Katy gwałtownie otworzyła
oczy. Co nocny koszmar nie dawał jej spokoju. Ujrzała przed sobą puste i pościelone
łóżko. No tak, Anna była już w szkole. Brunetka poszła do łazienki i nieco się
odświeżyła. Dziś czuła się już na siłach. Przebrała się z piżamy i usiadła na
łóżku. Dla pewności zmierzyła temperaturę. Uśmiechnęła się pod nosem gdy
termometr wskazał 36.6. W takiej sytuacji nie miała zamiaru bezczynnie siedzieć
w mieszkaniu. Miała już powoli dość tego miejsca, po tym jak siedziała tu
bezczynnie przez kilka dni. Musiała się gdzieś wyrwać. Ostatecznie postawiła na
dobrą kawę w pobliskiej kafejce. Zabrała torbę i zameldowała Joshowi, że
wychodzi. Po chwili była na miejscu. Dziś pogoda dopisywała. Bezchmurne niebo i
świecące słońce idealnie ze sobą współgrały. Katy właśnie odchodziła ze swoją
kawą od kasy, gdy nagle wpadła na nią zaczytana dziewczyna. Połowa kawy
wylądowała na podłodze, druga zaś została w filiżance, którą Katy dzielnie
trzymała. Jakimś cudem brunetka uniknęła pochlapania gorącym płynem. Dziewczyna
z książką momentalnie się ocknęła.
-Och! Bardzo przepraszam!- mówiła zdenerwowana.
-Spokojnie, nic się nie stało…
-Naprawdę bardzo przepraszam. Zaczytałam się… Proszę usiądź. Zaraz
odkupię pani tą kawę.
-To naprawdę nie jest konieczne- powiedziała Katy, jednak kobieta nie
odpuszczała. W końcu zrezygnowana Katy usiadła, gdy dołączyła do niej dziewczyna
trzymająca dwie kawy i książkę pod pachą. Katy pomogła jej ustawić filiżanki na
stoliku.
-Bardzo panią przepraszam, naprawdę…
-Katy.
-Bardzo cię przepraszam Katy…
-Naprawdę nic się nie stało. Żyję- uśmiechnęła się.
-No tak… Eleonor- przedstawiła się- Ale wołają na mnie El- dodała.
Chyba była starsza od Katy. Tak jak ona miała brązowe włosy, jednak już nie tak
długie, a do tego ciemno-brązowe oczy. Była śliczna. Katy przyjrzała się
książce leżącej na stoliku.
-Nicholas Sparks?
-Tak. Uwielbiam go…
-To tak jak ja. Mam w domu kilka jego książek, większość wypożyczałam.
-Hmmm… Ja podobnie. Wiem, że to nie na temat, ale ile zapuszczałaś
włosy?
-Och, już nawet nie pamiętam…- odpowiedziała Katy. Dziewczyny zaczęły
rozmawiać na najróżniejsze tematy. Dobrze się dogadywały i naprawdę miło
spędzały czas. Pogawędki przerwał im telefon. Katy spojrzała przepraszająco na
Eleonor.
-Pozwolisz…?
-Jasne, odbierz- powiedziała dziewczyna i upiła łyka już drugiej kawy.
Katy odebrała telefon.
-Zayn?...Nie, już dobrze się czuję…Tak…Jestem teraz w kawiarence…Spoko,
skoro macie czas…Tylko, że jestem z koleżanką…Mogę ją przyprowadzić?...No to
super…Kocham cię…Do zobaczenia, pa.
-Nie chcę być wścibska…to twój chłopak?- zapytała El, gdy Katy odłożyła
telefon.
-Nie, nie…brat. Chce, żebym do niego wpadła. Jakby co to jesteś również
zaproszona, chyba że masz inne plany.
-Jeżeli nie masz ty ani twój brat nic przeciwko to chętnie wpadnę. Mam
wolne po południe…
-No to świetnie- uśmiechnęła się Katy. Kiedy skończyły pić kawę zaczęły
się powoli zbierać. Po drodze do Zayna jeszcze długo rozmawiały. Eleonor
wydawała się być bardzo miłą i ciepłą osobą. Do tego nie brakowało jej poczucia
humoru. Wkrótce były na miejscu. Zayn zaprosił dziewczyny do środka. Wszyscy
chłopcy siedzieli w salonie. Prawie wszyscy- brakowało tylko Lou.
