Zayn bardzo się ucieszył. Szybko wysłał sms’a do mamy, że dziewczyny wróciły do
hotelu całe i zdrowe.
-Gdzie jest Katy?- rzuciła „obojętnie” Anna. W głębi duszy
bała się jednak o siostrę. Przecież mogła zrobić jakieś głupstwo.
-W sypialni.
-Aha- odparła dziewczyna i chciała już odejść, jednak Zayn
ją zatrzymał.
-Raczyłabyś mi powiedzieć, gdzie przez ten czas byłaś?-
zaczął ostro i od razu zrozumiał swój błąd- Minęło osiem godzin. Martwiłem się.
-Byłam w parku.
-Sama? Przez tyle czasu?
-Tak…- skłamała Anna.
-To czemu masz na sobie bluzę Harrego?...
-Eeee…no dobra byłam z Harrym. Jakiś problem?
-Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że nie byłaś sama. Tylko
trochę mi smutno, że mnie okłamujesz. Gdzie to zaufanie?- powiedział lekko
zawiedziony Zayn. Anna poczuła wyrzuty sumienia.
-Przepraszam. Ja…wiem, że mogę na tobie zawsze polegać. Nie
wiem czemu cię okłamałam…-powiedziała i szybko przytuliła brata.
-Anna…to nie mnie powinnaś przepraszać…chodźmy do Katy.
-Ale…
-Żadnych „ale”. Po tym całym cyrku musicie się pogodzić.
-Masz rację…- potwierdziła Anna i poszła z bratem. Bardzo
chciała się pogodzić z siostrą.
Podeszła pod drzwi i zapukała. Mimo, że nikt nie
odpowiedział, weszła do środka. Gdy Katy zobaczyła swoją siostrę całą i zdrową
bardzo się ucieszyła, ale po chwili przypomniała sobie jak ją potraktowała nad
ranem i spochmurniała.
-Hej…- zaczęła.
-Hej- odpowiedziała Anna. Zayn popatrzył na nią
porozumiewawczo- Posłuchaj…- powiedziała, ale Katy nie dała jej skończyć.
-Nie, to ty posłuchaj. Nie rozumiem dlaczego mnie tak
potraktowałaś dzisiaj rano. To nie było fair. Ale…ale wiem, że wszystko co
mówiłaś było prawdą. Niestety. Chciałabym…- nie skończyła, bo Anna do niej
podeszła i mocno ją przytuliła.
-Nie będę ci się tłumaczyć. I ty też nie będziesz mi się
tłumaczyć. Po prostu…po prostu nie możemy pozwolić, żeby sen, wytwór naszej
wyobraźni nas poróżnił-
przez chwilę się tak do siebie tuliły. Zayn patrzył
uśmiechnięty i usatysfakcjonowany, przed chwilą pogodziły się dzięki niemu dwie
uparte i nieugięte dziewczyny.
-To była nasza pierwsza taka kłótnia od szesnastu lat.
Trzeba to jakoś uczcić, nieprawdaż Anna?
-Nawet wiem jak. Dzisiaj wieczorem: babskie pogaduchy- Zayn
popatrzył na nie urażony.
-Przykro nam, nie jesteś zaproszony- zaśmiała się Anna.
-Zrobimy ci za to spaghetti, nasz specjał.
-Od razu lepiej Katy…
-No dobra. Katy, mam ci dużo do opowiedzenia- kontynuowała
Anna.
-Nie mogę się doczekać.
***
Popołudnie
upłynęło bardzo przyjemnie- omijając rozmowę edukacyjną z Tricią, która omal
nie przeżyła zawału. Zayn starał się wybronić bliźniaczki, ale z jego mamą nie
łatwo było wygrać. W końcu stanęło na tym, że za nieodpowiedzialne zachowanie
miały dostać karę.
-Skoro tak bardzo się nienawidzicie, w ramach integracji
resztę wieczoru macie przesiedzieć tylko, powtarzam tylko we dwójkę w jednym
pokoju.
-Chyba zbyt surowa ta kara…- rzuciła pod nosem Anna.
-Mamo, możesz mi powiedzieć co przez ten czas mam robić?
Sam, samiutki…- powiedział rozczarowany Zayn.
-Jesteś dużym chłopcem. Chyba umiesz się sobą zająć? A może
byś tak poćwiczył do występów? Ja za ciebie nie będę występować! Jestem pewna,
że reszta tych chłopców cały czas ćwiczy, a ty co?! Ręce opadają…
-Tak mamusiu, masz rację reszta sympatycznych chłopców na
pewno cały dzień ćwiczyła. Harry, Louis…no i reszta oczywiście- spojrzał na
dziewczyny, po czym dorzucił nadal z sarkazmem- Może do nich zadzwonię, popytam
troszkę jak spędzili dzisiejszy dzień i czy w ramach tej ciężkiej pracy nie
zaprosimy ich na spaghetti, zrobione przez moje uzdolnione siostry…- w tym
momencie bliźniaczki rzuciły mu piorunujące spojrzenia. Miały nadzieję, że ich
mama uznała to za żart, ale chyba się przeliczyły.
