One Direction siedzieli w
swoim mieszkaniu. Byli bardzo szczęśliwi z tego co udało im się ustalić z
Simonem. Wydają płytę! Wiedzieli, że oznacza to dużo pracy, ale przecież
właśnie o tym marzyli. O tłumie fanów krzyczących ich imiona i nazwę zespołu…
Trasach koncertowych po wszystkich zakątkach świata, a przede wszystkim śpiewaniu.
Oczywiście w głowie Liama podążały za sobą dwie myśli. Kariera i piękna
Danielle. Tak pięknie się uśmiechała… i zgodziła się pójść z nim na randkę!
Problem był jedynie w tym, że nie wiedział ani gdzie ją zabierze, ani jak to
wszystko będzie miało wyglądać… a miało być idealnie. Z jedną rzeczą nie miał
jednak problemu: doskonale wiedział do kogo ma się zwrócić o pomoc. Wyjął
telefon z kieszeni i wybrał numer Anny. Po kilku sygnałach odebrała.
-Uwijaj się szybko, mam chemię- odezwała się mówiąc niemal szeptem.
Liam nie pochwalał jej zachowania ale postanowił dokończyć z nią rozmowę.
-Eee przyjdziecie dziś do nas?- spytał.
-No ja tak ale na Katy raczej nie ma co liczyć, bo leży przeziębiona w
łóżku.
-No dobra. To wbij jak skończysz lekcje- odpowiedział.
-Ok. Do zobaczenia- powiedziała i już miała się rozłączać gdy usłyszała
po drugiej stronie.
-Anna?- spytał pośpiesznie.
-Hm?
-Nie odbieraj więcej telefonów podczas lekcji- rzucił na koniec i się
rozłączył.
Anna zadzwoniła dzwonkiem
do drzwi. Chwile to trwało zanim ktoś pofatygował się i poszedł jej otworzyć. W
drzwiach ukazał się loczek.
-Jest Liam?- spytała od razu, zauważając schodzący uśmiech z twarzy
Hazzy. Chyba myślał, że przyszła do niego…
-Cześć Anna, też miło cię widzieć- burknął- Przywitać się to nie łaska?
-Cześć Harold- powiedziała, pocałowała go w policzek i kontynuowała- Co
u ciebie? Wszystko w porządku? Jak żyjesz?- mówiła złośliwie po czym
poczochrała jego włosy i minęła go w drzwiach- Liam?!- krzyknęła z korytarza.
-Tu jestem!- odpowiedział jej wstając z fotela, po czym podszedł i dał
jej buziaka w policzek witając się.
-Rozumiem, że chcesz pogadać o tym o czym myślę, prawda?- spytała
puszczając do niego oczko, rozbawiając tym tylko Liama.
-No tak… Może pójdziemy do sklepu… Chyba nie mamy już mleka…- rzucił
dając jej znak, że chce pogadać z nią na osobności. Bez obecności chłopaków.
Oboje udali się w stronę wyjścia mijając po chwili wracającego do salonu
Harrego.
-Gdzie ją znów porywasz?- spytał niezadowolony- Co wy macie ostatnio
jakieś wspólne tajemnice?
-Nawet nie wiesz ile…- powiedziała już wychodząca Anna z chytrym
uśmieszkiem. Po chwili wraz z Liamem zniknęli za progiem zostawiając
naburmuszonego Harrego. Nie minęło pięć minut gdy Liam i Anna znaleźli się u
Katy. Dziewczyna czuła się już nieco lepiej, ale nadal męczyła ją temperatura.
Gdy ujrzała Liama z jej siostrą miała wrażenie jakby właśnie ją uzdrowili.
Uśmiechnęła się blado.
-Hej Katy. Nie wiedziałem, że jest aż tak źle…- przywitał się Liam.
-Aż tak okropnie wyglądam?- zaśmiała się brunetka.
-Nie jesteś po prostu bardzo blada… pójdę zrobić ci okład na czoło…-
mówił Liam zupełnie zapominając po co przyszedł do bliźniaczek. Anna
postanowiła mu przypomnieć:
-Liam, może podzieliłbyś się najpierw swoimi troskami, hm?- zapytała z
sarkazmem. Liam od razu spoważniał, ale się nie odezwał. Anna przejęła
inicjatywę.