-Hej wszystkim- przywitała się- To jest Eleonor. Wpadłyśmy na siebie
dzisiaj w kawiarence.
-Właściwie to ja na ciebie- zaśmiała się dziewczyna i popatrzyła na
twarze chłopaków. Kogoś jej przypominali. Miała nadzieję, że się jednak myli.
Po pewnym czasie rozległ się głos otwieranych drzwi.
-Wróciłem! Udało mi się nawet kupić dwie pepsi w cenie jednej!-
krzyknął z korytarza Lou. Uśmiech zniknął z jego twarzy gdy ujrzał
niespodziewanych gości w salonie. Eleonor spoważniała.
-Katy właśnie mi się coś przypomniało… coś mi wypadło, muszę iść-
rzuciła szybko i już jej nie było. Lou jak stał tak stał w progu. Katy patrzyła
zdziwiona, z resztą jak cała reszta.
-Nie jesteś już chora?- spytał chłopak.
-Nie…
-Skąd znasz tą dziewczynę?
-Louis powiesz mi, o co ci chodzi?
-O nic- powiedział oschle i poszedł do swojego pokoju. Brunetka
siedziała oniemiała. Nie rozumiała zachowania ani swojego chłopaka, ani
Eleonor.
-Idź z nim pogadaj- rzucił Zayn.
-Zaraz wracam- odpowiedziała Katy i również udała się
do pokoju Lou. Ten siedział na łóżku. Dziewczyna usiadła koło niego i uważnie
mu się przyjrzała.
-Znasz Eleonor, prawda?
-Mówiła ci coś?
-Nie Lou, ja to widzę. Powiedz mi- prosiła. Chłopak ciężko westchnął.
-To moja była- burknął pod nosem. Katy z początku była
nieco oniemiała ale w końcu jej przeszło.
-I co z tego?
-Nie przepadamy za sobą. Że tak powiem, nie zdążyliśmy
się jeszcze do końca pogodzić- powiedział. Zapanowała cisza, którą po chwili
znowu przerwał Louis- Nie chcę abyś się z nią przyjaźniła- dodał i spojrzał w
niebieskie oczy Katy.
-Tylko dlatego, że to twoja była? Jest bardzo miła i w ogóle… O co ty
mnie prosisz? Czy ty siebie słyszysz? Przecież to jest śmieszne- oburzyła się
Katy, tak więc Louis postanowił nieco rozładować atmosferę żartując.
-Po prostu nie chcę się tobą dzielić- mruknął i przysunął się do Katy.
Chciał ją pocałować ale ona odsunęła się i postanowiła wrócić do reszty. Lou
chwycił ją jednak za rękę i z powrotem posadził na łóżku.
-No przepraszam…
-Nie gniewam się- powiedziała dziewczyna i w dowodzie złożyła pocałunek
na ustach Lou- Po prostu chcę wrócić do salonu. Najlepiej z tobą.
-To idziemy.
***
Anna szła na ostatnią
lekcję. Po drodze skoczyła do kiosku po coś do picia. Miała przerwę
dwudziestominutową, więc miała czas. Usiadła pod drzewem na wielkim dziedzińcu.
Mimo pięknej pogody było na nim pusto. Jednak po chwili cudowny spokój zakłócił
jej znajomy głos.
-Zdążyłem się stęsknić- to był Ben. Anne oblała fala strachu, ale nie
dała tego po sobie poznać. Powoli zebrała swoje rzeczy z powrotem do torby
zachowując milczenie i spokój. Podniosła się i otrzepała z trawy. Miała zamiar
odejść ale silne ręce ją zatrzymały.
-Chyba nie uciekasz- mówił przyciszonym głosem koszykarz.
-Puść mnie psychopato. Puść albo zacznę krzyczeć.
