środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 37


         Katy gwałtownie otworzyła oczy. Co nocny koszmar nie dawał jej spokoju. Ujrzała przed sobą puste i pościelone łóżko. No tak, Anna była już w szkole. Brunetka poszła do łazienki i nieco się odświeżyła. Dziś czuła się już na siłach. Przebrała się z piżamy i usiadła na łóżku. Dla pewności zmierzyła temperaturę. Uśmiechnęła się pod nosem gdy termometr wskazał 36.6. W takiej sytuacji nie miała zamiaru bezczynnie siedzieć w mieszkaniu. Miała już powoli dość tego miejsca, po tym jak siedziała tu bezczynnie przez kilka dni. Musiała się gdzieś wyrwać. Ostatecznie postawiła na dobrą kawę w pobliskiej kafejce. Zabrała torbę i zameldowała Joshowi, że wychodzi. Po chwili była na miejscu. Dziś pogoda dopisywała. Bezchmurne niebo i świecące słońce idealnie ze sobą współgrały. Katy właśnie odchodziła ze swoją kawą od kasy, gdy nagle wpadła na nią zaczytana dziewczyna. Połowa kawy wylądowała na podłodze, druga zaś została w filiżance, którą Katy dzielnie trzymała. Jakimś cudem brunetka uniknęła pochlapania gorącym płynem. Dziewczyna z książką momentalnie się ocknęła.
-Och! Bardzo przepraszam!- mówiła zdenerwowana.
-Spokojnie, nic się nie stało…
-Naprawdę bardzo przepraszam. Zaczytałam się… Proszę usiądź. Zaraz odkupię pani tą kawę.
-To naprawdę nie jest konieczne- powiedziała Katy, jednak kobieta nie odpuszczała. W końcu zrezygnowana Katy usiadła, gdy dołączyła do niej dziewczyna trzymająca dwie kawy i książkę pod pachą. Katy pomogła jej ustawić filiżanki na stoliku.
-Bardzo panią przepraszam, naprawdę…
-Katy.
-Bardzo cię przepraszam Katy…
-Naprawdę nic się nie stało. Żyję- uśmiechnęła się.
-No tak… Eleonor- przedstawiła się- Ale wołają na mnie El- dodała. Chyba była starsza od Katy. Tak jak ona miała brązowe włosy, jednak już nie tak długie, a do tego ciemno-brązowe oczy. Była śliczna. Katy przyjrzała się książce leżącej na stoliku.
-Nicholas Sparks?
-Tak. Uwielbiam go…
-To tak jak ja. Mam w domu kilka jego książek, większość wypożyczałam.
-Hmmm… Ja podobnie. Wiem, że to nie na temat, ale ile zapuszczałaś włosy?
-Och, już nawet nie pamiętam…- odpowiedziała Katy. Dziewczyny zaczęły rozmawiać na najróżniejsze tematy. Dobrze się dogadywały i naprawdę miło spędzały czas. Pogawędki przerwał im telefon. Katy spojrzała przepraszająco na Eleonor.
-Pozwolisz…?
-Jasne, odbierz- powiedziała dziewczyna i upiła łyka już drugiej kawy. Katy odebrała telefon.
-Zayn?...Nie, już dobrze się czuję…Tak…Jestem teraz w kawiarence…Spoko, skoro macie czas…Tylko, że jestem z koleżanką…Mogę ją przyprowadzić?...No to super…Kocham cię…Do zobaczenia, pa.
-Nie chcę być wścibska…to twój chłopak?- zapytała El, gdy Katy odłożyła telefon.
-Nie, nie…brat. Chce, żebym do niego wpadła. Jakby co to jesteś również zaproszona, chyba że masz inne plany.
-Jeżeli nie masz ty ani twój brat nic przeciwko to chętnie wpadnę. Mam wolne po południe…
-No to świetnie- uśmiechnęła się Katy. Kiedy skończyły pić kawę zaczęły się powoli zbierać. Po drodze do Zayna jeszcze długo rozmawiały. Eleonor wydawała się być bardzo miłą i ciepłą osobą. Do tego nie brakowało jej poczucia humoru. Wkrótce były na miejscu. Zayn zaprosił dziewczyny do środka. Wszyscy chłopcy siedzieli w salonie. Prawie wszyscy- brakowało tylko Lou.