-Liam ma randkę z Danielle! I zgadnij kto mu pomoże to wszystko
ogarnąć?
-Zgaduje, że my- rozpogodziła się Katy- Gdzie ją zabierasz?
-Jeszcze nie zdecydowałem ale myślałem nad zabraniem jej do
restauracji… co wy na to?- spytał niepewnie.
-Oooo to takie romantyczne! To świetny pomysł! Danielle będzie
zachwycona!- stwierdziła pełna entuzjazmu Katy.
-Do jakiej restauracji konkretnie chcesz ją zaprosić?- spytała Anna
podając wszystkim herbatę.
-Nie wiem… miałem nadzieję, że wy będziecie miały jakiś pomysł-
uśmiechnął się.
-Co myślisz o Barney’s? Podobno jest tam świetna atmosfera i dobre
jedzenie- zaproponowała blondynka.
-Zdaje się na was- uśmiechnął się chłopak. Bliźniaczki wzięły jego słowa
bardzo dosłownie. Wystarczyła godzina, a dziewczyny wiedziały już w co ubierze
się Liam, jakie kwiaty weźmie ze sobą i jak będzie mniej więcej wyglądał jego
dialog z Danielle. Liam bez namysłu przystawał na wszystkie propozycje sióstr.
-No to jak? Gotowy?- spytała Katy.
-Jak nigdy…
-No dobra. Teraz trzeba cię jakoś przygotować. Chodźmy do ciebie, może
uda mi się coś wygrzebać z twojej szafy…- odparła Anna i pociągnęła za sobą
Liama.
-Papa!- krzyknęła za nimi podekscytowana Katy. Przy okazji Anna z Liamem
dosłownie minęli w progu Louisa. Przyszedł odwiedzić swoją dziewczynę. Miał
wyrzuty sumienia- cały czas obwiniał się, że to przez niego Katy się
rozchorowała. Gdyby nie zatrzymali się wtedy po imprezie w parku, może sprawy
potoczyłyby się inaczej. Uchylił drzwi pokoju bliźniaczek. Na łóżku zauważył
zwiniętą w kłębek Katy. Była odwrócona do niego plecami, nawet go nie
usłyszała. Pomimo wyrzutów sumienia psotliwa natura Lou zwyciężyła. Zakradł się
do łóżka brunetki. Stał przy jego krawędzi i gwałtownie usiadł koło leżącej
dziewczyny obejmując ją ramionami. Wystraszona Katy podskoczyła i pisnęła. Gdy
jednak dotarł do niej zapach perfum chłopaka raptownie się uspokoiła i ponownie
opadła na łóżko.
-Jak możesz… mam temperaturę i źle się czuję, a ty zamiast się o mnie
zatroszczyć, przytulić i pocałować w czoło jak przystało na chłopaka straszysz
mnie…- powiedziała niezadowolona Katy i zabrał ręce chłopaka z swojej talii.
Lou starał się powstrzymać od śmiechu. Gdy mu się to udało zastosował się do
wskazówek dziewczyny. Ucałował ją w tył głowy i przytulił.
-Hej kochanie, jak się czujesz? Przynieść ci coś do picia? Masz na coś
ochotę?
-Już lepiej- burknęła Katy i schowała twarz w poduszce.
-Przepraszam- powiedział Lou ale dziewczyna nadal się nie odzywała-
Przepraszam- powtórzył chowając się w brązowych włosach Katy. Nie wytrzymała i
już z uśmiechem na ustach powiedziała:
-Zrób mi herbaty.
-Się robi- powiedział i poszedł do kuchni. Nastawił wodę i wyjął
szklankę z szafki. Tyle razy był już w mieszkaniu bliźniaczek, że dobrze
wiedział gdzie co leży. Po chwili czajnik zagwizdał. Sprawnie zalał herbatę i
zaniósł ją Katy.
-Dziękuję- odpowiedziała i wzięła szklankę do swoich małych dłoni, po
czym wzięła małego łyka- Bardzo dobra ta herbata- pochwaliła Lou.