-Tak! To wspaniały pomysł! W końcu muszę wiedzieć, z kim
współpracuje mój synek! Dziewczynki! Do garów! Czeka was dużo
roboty…-powiedziała uradowana Tricia, po czym wyszła z pokoju.
-Zayn, policzymy się później- mruknęła Anna i poszła razem z
siostrą do kuchni.
***
Chłopcy
siedzieli już przy stole. Anna też zajęła miejsce, między Harrym, a Niallem.
Dla Katy zostało miejsce obok Zayna i…Louisa.
-Pffff-rzuciła pod nosem siadając do stołu.
-Coś mówiłaś?- spytał rozbawiony Louis. Dobrze wiedział, że
Katy nie ma ochoty obok niego siedzieć.
-Smacznego- rzuciła z wymuszonym uśmiechem.
Na początku przy stole panowała grobowa cisza i było
strasznie niezręcznie. Potem jednak chłopcy zaczęli żartować i atmosfera się
rozluźniła. W trakcie jedzenia największa niezdara- Katy- ubrudziła sobie kącik
ust.
-Hej Katy… Jesteś tutaj odrobinkę brudna…- zaczął Lou- Nie,
nie w tym rogu. Daj pomogę ci…
-Eeee. Dam sobie radę sama. Dziękuję- rzuciła chłodno.
Anna widząc w jakiej niezręcznej sytuacji znajduje się Katy
postanowiła zastosować plan awaryjny.
-O! Chyba telefon dzwoni!
-Ja nic nie słyszałem…- mruknął Harry. Wolał aby dziewczyna
nie odchodziła od stołu.
-Ale ja słyszałam. Tak. Pójdę już odebrać- rzuciła po czym
udała się po telefon i szybko z nim wróciła- Katy to raczej do ciebie… Dzwoni
Josch…
Harry i Louis szybko wymienili spojrzenia.
-Ten od pizzy?- warknął Lou.
-Mam nadzieję- odpowiedziała Katy, a następnie wzięła od
siostry telefon. Wiedziała, że nikogo nie ma po drugiej stronie słuchawki ale
mimo to postanowiła odegrać małe przedstawienie przy wszystkich- Hej Josch! Nie
dzwoniłeś już do mnie od jakiś całych…. 20 minut. Stęskniłam się za twoim
głosem. Nie no ja dla ciebie zawsze znajdę czas! Ale poczekaj
chwilę…-powiedziała do słuchawki po czym rzuciła do zgromadzonych przy stole –
Przepraszam na chwilę. Ale to bardzo ważna rozmowa…
-Nie sądzę…- rzucił Louis.
W tym czasie Anna wróciła do stołu. Widziała zakłopotane
miny chłopaków więc postanowiła kontynuować show. Anna lubiła czasem zachowywać
się tak złośliwie.
-Oh Niall, wiesz co ci powiem? Josch to taki wspaniały
chłopak. Jest bardzo sympatyczny… czarujący… przystojny…
-No to same zalety. Ale najlepsze jest to, że jak już ty
albo Katy z nim będziesz to będziemy mieli darmową pizzę!- odrzekł uradowany
Niall, czego od razu pożałował bo dostał w łeb od Harry’ego- Za co?
-Ty już dobrze wiesz za co- burknął. W jego głosie słychać
było nutkę zazdrości.
-To możesz go walnąć jeszcze raz ode mnie- rzucił Lou, który
także nie był zachwycony całą sytuacją.
-Zapowiada się bardzo miły wieczór…- wtrąciła Tricia.
Już 10 rozdział *.* Pamiętajcie o komentarzach!
TT: JustAnna4 i KatyRaven1
Kochamy was<33
Anna&Katy
oj myślę, że gdyby wzrok mógł zabijać to Josh padłby trupem:-) Ubawiłam się, szczególnie końcówką:-) Kidy następny rozdział?
OdpowiedzUsuńI<3Josh (najlepsza postać 2 planowa)
Świetne, ta końcówka genialna :D
OdpowiedzUsuńKiedy dalsza częśc?
kocham twój blog! Oby tak dalej ♥ :)
OdpowiedzUsuńsuper :D czekam na dalsze rozdziały ;)
OdpowiedzUsuńUmiesz zajefajnie opisywać różne sytuacje :) Jak już mówią poprzednie komentarze-końcówka najlepsza. Czekam z niecierpliwością na następny ;) Xx @Horanowa_
OdpowiedzUsuńNie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu !!! :)))
OdpowiedzUsuń