-Hej wszystkim- przywitała się- To jest Eleonor. Wpadłyśmy na siebie dzisiaj w kawiarence.
-Właściwie to ja na ciebie- zaśmiała się dziewczyna i popatrzyła na twarze chłopaków. Kogoś jej przypominali. Miała nadzieję, że się jednak myli. Po pewnym czasie rozległ się głos otwieranych drzwi.
-Wróciłem! Udało mi się nawet kupić dwie pepsi w cenie jednej!- krzyknął z korytarza Lou. Uśmiech zniknął z jego twarzy gdy ujrzał niespodziewanych gości w salonie. Eleonor spoważniała.
-Katy właśnie mi się coś przypomniało… coś mi wypadło, muszę iść- rzuciła szybko i już jej nie było. Lou jak stał tak stał w progu. Katy patrzyła zdziwiona, z resztą jak cała reszta.
-Nie jesteś już chora?- spytał chłopak.
-Nie…
-Skąd znasz tą dziewczynę?
-Louis powiesz mi, o co ci chodzi?
-O nic- powiedział oschle i poszedł do swojego pokoju. Brunetka siedziała oniemiała. Nie rozumiała zachowania ani swojego chłopaka, ani Eleonor.
-Idź z nim pogadaj- rzucił Zayn.
-Zaraz wracam- odpowiedziała Katy i również udała się do pokoju Lou. Ten siedział na łóżku. Dziewczyna usiadła koło niego i uważnie mu się przyjrzała.
-Znasz Eleonor, prawda?
-Mówiła ci coś?
-Nie Lou, ja to widzę. Powiedz mi- prosiła. Chłopak ciężko westchnął.
-To moja była- burknął pod nosem. Katy z początku była nieco oniemiała ale w końcu jej przeszło.
-I co z tego?
-Nie przepadamy za sobą. Że tak powiem, nie zdążyliśmy się jeszcze do końca pogodzić- powiedział. Zapanowała cisza, którą po chwili znowu przerwał Louis- Nie chcę abyś się z nią przyjaźniła- dodał i spojrzał w niebieskie oczy Katy.
-Tylko dlatego, że to twoja była? Jest bardzo miła i w ogóle… O co ty mnie prosisz? Czy ty siebie słyszysz? Przecież to jest śmieszne- oburzyła się Katy, tak więc Louis postanowił nieco rozładować atmosferę żartując.
-Po prostu nie chcę się tobą dzielić- mruknął i przysunął się do Katy. Chciał ją pocałować ale ona odsunęła się i postanowiła wrócić do reszty. Lou chwycił ją jednak za rękę i z powrotem posadził na łóżku.
-No przepraszam…
-Nie gniewam się- powiedziała dziewczyna i w dowodzie złożyła pocałunek na ustach Lou- Po prostu chcę wrócić do salonu. Najlepiej z tobą.
-To idziemy.
***
         Anna szła na ostatnią lekcję. Po drodze skoczyła do kiosku po coś do picia. Miała przerwę dwudziestominutową, więc miała czas. Usiadła pod drzewem na wielkim dziedzińcu. Mimo pięknej pogody było na nim pusto. Jednak po chwili cudowny spokój zakłócił jej znajomy głos.
-Zdążyłem się stęsknić- to był Ben. Anne oblała fala strachu, ale nie dała tego po sobie poznać. Powoli zebrała swoje rzeczy z powrotem do torby zachowując milczenie i spokój. Podniosła się i otrzepała z trawy. Miała zamiar odejść ale silne ręce ją zatrzymały.
-Chyba nie uciekasz- mówił przyciszonym głosem koszykarz.
-Puść mnie psychopato. Puść albo zacznę krzyczeć.