-Zrobiona specjalnie dla ciebie kochanie- powiedział po czym machnął
ręką na znak aby z powrotem się położyła. Katy odłożyła kubek na szafkę nocną i
zrobiła to co Louis jej zaproponował. Ułożyła się wygodnie na poduszce po czym
poczuła dotyk jego nosa na swojej szyi.
-Chyba wiem jak możemy cię wyleczyć…- powiedział po czym zaczął składać
słodkie pocałunki na jej rozpalonym od temperatury ciele. Katy zachichotała
kiedy jego usta dotknęły jej brzucha- Ty się tu śmiejesz a ja staram się być
romantyczny!- udawał obrażonego Lou, na co dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła
się śmiać- Kocham cię Katy- powiedział szczerze Lou patrząc jej w oczy. Katy
przestała się śmiać.
-Ja też cię kocham Louis- powiedziała uśmiechnięta po czym pocałowała
go w usta- A teraz możesz kontynuować to co zacząłeś.
Liam przytrzymał Annie
drzwi aby spokojnie mogła wejść do mieszkania. Od razu udała się do jego
sypialni. Po drodze minęła Zayna.
-A ty gdzie idziesz? Sypialnie chyba ci się pomyliły. Pokój Harrego
jest na lewo- dogryzł swojej siostrze. Ona rzuciła mu piorunujące spojrzenie, a
Zayn zrozumiał swój błąd. Szybko postanowił zmienić temat.
-Muszę wyjść i zobaczyć się z Katy. Martwię się o nią, poza tym nie
powinna być tak cały czas sama…
-Nie jest i lepiej do niej nie idź. Louis jest u niej…- odpowiedział
Liam.
-Tym bardziej powinienem tam być. Cześć- rzucił i niemal wybiegł z
mieszkania. Anna miała ochotę wybuchnąć śmiechem. Postanowiła się jednak skupić
na Liamie. Już po chwili grzebała w jego szafie, a konkretnie wyrzucała z niej
wszystko co tylko wpadło jej w ręce. Liam przechwycił elegancką koszulę.
-Może to?
-Nie… nie możesz iść ubrany jak na apel… Masz być elegancki i na
luzie…- mówiła nie odrywając wzroku od szafy chłopaka. W końcu wyciągnęła z
niej biały T-shirt, czarną marynarkę i spodnie. Liam posłusznie poszedł do
łazienki i się przebrał. Gdy znowu pojawił się w progu drzwi Annie rozbłysły
oczy.
-No, no, no jaki z ciebie przystojniak. Danielle ci się nie oprze-
skomentowała i puściła do Liama oko. On zaśmiał się.
-A umówiłeś się już z nią tak w ogóle?
-Tak. Na 19.oo- odparł Liam, na co Anna wytrzeszczyła oczy.
-Liam jest 18.3o!
-Mamy jeszcze kupę czasu- powiedział Liam i wzruszył ramionami.
-A kwiaty? Trzeba iść po te głupie kwiaty! I masz być w restauracji
przed Danielle, bo tak wypada!
-Skoro tak mówisz…
-Skoro tak mówię, to rusz cztery litery!- powiedziała Anna i kopnęła
Liama w tyłek- To na szczęście. Będzie super- dodała. Zestresowany Liam kiwnął
do niej i wyszedł z mieszkania. Anna zdążyła mu jeszcze pomachać z okna i
poszła do kuchni gdzie pozostali już tylko Hazza i Niall.
-Zjesz coś?- spytał Irlandczyk i podszedł do lodówki.
-Nie dzięki… Nie jestem głodna- odpowiedziała Anna i zajęła miejsce
koło Harrego. Wiedziała, że jest na nią obrażony, z resztą on dawał jej to
wyraźnie do zrozumienia. Bawiło ją jego nastawienie do całej sytuacji z Liamem.
Trąciła go łokciem.
-Może Harry jest głodny?- powiedziała.
-Nie, nie… nie przejmuj się mną. Spytaj Liama- powiedział unikając
kontaktu wzrokowego z dziewczyną. Ułatwił to sobie siadając tyłem do niej.