-Tak jak ostatnio?- spytał Ben przywołując bolesne wspomnienia. Mimo to
Anna trzymała się twardo.
-Nie każ mi powtarzać. Puść mnie- mówiła stanowczo i ku jej zdziwieniu
uścisk w jej ramionach znaczenie zmalał. Otrząsnęła się z rąk Bena i pewnym
krokiem ruszyła przed siebie. Gdy jednak upewniła się, że zniknęła z pola
widzenia Bena nogi same się pod nią ugięły. Zsunęła się powoli przy ścianie.
Cała się trzęsła. To nie mogło tak wyglądać. Nie mogła każdego dnia przychodzić
pełna obaw do szkoły. To musiało się skończyć. Musiała porozmawiać z siostrą.
Wyjęła telefon z kieszenie i wykręciła jej numer.
-Tak Anna?- odezwał się głos po drugiej stronie.
-Hej, słuchaj możemy porozmawiać?- spytała nadal próbując się uspokoić.
-To raczej nie jest rozmowa na telefon, prawda? Słuchaj ja jestem teraz
u Zayna. Możesz tu przyjść? Wtedy pogadamy- zaproponowała siostra.
-Dobra będę za godzinę- odpowiedziała Anna i się rozłączyła. Wzięła
głęboki oddech i w głębi duszy miała nadzieję, że dziś już nigdzie nie spotka
Bena.
Anna siedziała z Katy na łóżku w pokoju
Nialla. Zgodnie z jej prośbą chłopcy zostawili siostry na osobności, choć
Zaynowi przyszło to z trudnością. Czuł, że coś jest nie tak, mimo że Annie w
miarę udawało się kłębić w sobie tą całą sytuację. Katy siedziała zniecierpliwiona.
Starała się wyczytać z zielonych oczu Anny o co chodzi. Nie szło jej jednak
najlepiej. Blondynka widząc wyczekującą brunetkę nie zwlekała dłużej.
- W szkole spotkałam Bena- na jej słowa oczy Katy otworzyły się
szeroko.
-Co zrobił…?- zapytała Katy.
-Właściwie to nic… Moim zdaniem on nie chce mnie wykończyć… no wiesz
fizycznie. Może to dziwnie zabrzmi dziwnie, ale moim zdaniem on się nade mną
znęca. Psychicznie.
-Czego on do cholery od nas chce?!- wybuchła Katy.
-Jak to od „nas”?- spytała Anna. Katy nie miała szans już odwołać tego
co powiedziała. Przed jej siostrą nic nie mogło się ukryć.
-Niedawno w szkole mnie zaczepił. Na szczęście Lou tam był, przyniósł
mi kanapki od Liama, i kazał Benowi się ode mnie odwalić.
-Czemu mi o tym nie powiedziałaś?
-Nie chciałam ci zawracać tym głowy. Poza tym to w tej chwili nie ma
żadnego znaczenia. Teraz trzeba skupić się, jak pozbyć się Bena.
-Nie mam pojęcia…- odparła Anna i zapanowała cisza. Dziewczyny były
pochłonięte myśleniem. Wtedy do pokoju wparował Niall.
-Co tam Słodziaku?- spytała wyrwana z namysłu Katy.
-No więc przyszedłem udawać, że szukam czegoś w moim pokoju, ale tak
naprawdę to Zayn mi kazał tu przyjść i sprawdzić czy wszystko u was okey.
-Hahaha…- nie mogła powstrzymać śmiechu Anna- Już do was idziemy,
znając życie siedzicie w kuchni, czyż nie?
-Tak… no to chodźcie- powiedział blondyn i wrócił do chłopaków. Po
kilku sekundach w kuchni znalazły się również Anna i Katy. Ich oczy w jednej
chwili skierowały się na Liama, który rozmawiał przez telefon.
-No to jak? Czyli w wesołym miasteczku? Dobra… Do zobaczenia Danielle-
mówił chłopak. Bliźniaczki jedynie dyskretnie puściły mu oko. Były z niego
dumne. Nie przewidziały jednak dalszego przebiegu wydarzeń. Harry wstał z
krzesła i uklęknął przed Anną. Katy aby im nie przeszkadzać postanowiła się
nieco odsunąć.