-Tak jak ostatnio?- spytał Ben przywołując bolesne wspomnienia. Mimo to Anna trzymała się twardo.
-Nie każ mi powtarzać. Puść mnie- mówiła stanowczo i ku jej zdziwieniu uścisk w jej ramionach znaczenie zmalał. Otrząsnęła się z rąk Bena i pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Gdy jednak upewniła się, że zniknęła z pola widzenia Bena nogi same się pod nią ugięły. Zsunęła się powoli przy ścianie. Cała się trzęsła. To nie mogło tak wyglądać. Nie mogła każdego dnia przychodzić pełna obaw do szkoły. To musiało się skończyć. Musiała porozmawiać z siostrą. Wyjęła telefon z kieszenie i wykręciła jej numer.
-Tak Anna?- odezwał się głos po drugiej stronie.
-Hej, słuchaj możemy porozmawiać?- spytała nadal próbując się uspokoić.
-To raczej nie jest rozmowa na telefon, prawda? Słuchaj ja jestem teraz u Zayna. Możesz tu przyjść? Wtedy pogadamy- zaproponowała siostra.
-Dobra będę za godzinę- odpowiedziała Anna i się rozłączyła. Wzięła głęboki oddech i w głębi duszy miała nadzieję, że dziś już nigdzie nie spotka Bena.
          Anna siedziała z Katy na łóżku w pokoju Nialla. Zgodnie z jej prośbą chłopcy zostawili siostry na osobności, choć Zaynowi przyszło to z trudnością. Czuł, że coś jest nie tak, mimo że Annie w miarę udawało się kłębić w sobie tą całą sytuację. Katy siedziała zniecierpliwiona. Starała się wyczytać z zielonych oczu Anny o co chodzi. Nie szło jej jednak najlepiej. Blondynka widząc wyczekującą brunetkę nie zwlekała dłużej.
- W szkole spotkałam Bena- na jej słowa oczy Katy otworzyły się szeroko.
-Co zrobił…?- zapytała Katy.
-Właściwie to nic… Moim zdaniem on nie chce mnie wykończyć… no wiesz fizycznie. Może to dziwnie zabrzmi dziwnie, ale moim zdaniem on się nade mną znęca. Psychicznie.
-Czego on do cholery od nas chce?!- wybuchła Katy.
-Jak to od „nas”?- spytała Anna. Katy nie miała szans już odwołać tego co powiedziała. Przed jej siostrą nic nie mogło się ukryć.
-Niedawno w szkole mnie zaczepił. Na szczęście Lou tam był, przyniósł mi kanapki od Liama, i kazał Benowi się ode mnie odwalić.
-Czemu mi o tym nie powiedziałaś?
-Nie chciałam ci zawracać tym głowy. Poza tym to w tej chwili nie ma żadnego znaczenia. Teraz trzeba skupić się, jak pozbyć się Bena.
-Nie mam pojęcia…- odparła Anna i zapanowała cisza. Dziewczyny były pochłonięte myśleniem. Wtedy do pokoju wparował Niall.
-Co tam Słodziaku?- spytała wyrwana z namysłu Katy.
-No więc przyszedłem udawać, że szukam czegoś w moim pokoju, ale tak naprawdę to Zayn mi kazał tu przyjść i sprawdzić czy wszystko u was okey.
-Hahaha…- nie mogła powstrzymać śmiechu Anna- Już do was idziemy, znając życie siedzicie w kuchni, czyż nie?
-Tak… no to chodźcie- powiedział blondyn i wrócił do chłopaków. Po kilku sekundach w kuchni znalazły się również Anna i Katy. Ich oczy w jednej chwili skierowały się na Liama, który rozmawiał przez telefon.
-No to jak? Czyli w wesołym miasteczku? Dobra… Do zobaczenia Danielle- mówił chłopak. Bliźniaczki jedynie dyskretnie puściły mu oko. Były z niego dumne. Nie przewidziały jednak dalszego przebiegu wydarzeń. Harry wstał z krzesła i uklęknął przed Anną. Katy aby im nie przeszkadzać postanowiła się nieco odsunąć.