-Och przestań… ponoć nie jadłeś śniadania. Co powiesz na jogurt?- nie
odpuszczała blondynka, jednak chłopak jej nie odpowiedział. Poszła więc do
lodówki, przed tym odrywając od niej Nialla. Po chwili wyjęła z niej jogurt
owocowy. Wyjęła łyżkę, wyrzuciła wieczko i usiadła naprzeciw Harrego. Nabrała
jogurtu na łyżkę i wymierzyła w buzię Harrego.
-No już, otwórz buźkę. Samolocik leci- mówiła, a Harry kręcił głową aby
łyżka nie trafiła do jego ust. W końcu się poddał i niechętnie nie chętnie
zgarnął z niej jogurt. Anna z satysfakcją nabrała kolejną łyżkę. Harold dalej
jednak stawiał opór. Zniecierpliwiona Anna przez przypadek umazała cały
podbródek chłopaka. Chcąc odsunąć łyżkę dodatkowo musnęła jego policzek.
Siedział wysmarowany owocowym jogurtem, lecz mimo to Anna zauważyła przelotny
uśmiech na jego twarzy. Wyrwał brudną łyżkę z rąk dziewczyny i zanim zdążyła
zareagować usmarował jej twarz. Nabrał kolejną łyżkę, ale Anna zdążyła zerwać
się na równe nogi i uciec do salonu. Harry zerwał się z miejsca, zupełnie
zapominając o tym, że teoretycznie jest nadal na nią obrażony.
-Spoko, jakby co jestem w kuchni- powiedział do siebie Niall.
Towarzystwa mogła mu jedynie dotrzymać kanapka, którą właśnie sobie zrobił. W
tym czasie Anna uciekła do sypialni Zayna, która była najbliżej salonu. Chciała
zamknąć za sobą drzwi i najlepiej czymś zabarykadować, ale opór stawiał Harry,
który całym ciężarem ciała oparł się o drzwi. Oczywiście silniejszy chłopak bez
trudu otworzył drzwi. Anna nie miała gdzie uciec. Stała pod ścianą, gdy Harry
zbliżał się do niej przy okazji mieszając jogurt. Dziewczyna śmiała się
bezradnie czekając na swój wyrok. Ku jej zdziwieniu chłopak nie pomazał jej
fioletową substancją.
-No, otwórz buźkę samolocik leci- powiedział i tak jak wcześniej Anna
wymierzał łyżką w jej usta.
-Nigdy- powiedziała Anna i pchnęła dłoń chłopaka, tak że jogurt
ponownie wylądował na jego twarzy.
-To nie fair!- powiedział zaskoczony, podczas gdy Anna trzymała się za
bolący ze śmiechu brzuch. Hazza z rezygnacją odłożył jogurt na podłogę.
-Wygrałaś- powiedział i również zaczął się śmiać. Ta chwila mogłaby
trwać wiecznie, gdyby nie telefon Anny. Dziewczyna odebrała. Po chwili zaczęła
się kierować ku drzwiom.
-Siostra mnie potrzebuje- uśmiechnęła się.
-Pójść z tobą?
-Pod warunkiem, że zabierzemy Słodziaka.
-Obowiązkowo.
-No to ubieraj się już.
Liam nie pamiętał już,
kiedy się tak ostatnio denerwował- oczywiście pomijając czasy X-Factora. Anna
miała rację- klimat restauracji był w sam raz i co najważniejsze w jego stylu.
Wszystko urządzone było ze smakiem, i oby jedzenie również. Cierpliwie czekał
na Danielle, gdy nagle ta pokazała się w drzwiach. Burza loków spokojnie
opadała na odsłonięte ramiona. Lekki makijaż idealnie podkreślał jej egzotyczne
rysy twarzy, a biała sukienka podkreślała opaleniznę. Jej ciemne oczy rozbłysły
na widok Liama. Od razu ruszyła w jego stronę. Chłopak poczuł suchość w gardle.
Nie miał pojęcia co powiedzieć, na szczęście Danielle go wyręczyła.
-Wow, Liam. Świetnie wyglądasz. Serio, prawie cię nie poznałam-
powiedziała. Jej ciepły uśmiech jak zwykle dodał mu odwagi.