-Anna, nie będę gorszy od Liama! Czy ty, Anna Margaret Malik, pójdziesz
ze mną, Harrym Edwardem Stylesem, do wesołego miasteczka?
-Skąd znasz moje drugie imię?
-Anna…
-Tak Harry Edwardzie Styles, pójdę z tobą do wesołego miasteczka-
uśmiechnęła się blondynka. Louis podszedł do Katy i złapał ją za ręce- nie
chciało mu się zbytnio klękać.
-Pójdziesz ze mną do wesołego miasteczka młoda?- spytał. Katy
przewróciła oczami. Harry był taki oficjalny i romantyczny… Prychnęła pod
nosem.
-Ok- powiedziała niemrawo pod nosem. Oczywiście nie mógł przewidzieć co
wpadnie Louisowi do łowy. Ten przewiesił ją sobie przez ramie i zaczął się
drzeć.
-Katy idzie ze mną do wesołego miasteczka! Jestem bogiem! Mówcie mi
mistrzu!
-Lou postaw mnie na ziemię!- próbowała go przekrzyczeć brunetka. Zayn i
Niall siedzieli zrezygnowani. Trójka pozostałych chłopców była umówiona z
fajnymi dziewczynami, oni byli zdani na siebie. Wkrótce Niall nie wytrzymał i
klęknął przed Zaynem.
-Zayn, będę zaszczycony jeżeli pójdziesz ze mną do wesołego miasteczka-
powiedział blondyn oficjalnym głosem. Zayn udał wzruszonego.
-Oczywiście kotku- odpowiedział na co Niall podszedł do Louisa.
-Mów mi mistrzu mistrzów.
-Co?- spytał Lou jakby się przesłyszał.
-Nie ważne co… postaw mnie wreszcie- błagała zapomniana już Katy.
-A tak, tak… - odpowiedział Louis i ze swoim uśmieszkiem odstawił
brunetkę z powrotem na podłogę.
***
Podczas gdy Niall zajadał
się watą cukrową, Zayn sędziował w samochodowej bitwie. Bliźniaczki kontra
Louis i Harry- Liam i Danielle byli w swoim świecie i nie warto było ich z
niego wyciągać. Przegrani mieli nieść wygranych na barana i spełniać ich
wszystkie zachcianki aż do końca pobytu w wesołym miasteczku. Tak więc zarówno
chłopcy jak i dziewczyny byli mocno zdeterminowani. Drobne bliźniaczki nie
miały zamiaru targać na plecach dwóch olbrzymów. Katy siedziała za kierownicą,
natomiast Anna mówiła jej co ma robić. W samochodziku przeciwnika prowadził
Harry, a planował Louis.
-Zajedź ich teraz! W bok! Wjedź im w bok!- krzyczała Anna. Katy
posłusznie robiła co kazała siostra. Z impetem uderzyła w pojazd chłopaków.
-Cztery dwa dla dziewczyn!- krzyczał uradowany Zayn, który wyraźnie
dopingował siostrom. Dziewczyny przybiły sobie piątkę.
-Louis jesteś marnym strategiem- prowokowała chłopaka Anna. Jak zwykle
jednak najbardziej się denerwował Harry, który nienawidził przegrywać.
-I tak dajemy wam w fory!- powiedział Loczek starając się wycofać. Już
wymierzał w dziewczyny gdy wszystkie pojazdy raptownie się zatrzymały.
-Co jest?- spytał zaskoczony.
-Koniec jazdy, wysiadamy- powiedział znużonym głosem pracownik.
Bliźniaczki wyskoczyły z autka i uściskały się nawzajem.
-Wygrałyśmy! Bliźniaczki górą!- zaczęły śpiewać, żeby jeszcze bardziej
zezłościć przegranych chłopców.
-No, proszę. Czekam na szofera- powiedziała wyniosłym głosem Anna.