-Anna, nie będę gorszy od Liama! Czy ty, Anna Margaret Malik, pójdziesz ze mną, Harrym Edwardem Stylesem, do wesołego miasteczka?
-Skąd znasz moje drugie imię?
-Anna…
-Tak Harry Edwardzie Styles, pójdę z tobą do wesołego miasteczka- uśmiechnęła się blondynka. Louis podszedł do Katy i złapał ją za ręce- nie chciało mu się zbytnio klękać.
-Pójdziesz ze mną do wesołego miasteczka młoda?- spytał. Katy przewróciła oczami. Harry był taki oficjalny i romantyczny… Prychnęła pod nosem.
-Ok- powiedziała niemrawo pod nosem. Oczywiście nie mógł przewidzieć co wpadnie Louisowi do łowy. Ten przewiesił ją sobie przez ramie i zaczął się drzeć.
-Katy idzie ze mną do wesołego miasteczka! Jestem bogiem! Mówcie mi mistrzu!
-Lou postaw mnie na ziemię!- próbowała go przekrzyczeć brunetka. Zayn i Niall siedzieli zrezygnowani. Trójka pozostałych chłopców była umówiona z fajnymi dziewczynami, oni byli zdani na siebie. Wkrótce Niall nie wytrzymał i klęknął przed Zaynem.
-Zayn, będę zaszczycony jeżeli pójdziesz ze mną do wesołego miasteczka- powiedział blondyn oficjalnym głosem. Zayn udał wzruszonego.
-Oczywiście kotku- odpowiedział na co Niall podszedł do Louisa.
-Mów mi mistrzu mistrzów.
-Co?- spytał Lou jakby się przesłyszał.
-Nie ważne co… postaw mnie wreszcie- błagała zapomniana już Katy.
-A tak, tak… - odpowiedział Louis i ze swoim uśmieszkiem odstawił brunetkę z powrotem na podłogę.
***
         Podczas gdy Niall zajadał się watą cukrową, Zayn sędziował w samochodowej bitwie. Bliźniaczki kontra Louis i Harry- Liam i Danielle byli w swoim świecie i nie warto było ich z niego wyciągać. Przegrani mieli nieść wygranych na barana i spełniać ich wszystkie zachcianki aż do końca pobytu w wesołym miasteczku. Tak więc zarówno chłopcy jak i dziewczyny byli mocno zdeterminowani. Drobne bliźniaczki nie miały zamiaru targać na plecach dwóch olbrzymów. Katy siedziała za kierownicą, natomiast Anna mówiła jej co ma robić. W samochodziku przeciwnika prowadził Harry, a planował Louis.
-Zajedź ich teraz! W bok! Wjedź im w bok!- krzyczała Anna. Katy posłusznie robiła co kazała siostra. Z impetem uderzyła w pojazd chłopaków.
-Cztery dwa dla dziewczyn!- krzyczał uradowany Zayn, który wyraźnie dopingował siostrom. Dziewczyny przybiły sobie piątkę.
-Louis jesteś marnym strategiem- prowokowała chłopaka Anna. Jak zwykle jednak najbardziej się denerwował Harry, który nienawidził przegrywać.
-I tak dajemy wam w fory!- powiedział Loczek starając się wycofać. Już wymierzał w dziewczyny gdy wszystkie pojazdy raptownie się zatrzymały.
-Co jest?- spytał zaskoczony.
-Koniec jazdy, wysiadamy- powiedział znużonym głosem pracownik. Bliźniaczki wyskoczyły z autka i uściskały się nawzajem.
-Wygrałyśmy! Bliźniaczki górą!- zaczęły śpiewać, żeby jeszcze bardziej zezłościć przegranych chłopców.
-No, proszę. Czekam na szofera- powiedziała wyniosłym głosem Anna. Harry podszedł do niej i nastawił plecy. Dziewczyna wskoczyła na niego i owinęła nogi wokół jego pasa, a ręce wokół szyi. Złość Harrego powoli minęła gdy z przyjemnością chwycił pod uda blondynkę. Kiedy Katy wdrapała się na grzbiet Louisa popatrzyła triumfalnie na siostrę.