-Przy tobie mogę się schować. Wyglądasz… pięknie- powiedział Liam i
odsunął krzesło, aby Danielle mogła spokojnie usiąść. Gdy to zrobiła spokojnie
przysunął je z powrotem do stolika i również zajął miejsce.
-To jak? Przejrzymy menu?- spytał Liam, aby zacząć
jakoś rozmowę.
-Szczerze to nie jestem głodna… W każdym razie nie przyszłam tu żeby
jeść- mówiła i uśmiechnęła się nieśmiało- Chciałabym cię poznać- dokończyła-
Wydajesz się taki inny… nie chcę żeby to brzmiało żałośnie. Może faktycznie coś
zamówmy…
-Nie… To wcale nie było żałosne. Nigdy czegoś takiego nie słyszałem.
-Wiesz jakie wrażenie na mnie wywarłeś kiedy pierwszy raz cię
zobaczyłam? Pomyślałam, że jesteś na pewno uroczy i miły, ale bałam się do
ciebie podejść. A ty jakbyś czytał w moich myślach podszedłeś i zagadałeś do
mnie… i dałeś mi swój numer. Myślałam, że śnie…- Liam siedział i nie mógł
uwierzyć w to co słyszał- Myślę, że się nie myliłam… że jesteś miły i uroczy
ale i tak chciałabym cię jeszcze poznać…- powiedziała, po czym zapanowała
niezręczna cisza.
-Przepraszam, może nie potrzebnie to wszystko mówiłam… ale tak właśnie
jest. Przy tobie mam ochotę mówić i mówić… nie wiem czemu…
-A ja mam ochotę cię słuchać i słuchać. Też nie wiem czemu Danielle,
ale wiem, że ty też jesteś inna. Wyjątkowa. Nie trzeba cię znać, żeby to
wiedzieć…- odpowiedział jej Liam, i o dziwo ani razu się nie zająkał. Danielle
patrzyła na niego jak zaczarowana. Jeszcze żaden chłopak jej tak nie traktował.
Oczywiście, kilkoro z którymi miała się okazję spotykać byli mili, ale to było
coś innego. Żaden z nich jej nie słuchał. Każdy potrafił się skupić tylko na to
co trzyma pod ubraniami, a nie na to co właśnie mówi. Liam był inny. Słuchał
jej, nie próbował nawet przerwać. Myślał nad odpowiedzią, dobierał ostrożnie
słowa... Dlatego tak łatwo przychodziła jej rozmowa z nim. Nie mogła również
zaprzeczyć, że Liam był uroczy i naprawdę przystojny. Cieszyła się każdą chwilą
spędzoną z nim. Tak samo jak i on. Pytania leciały z obu stron. Zarówno Liam i
Danielle chcieli poznać siebie nawzajem. W między czasie zamówili coś do picia,
a potem wybrali się na spacer. Liam już kompletnie się nie denerwował. Przy
Danielle wszystko było proste i przyjemne. Czuł się przy niej jak przy żadnej
innej dziewczynie. Znali się krótko, to była ich pierwsza prawdziwa randka.
Mimo to czuł, jak Danielle powoli skrada jego serce.
Tak z okazji Dnia Dziecka dodajemy ekstra rozdział! :D hehe co tam ze obie jesteśmy już nastolatkami i tak czujemy się dziećmi! A pamiętacie nasze kochane bobaski w X Factorze... (Momencik prosimy, chwila wzruszenia) ONI TAK SZYBKO DORASTAJĄ! NASZE DZIECI! <333 No więc mamy nadzieję, że się Wam dzieciaczki podoba:D Please leave comment below :D
Anna&Katy
Ja to bym mogła codziennie czytać takie przyjemne rozdziały ;-) ale na pewno nie podoba mi się czekanie na te rozdziały... ale... i tak was kocham <3
OdpowiedzUsuńxoxo pikseloza
Rozdział świetny. Akcja z Harrym w pokoju, mogła się jakoś bardziej rozkręcić, haha xd Czekam już na następny ♥
OdpowiedzUsuń@forever_crazy_x