Harry podszedł do niej i nastawił plecy. Dziewczyna wskoczyła na niego i
owinęła nogi wokół jego pasa, a ręce wokół szyi. Złość Harrego powoli minęła
gdy z przyjemnością chwycił pod uda blondynkę. Kiedy Katy wdrapała się na
grzbiet Louisa popatrzyła triumfalnie na siostrę.
-Wio!
-Właśnie, wio! Pić mi się chce. Podejdźcie pod ławki, posadźcie nas i
pójdźcie po dwa shake’i czekoladowe- rozkazywała Anna.
-Może kocyk do tego?- spytał z sarkazmem Harry.
-Obejdzie się- rzuciła żartobliwie Katy- Wio!- na te słowa chłopcy
ruszyli. Dziewczyny jednak nie były ciężkie i po kilku krokach zapomnieli, że
mieli je na plecach. Posadzili dziewczyny na ławce i poszli zaspokoić ich
zachcianki. Stanęli w kolejce.
-To jak? Nasz plan nadal aktualny?- zapytał Harry. Lou od razu
rozszerzył usta w szerokim uśmiechu.
-No jasne. Tylko pamiętaj, musisz stać za Anną w kolejce, bo inaczej
nie wypali.
-Dobra…
-Stary… To twój dzień. Wierzę w ciebie- skomentował Louis po czym
zamówił dwa napoje. Po kilku chwilach chłopcy wrócili do dziewczyn,
rozmawiających na przemian z Zaynem i Niallem. Na Liama nie miały co liczyć.
Zapatrzony był w cudowną Danielle, z resztą z wzajemnością.
-To jak? Diabelski młyn?- spytał Harry i podał Annie shake’a.
-Spoko, jeżeli się nie boicie to możemy iść- odpowiedziała Katy. Gdy
dziewczyny skończyły pić ponownie wgramoliły się na grzbiety chłopaków, przy
czym Louis lekko podrzucił Katy. Dziewczyna pisnęła.
-Nie mogłem się powstrzymać- zaśmiał się, a w odpowiedzi dostał w łeb.
Gdy wszyscy dotarli do celu, dziewczyny leniwie zsunęły się z pleców Louisa i
Harrego. Musiały przyznać, że byli całkiem wygodni. Długo stali w kolejce i
mieli nadzieję, że ich cierpliwość się opłaci. Wkrótce nadjechał wagonik, do
którego mieli rzekomo się wszyscy zmieścić. Pierwsza weszła Anna, a za nią
wcisnął się Harry. Katy już miała wejść gdy Lou dosłownie zatrzasnął przed jej
nosem drzwiczki wagonika. Zaskoczona zachowaniem chłopaka patrzyła jak wagonik
rusza. Tak bardzo chciała jechać z siostrą. Nim się obejrzała nadjechał kolejny
wagonik. Lou pchnął ją do niego lekko i sam również wszedł szybko zamykając za
nimi drzwiczki. Katy nie wierzyła w to co widzi. Było oczywiste, że Harry i
Louis to zaplanowali. Ostatecznie wszyscy podzielili się na grupki: Anna
jechała z Harrym, Katy z Louisem, Liam z Danielle, a Zayn z Niallem. Jakby nie
patrzeć plan był dobry. Anna usiadła na małej ławeczce w wagoniku i zaczęła
zastanawiać się co plan Hazzy ma na celu. Przyglądała się mu z zaciekawieniem.
Ciekawe co kombinował.
-Długo nad tym myślałeś?- zapytała robiąc mu miejsce na ławeczce.
-Ale nad czym?- odpowiedział udawając, że nie wie o co chodzi. Usiadł
koło niej- Nie wiem o czym mówisz.
-Proszę cię… chcesz mi powiedzieć, że Lou tak sam z siebie po prostu
zamknął za nami te drzwiczki od wagonu?
-No tak. Wiesz przecież jaki on jest. Ale nie powiem, że nie jestem mu
za to wdzięczny- powiedział dotykając ręką jej kolana. Anna oblała się
rumieńcem. Powoli chyba zaczynała rozumieć do czego dąży chłopak. Tym razem nie
cofnęła jego ręki tylko się uśmiechnęła. W głębi duszy wiedziała, że chce tego
samego co on. Wstała jednak z miejsca podchodząc do barierki i przyglądając się
panoramie Londynu. Widok zabierał dech w piersiach. Kurczowo złapała się
barierki gdy wagonik niespodziewanie zahamował. Dziewczyna popatrzyła w dół i
od razu się cofnęła, wpadając na Harrego, który objął ją w pasie.
-Chyba tu trochę sobie razem posiedzimy- powiedział gładząc kciukami
jej talię.
Danielle westchnęła i
usiadła koło Liama. Chłopak posmutniał. Chciał, aby dziewczyna dobrze się
bawiła w jego towarzystwie, a nie siedziała w wagoniku, który nie wiadomo na
jak długo się zatrzymał.
-Przepraszam cię Dan. Gdybym wiedział, że wagoniki się zatrzymają nie
zabrał bym cię na nie…- powiedział. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła. Był
uroczy. Widać, że się starał.
-Proszę cię… jest cudownie. Lepszej randki nie mogłam sobie wyobrazić-
odpowiedziała przesuwając się bliżej do Liama- Jest fajnie, naprawdę- Liam się
uśmiechnął i objął ją w tali. Zapowiadało się, że trochę czasu będą tu jeszcze
siedzieć więc przynajmniej niech ten czas miło im minie. Po chwili z głośników
wewnątrz wagonika rozległ się głos pracownika diabelskiego młynu.
-Uwaga, uwaga! Z przykrością musimy państwa poinformować, że nastąpiła
awaria systemu. Staramy się ją jak najszybciej naprawić- na te słowa Liam nie
wiedział czy się cieszyć czy martwić. Uśmiech na twarzy Danielle pozwolił mu
jednak wybrać pierwszą opcję.
-Co my będziemy robić? Znając życie awaria będzie trwała kilka godzin…
-Spokojnie na pewno coś wymyślimy. Nie stresuj się tak Liam. Wystarczy,
że będziemy tu razem- uśmiechnęła się i oparła głowę na jego ramieniu- Naprawdę
cieszę się, że wtedy do mnie podszedłeś Liam- chłopak uśmiechnął się i pocałował
ją w czubek głowy.
Louis się śmiał z
niewiadomego powodu jakby usłyszał najlepszy żart na świecie. Łzy nawet
dopłynęły mu do oczu.
-Czego rżysz pajacu?- zapytała złośliwie Katy. Twarz Louisa
spochmurniała, a donośny śmiech ustał.
-Nie mów tak do mnie. Jestem twoim chłopakiem. Możesz nazywać mnie
Louis, Lou, Louiś, jak chcesz ale nie tak- dziewczyna zdziwiła się. Wydawał
się… urażony. Pierwszy raz widziała go takiego. Bez wahania podeszła do niego i
usiadła okrakiem na jego kolanach. Ujęła twarz w jego dłonie i ciepłym wzrokiem
spojrzała mu w oczy.
-Louis, przepraszam cię kotku- powiedziała i pocałowała
go w usta- Kocham cię pajacu ty mój- dorzuciła wtulając się w jego klatkę.
Wiedziała, że teraz już nic nie powie. Zmiękczyła go.
-Też cię kocham wariatko- szepnął jej do ucha miziając
nosem jej szyję-Moja wariatka- oznajmił jakby chciał powiedzieć całemu światu,
że ona jest JEGO dziewczyną. Tylko jego.
-Louis?
-Hm?- zamruczał jak kotek.
-Kto wymyślił ten plan?- spytała nie odrywając się od
jego piersi.
-Jaki plan?- spytał głaszcząc ją po długich brązowych
włosach.
-No Anna… Harry… wagonik… no wiesz o co mi chodzi.
-Aaa. To był jego pomysł ja tylko mu pomogłem go
zrealizować- odpowiedział przygryzając delikatnie jej ucho, na co dziewczyna
jęknęła cicho.
-Louis?
-Hm?- odpowiedział znowu.
-On ją kocha prawda?- spytała odrywając się od niego i
spoglądając na wagonik nad nimi, w którym siedziała jej siostra z Harrym.
-Tak Katy. Od dawna. Nigdy chyba nie widziałem żeby ktoś tak kochał
jakąkolwiek dziewczynę…Chociaż nie. Ja kocham cię bardziej- powiedział
odgarniając jej włosy za ucho- Możesz być spokojna. Dobrze się nią zajmie…
Jeśli o to ci chodzi oczywiście.
-Jak myślisz, ile czasu zajmie naprawa tej awarii systemu?- spytała
schodząc z jego kolan i wychylając się za barierkę patrząc na to co dzieje się
w wagoniku pod nimi.
-Nie wiem. Mam nadzieję, że długo- odpowiedział.
-Długo? Przecież my się tu zanudzimy na śmierć!- powiedziała odwracając
się w jego stronę. Louis uśmiechnął się i zaczął iść w jej stronę.
-Katy, ze mną nigdy się nie będziesz nudzić.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
CHCE WIDZIEĆ SPAM!
No to formalności mamy już za sobą;D Więc w tym tygodniu to ja, Anna przejmuje dowodzenie bo nasza kochana Katy wyjechała na zieloną szkołę. Przy okazji chciałabym powiedzieć, że mamy NAJLEPSZYCH czytelników na świecie. Z naszych badań wynika, że czytają to nie tylko ludzie, którzy mieszkają w Polsce ale min. w USA, Rosji czy Indonezji (Ahhh ten fejm<3) To nie byłoby możliwe dzięki wam. Czasami mamy ochotę przestać pisać ale wiemy, że WY czekacie na nowe rozdziały. Piszemy to dla was. Boże rozpisałam się. Katy mnie zabije. Ale ciiiii. Może się nie dowie.
A! I WIELKA PROŚBA! WEŹCIE NAS FOLLOWNIJCIE CO?....
Anna: @JustAnna4 (mam nowe ikonki i nowe wszystko wiec się nie zdziwcie;D)
Katy: @KatyRaven1 (a Katy jak zwykle ma wszystko po staremu czyli ślicznie)
Kochamy Was! <333
Anna&Katy
wow... co oni wykombinowali co? mam nadzieje ze kolejny rozdział już nie długo bo mnie ciekawość zżera :D
OdpowiedzUsuńKocham to wasze opowiadanie i z niecierpliwością czekam na następny rozdział *.* Jesteście suuuuper! ;* :D
OdpowiedzUsuńŚwieeeetny rozdział, cudowny wspaniały *_* A ta scena z Niallem i Zaynem o prośbę pójścia do wesołego miasteczka mnie rozwaliła, hahaha. świetny pomysł xd
OdpowiedzUsuńJuż chcę następny rozdział, jak najszybciej ! x
@forever_crazy_x ♥
swietne ! świetne ! Musicie pisac dalej :D
OdpowiedzUsuńO kurde, ale tu się dzieje! Mam nadzieję, że ułoży się Liam'owi i Dan. Oni są tacy słodcy! Tak samo Lou i Katy są cudowni, cieszę się, że razem są. Oni pasują do siebie jak... no same wymyślcie xd. A co do Harry;ego i Anny to mam nadzieję, że im się także ułoży, a Ben na prawdę da im spokój. Zastanawia mnie tylko fakt, co dalej z Zayn'em i Niall'em xD, a także co takiego wykombinuje Lou w tym wagoniku i co wymyśli Harry, by być z Anną... Dziękuję za uwagę i wspaniały blog! Piszcie dalej, bardzo miło mi się to czyta, jest lekkie i opowiada o przygodach zwykłych nastolatków, a nie o gwiazdach. DosiaS :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy Wam za wszystkie komentarze! Nawet nie wiecie ile one dla nas znaczą! Nie przestaniemy pisać bo mamy WAS! LOFFFFKI <3
OdpowiedzUsuńwłaśnie wróciłam z zielonej szkoły to mogę pisać komentarz ;-)
OdpowiedzUsuń(uuu...) widzę, że intryga się zagęszcza :-D
Czekam na next
xoxo pikseloza
Awww! Coś zaczyna się dziać i niech się dalej dzieje! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!
OdpowiedzUsuń