-Wio!
-Właśnie, wio! Pić mi się chce. Podejdźcie pod ławki, posadźcie nas i pójdźcie po dwa shake’i czekoladowe- rozkazywała Anna.
-Może kocyk do tego?- spytał z sarkazmem Harry.
-Obejdzie się- rzuciła żartobliwie Katy- Wio!- na te słowa chłopcy ruszyli. Dziewczyny jednak nie były ciężkie i po kilku krokach zapomnieli, że mieli je na plecach. Posadzili dziewczyny na ławce i poszli zaspokoić ich zachcianki. Stanęli w kolejce.
-To jak? Nasz plan nadal aktualny?- zapytał Harry. Lou od razu rozszerzył usta w szerokim uśmiechu.
-No jasne. Tylko pamiętaj, musisz stać za Anną w kolejce, bo inaczej nie wypali.
-Dobra…
-Stary… To twój dzień. Wierzę w ciebie- skomentował Louis po czym zamówił dwa napoje. Po kilku chwilach chłopcy wrócili do dziewczyn, rozmawiających na przemian z Zaynem i Niallem. Na Liama nie miały co liczyć. Zapatrzony był w cudowną Danielle, z resztą z wzajemnością.
-To jak? Diabelski młyn?- spytał Harry i podał Annie shake’a.
-Spoko, jeżeli się nie boicie to możemy iść- odpowiedziała Katy. Gdy dziewczyny skończyły pić ponownie wgramoliły się na grzbiety chłopaków, przy czym Louis lekko podrzucił Katy. Dziewczyna pisnęła.
-Nie mogłem się powstrzymać- zaśmiał się, a w odpowiedzi dostał w łeb. Gdy wszyscy dotarli do celu, dziewczyny leniwie zsunęły się z pleców Louisa i Harrego. Musiały przyznać, że byli całkiem wygodni. Długo stali w kolejce i mieli nadzieję, że ich cierpliwość się opłaci. Wkrótce nadjechał wagonik, do którego mieli rzekomo się wszyscy zmieścić. Pierwsza weszła Anna, a za nią wcisnął się Harry. Katy już miała wejść gdy Lou dosłownie zatrzasnął przed jej nosem drzwiczki wagonika. Zaskoczona zachowaniem chłopaka patrzyła jak wagonik rusza. Tak bardzo chciała jechać z siostrą. Nim się obejrzała nadjechał kolejny wagonik. Lou pchnął ją do niego lekko i sam również wszedł szybko zamykając za nimi drzwiczki. Katy nie wierzyła w to co widzi. Było oczywiste, że Harry i Louis to zaplanowali. Ostatecznie wszyscy podzielili się na grupki: Anna jechała z Harrym, Katy z Louisem, Liam z Danielle, a Zayn z Niallem. Jakby nie patrzeć plan był dobry. Anna usiadła na małej ławeczce w wagoniku i zaczęła zastanawiać się co plan Hazzy ma na celu. Przyglądała się mu z zaciekawieniem. Ciekawe co kombinował.
-Długo nad tym myślałeś?- zapytała robiąc mu miejsce na ławeczce.
-Ale nad czym?- odpowiedział udawając, że nie wie o co chodzi. Usiadł koło niej- Nie wiem o czym mówisz.
-Proszę cię… chcesz mi powiedzieć, że Lou tak sam z siebie po prostu zamknął za nami te drzwiczki od wagonu?
-No tak. Wiesz przecież jaki on jest. Ale nie powiem, że nie jestem mu za to wdzięczny- powiedział dotykając ręką jej kolana. Anna oblała się rumieńcem. Powoli chyba zaczynała rozumieć do czego dąży chłopak. Tym razem nie cofnęła jego ręki tylko się uśmiechnęła. W głębi duszy wiedziała, że chce tego samego co on. Wstała jednak z miejsca podchodząc do barierki i przyglądając się panoramie Londynu. Widok zabierał dech w piersiach. Kurczowo złapała się barierki gdy wagonik niespodziewanie zahamował. Dziewczyna popatrzyła w dół i od razu się cofnęła, wpadając na Harrego, który objął ją w pasie.
-Chyba tu trochę sobie razem posiedzimy- powiedział gładząc kciukami jej talię.
         Danielle westchnęła i usiadła koło Liama. Chłopak posmutniał. Chciał, aby dziewczyna dobrze się bawiła w jego towarzystwie, a nie siedziała w wagoniku, który nie wiadomo na jak długo się zatrzymał.
-Przepraszam cię Dan. Gdybym wiedział, że wagoniki się zatrzymają nie zabrał bym cię na nie…- powiedział. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła. Był uroczy. Widać, że się starał.
-Proszę cię… jest cudownie. Lepszej randki nie mogłam sobie wyobrazić- odpowiedziała przesuwając się bliżej do Liama- Jest fajnie, naprawdę- Liam się uśmiechnął i objął ją w tali. Zapowiadało się, że trochę czasu będą tu jeszcze siedzieć więc przynajmniej niech ten czas miło im minie. Po chwili z głośników wewnątrz wagonika rozległ się głos pracownika diabelskiego młynu.
-Uwaga, uwaga! Z przykrością musimy państwa poinformować, że nastąpiła awaria systemu. Staramy się ją jak najszybciej naprawić- na te słowa Liam nie wiedział czy się cieszyć czy martwić. Uśmiech na twarzy Danielle pozwolił mu jednak wybrać pierwszą opcję.
-Co my będziemy robić? Znając życie awaria będzie trwała kilka godzin…
-Spokojnie na pewno coś wymyślimy. Nie stresuj się tak Liam. Wystarczy, że będziemy tu razem- uśmiechnęła się i oparła głowę na jego ramieniu- Naprawdę cieszę się, że wtedy do mnie podszedłeś Liam- chłopak uśmiechnął się i pocałował ją w czubek głowy.
         Louis się śmiał z niewiadomego powodu jakby usłyszał najlepszy żart na świecie. Łzy nawet dopłynęły mu do oczu.
-Czego rżysz pajacu?- zapytała złośliwie Katy. Twarz Louisa spochmurniała, a donośny śmiech ustał.
-Nie mów tak do mnie. Jestem twoim chłopakiem. Możesz nazywać mnie Louis, Lou, Louiś, jak chcesz ale nie tak- dziewczyna zdziwiła się. Wydawał się… urażony. Pierwszy raz widziała go takiego. Bez wahania podeszła do niego i usiadła okrakiem na jego kolanach. Ujęła twarz w jego dłonie i ciepłym wzrokiem spojrzała mu w oczy.
-Louis, przepraszam cię kotku- powiedziała i pocałowała go w usta- Kocham cię pajacu ty mój- dorzuciła wtulając się w jego klatkę. Wiedziała, że teraz już nic nie powie. Zmiękczyła go.
-Też cię kocham wariatko- szepnął jej do ucha miziając nosem jej szyję-Moja wariatka- oznajmił jakby chciał powiedzieć całemu światu, że ona jest JEGO dziewczyną. Tylko jego.
-Louis?
-Hm?- zamruczał jak kotek.
-Kto wymyślił ten plan?- spytała nie odrywając się od jego piersi.
-Jaki plan?- spytał głaszcząc ją po długich brązowych włosach.
-No Anna… Harry… wagonik… no wiesz o co mi chodzi.
-Aaa. To był jego pomysł ja tylko mu pomogłem go zrealizować- odpowiedział przygryzając delikatnie jej ucho, na co dziewczyna jęknęła cicho.
-Louis?
-Hm?- odpowiedział znowu.
-On ją kocha prawda?- spytała odrywając się od niego i spoglądając na wagonik nad nimi, w którym siedziała jej siostra z Harrym.
-Tak Katy. Od dawna. Nigdy chyba nie widziałem żeby ktoś tak kochał jakąkolwiek dziewczynę…Chociaż nie. Ja kocham cię bardziej- powiedział odgarniając jej włosy za ucho- Możesz być spokojna. Dobrze się nią zajmie… Jeśli o to ci chodzi oczywiście.
-Jak myślisz, ile czasu zajmie naprawa tej awarii systemu?- spytała schodząc z jego kolan i wychylając się za barierkę patrząc na to co dzieje się w wagoniku pod nimi.
-Nie wiem. Mam nadzieję, że długo- odpowiedział.
-Długo? Przecież my się tu zanudzimy na śmierć!- powiedziała odwracając się w jego stronę. Louis uśmiechnął się i zaczął iść w jej stronę.

-Katy, ze mną nigdy się nie będziesz nudzić.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ. 
CHCE WIDZIEĆ SPAM! 
No to formalności mamy już za sobą;D Więc w tym tygodniu to ja, Anna przejmuje dowodzenie bo nasza kochana Katy wyjechała na zieloną szkołę. Przy okazji chciałabym powiedzieć, że mamy NAJLEPSZYCH czytelników na świecie. Z naszych badań wynika, że czytają to nie tylko ludzie, którzy mieszkają w Polsce ale min. w USA, Rosji czy Indonezji (Ahhh ten fejm<3) To nie byłoby możliwe dzięki wam. Czasami mamy ochotę przestać pisać ale wiemy, że WY czekacie na nowe rozdziały. Piszemy to dla was. Boże rozpisałam się. Katy mnie zabije. Ale ciiiii. Może się nie dowie.
A! I WIELKA PROŚBA! WEŹCIE NAS FOLLOWNIJCIE CO?....
Anna: @JustAnna4 (mam nowe ikonki i nowe wszystko wiec się nie zdziwcie;D)
Katy: @KatyRaven1 (a Katy jak zwykle ma wszystko po staremu czyli ślicznie)

Kochamy Was! <333
Anna&Katy

8 komentarzy:

  1. wow... co oni wykombinowali co? mam nadzieje ze kolejny rozdział już nie długo bo mnie ciekawość zżera :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to wasze opowiadanie i z niecierpliwością czekam na następny rozdział *.* Jesteście suuuuper! ;* :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świeeeetny rozdział, cudowny wspaniały *_* A ta scena z Niallem i Zaynem o prośbę pójścia do wesołego miasteczka mnie rozwaliła, hahaha. świetny pomysł xd
    Już chcę następny rozdział, jak najszybciej ! x
    @forever_crazy_x ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. swietne ! świetne ! Musicie pisac dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurde, ale tu się dzieje! Mam nadzieję, że ułoży się Liam'owi i Dan. Oni są tacy słodcy! Tak samo Lou i Katy są cudowni, cieszę się, że razem są. Oni pasują do siebie jak... no same wymyślcie xd. A co do Harry;ego i Anny to mam nadzieję, że im się także ułoży, a Ben na prawdę da im spokój. Zastanawia mnie tylko fakt, co dalej z Zayn'em i Niall'em xD, a także co takiego wykombinuje Lou w tym wagoniku i co wymyśli Harry, by być z Anną... Dziękuję za uwagę i wspaniały blog! Piszcie dalej, bardzo miło mi się to czyta, jest lekkie i opowiada o przygodach zwykłych nastolatków, a nie o gwiazdach. DosiaS :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy Wam za wszystkie komentarze! Nawet nie wiecie ile one dla nas znaczą! Nie przestaniemy pisać bo mamy WAS! LOFFFFKI <3

    OdpowiedzUsuń
  7. właśnie wróciłam z zielonej szkoły to mogę pisać komentarz ;-)
    (uuu...) widzę, że intryga się zagęszcza :-D
    Czekam na next

    xoxo pikseloza

    OdpowiedzUsuń
  8. Awww! Coś zaczyna się dziać i niech się dalej dzieje! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń