sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 36


       One Direction siedzieli w swoim mieszkaniu. Byli bardzo szczęśliwi z tego co udało im się ustalić z Simonem. Wydają płytę! Wiedzieli, że oznacza to dużo pracy, ale przecież właśnie o tym marzyli. O tłumie fanów krzyczących ich imiona i nazwę zespołu… Trasach koncertowych po wszystkich zakątkach świata, a przede wszystkim śpiewaniu. Oczywiście w głowie Liama podążały za sobą dwie myśli. Kariera i piękna Danielle. Tak pięknie się uśmiechała… i zgodziła się pójść z nim na randkę! Problem był jedynie w tym, że nie wiedział ani gdzie ją zabierze, ani jak to wszystko będzie miało wyglądać… a miało być idealnie. Z jedną rzeczą nie miał jednak problemu: doskonale wiedział do kogo ma się zwrócić o pomoc. Wyjął telefon z kieszeni i wybrał numer Anny. Po kilku sygnałach odebrała.
-Uwijaj się szybko, mam chemię- odezwała się mówiąc niemal szeptem. Liam nie pochwalał jej zachowania ale postanowił dokończyć z nią rozmowę.
-Eee przyjdziecie dziś do nas?- spytał.
-No ja tak ale na Katy raczej nie ma co liczyć, bo leży przeziębiona w łóżku.
-No dobra. To wbij jak skończysz lekcje- odpowiedział.
-Ok. Do zobaczenia- powiedziała i już miała się rozłączać gdy usłyszała po drugiej stronie.
-Anna?- spytał pośpiesznie.
-Hm?
-Nie odbieraj więcej telefonów podczas lekcji- rzucił na koniec i się rozłączył.
         Anna zadzwoniła dzwonkiem do drzwi. Chwile to trwało zanim ktoś pofatygował się i poszedł jej otworzyć. W drzwiach ukazał się loczek.
-Jest Liam?- spytała od razu, zauważając schodzący uśmiech z twarzy Hazzy. Chyba myślał, że przyszła do niego…
-Cześć Anna, też miło cię widzieć- burknął- Przywitać się to nie łaska?
-Cześć Harold- powiedziała, pocałowała go w policzek i kontynuowała- Co u ciebie? Wszystko w porządku? Jak żyjesz?- mówiła złośliwie po czym poczochrała jego włosy i minęła go w drzwiach- Liam?!- krzyknęła z korytarza.
-Tu jestem!- odpowiedział jej wstając z fotela, po czym podszedł i dał jej buziaka w policzek witając się.
-Rozumiem, że chcesz pogadać o tym o czym myślę, prawda?- spytała puszczając do niego oczko, rozbawiając tym tylko Liama.
-No tak… Może pójdziemy do sklepu… Chyba nie mamy już mleka…- rzucił dając jej znak, że chce pogadać z nią na osobności. Bez obecności chłopaków. Oboje udali się w stronę wyjścia mijając po chwili wracającego do salonu Harrego.
-Gdzie ją znów porywasz?- spytał niezadowolony- Co wy macie ostatnio jakieś wspólne tajemnice?
-Nawet nie wiesz ile…- powiedziała już wychodząca Anna z chytrym uśmieszkiem. Po chwili wraz z Liamem zniknęli za progiem zostawiając naburmuszonego Harrego. Nie minęło pięć minut gdy Liam i Anna znaleźli się u Katy. Dziewczyna czuła się już nieco lepiej, ale nadal męczyła ją temperatura. Gdy ujrzała Liama z jej siostrą miała wrażenie jakby właśnie ją uzdrowili. Uśmiechnęła się blado.
-Hej Katy. Nie wiedziałem, że jest aż tak źle…- przywitał się Liam.
-Aż tak okropnie wyglądam?- zaśmiała się brunetka.
-Nie jesteś po prostu bardzo blada… pójdę zrobić ci okład na czoło…- mówił Liam zupełnie zapominając po co przyszedł do bliźniaczek. Anna postanowiła mu przypomnieć:
-Liam, może podzieliłbyś się najpierw swoimi troskami, hm?- zapytała z sarkazmem. Liam od razu spoważniał, ale się nie odezwał. Anna przejęła inicjatywę.
-Liam ma randkę z Danielle! I zgadnij kto mu pomoże to wszystko ogarnąć?
-Zgaduje, że my- rozpogodziła się Katy- Gdzie ją zabierasz?
-Jeszcze nie zdecydowałem ale myślałem nad zabraniem jej do restauracji… co wy na to?- spytał niepewnie.
-Oooo to takie romantyczne! To świetny pomysł! Danielle będzie zachwycona!- stwierdziła pełna entuzjazmu Katy.
-Do jakiej restauracji konkretnie chcesz ją zaprosić?- spytała Anna podając wszystkim herbatę.
-Nie wiem… miałem nadzieję, że wy będziecie miały jakiś pomysł- uśmiechnął się.
-Co myślisz o Barney’s? Podobno jest tam świetna atmosfera i dobre jedzenie- zaproponowała blondynka.
-Zdaje się na was- uśmiechnął się chłopak. Bliźniaczki wzięły jego słowa bardzo dosłownie. Wystarczyła godzina, a dziewczyny wiedziały już w co ubierze się Liam, jakie kwiaty weźmie ze sobą i jak będzie mniej więcej wyglądał jego dialog z Danielle. Liam bez namysłu przystawał na wszystkie propozycje sióstr.
-No to jak? Gotowy?- spytała Katy.
-Jak nigdy…
-No dobra. Teraz trzeba cię jakoś przygotować. Chodźmy do ciebie, może uda mi się coś wygrzebać z twojej szafy…- odparła Anna i pociągnęła za sobą Liama.
-Papa!- krzyknęła za nimi podekscytowana Katy. Przy okazji Anna z Liamem dosłownie minęli w progu Louisa. Przyszedł odwiedzić swoją dziewczynę. Miał wyrzuty sumienia- cały czas obwiniał się, że to przez niego Katy się rozchorowała. Gdyby nie zatrzymali się wtedy po imprezie w parku, może sprawy potoczyłyby się inaczej. Uchylił drzwi pokoju bliźniaczek. Na łóżku zauważył zwiniętą w kłębek Katy. Była odwrócona do niego plecami, nawet go nie usłyszała. Pomimo wyrzutów sumienia psotliwa natura Lou zwyciężyła. Zakradł się do łóżka brunetki. Stał przy jego krawędzi i gwałtownie usiadł koło leżącej dziewczyny obejmując ją ramionami. Wystraszona Katy podskoczyła i pisnęła. Gdy jednak dotarł do niej zapach perfum chłopaka raptownie się uspokoiła i ponownie opadła na łóżko.
-Jak możesz… mam temperaturę i źle się czuję, a ty zamiast się o mnie zatroszczyć, przytulić i pocałować w czoło jak przystało na chłopaka straszysz mnie…- powiedziała niezadowolona Katy i zabrał ręce chłopaka z swojej talii. Lou starał się powstrzymać od śmiechu. Gdy mu się to udało zastosował się do wskazówek dziewczyny. Ucałował ją w tył głowy i przytulił.
-Hej kochanie, jak się czujesz? Przynieść ci coś do picia? Masz na coś ochotę?
-Już lepiej- burknęła Katy i schowała twarz w poduszce.
-Przepraszam- powiedział Lou ale dziewczyna nadal się nie odzywała- Przepraszam- powtórzył chowając się w brązowych włosach Katy. Nie wytrzymała i już z uśmiechem na ustach powiedziała:
-Zrób mi herbaty.
-Się robi- powiedział i poszedł do kuchni. Nastawił wodę i wyjął szklankę z szafki. Tyle razy był już w mieszkaniu bliźniaczek, że dobrze wiedział gdzie co leży. Po chwili czajnik zagwizdał. Sprawnie zalał herbatę i zaniósł ją Katy.
-Dziękuję- odpowiedziała i wzięła szklankę do swoich małych dłoni, po czym wzięła małego łyka- Bardzo dobra ta herbata- pochwaliła Lou.
-Zrobiona specjalnie dla ciebie kochanie- powiedział po czym machnął ręką na znak aby z powrotem się położyła. Katy odłożyła kubek na szafkę nocną i zrobiła to co Louis jej zaproponował. Ułożyła się wygodnie na poduszce po czym poczuła dotyk jego nosa na swojej szyi.
-Chyba wiem jak możemy cię wyleczyć…- powiedział po czym zaczął składać słodkie pocałunki na jej rozpalonym od temperatury ciele. Katy zachichotała kiedy jego usta dotknęły jej brzucha- Ty się tu śmiejesz a ja staram się być romantyczny!- udawał obrażonego Lou, na co dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła się śmiać- Kocham cię Katy- powiedział szczerze Lou patrząc jej w oczy. Katy przestała się śmiać.
-Ja też cię kocham Louis- powiedziała uśmiechnięta po czym pocałowała go w usta- A teraz możesz kontynuować to co zacząłeś.
         Liam przytrzymał Annie drzwi aby spokojnie mogła wejść do mieszkania. Od razu udała się do jego sypialni. Po drodze minęła Zayna.
-A ty gdzie idziesz? Sypialnie chyba ci się pomyliły. Pokój Harrego jest na lewo- dogryzł swojej siostrze. Ona rzuciła mu piorunujące spojrzenie, a Zayn zrozumiał swój błąd. Szybko postanowił zmienić temat.
-Muszę wyjść i zobaczyć się z Katy. Martwię się o nią, poza tym nie powinna być tak cały czas sama…
-Nie jest i lepiej do niej nie idź. Louis jest u niej…- odpowiedział Liam.
-Tym bardziej powinienem tam być. Cześć- rzucił i niemal wybiegł z mieszkania. Anna miała ochotę wybuchnąć śmiechem. Postanowiła się jednak skupić na Liamie. Już po chwili grzebała w jego szafie, a konkretnie wyrzucała z niej wszystko co tylko wpadło jej w ręce. Liam przechwycił elegancką koszulę.
-Może to?
-Nie… nie możesz iść ubrany jak na apel… Masz być elegancki i na luzie…- mówiła nie odrywając wzroku od szafy chłopaka. W końcu wyciągnęła z niej biały T-shirt, czarną marynarkę i spodnie. Liam posłusznie poszedł do łazienki i się przebrał. Gdy znowu pojawił się w progu drzwi Annie rozbłysły oczy.
-No, no, no jaki z ciebie przystojniak. Danielle ci się nie oprze- skomentowała i puściła do Liama oko. On zaśmiał się.
-A umówiłeś się już z nią tak w ogóle?
-Tak. Na 19.oo- odparł Liam, na co Anna wytrzeszczyła oczy.
-Liam jest 18.3o!
-Mamy jeszcze kupę czasu- powiedział Liam i wzruszył ramionami.
-A kwiaty? Trzeba iść po te głupie kwiaty! I masz być w restauracji przed Danielle, bo tak wypada!
-Skoro tak mówisz…
-Skoro tak mówię, to rusz cztery litery!- powiedziała Anna i kopnęła Liama w tyłek- To na szczęście. Będzie super- dodała. Zestresowany Liam kiwnął do niej i wyszedł z mieszkania. Anna zdążyła mu jeszcze pomachać z okna i poszła do kuchni gdzie pozostali już tylko Hazza i Niall.
-Zjesz coś?- spytał Irlandczyk i podszedł do lodówki.
-Nie dzięki… Nie jestem głodna- odpowiedziała Anna i zajęła miejsce koło Harrego. Wiedziała, że jest na nią obrażony, z resztą on dawał jej to wyraźnie do zrozumienia. Bawiło ją jego nastawienie do całej sytuacji z Liamem. Trąciła go łokciem.
-Może Harry jest głodny?- powiedziała.
-Nie, nie… nie przejmuj się mną. Spytaj Liama- powiedział unikając kontaktu wzrokowego z dziewczyną. Ułatwił to sobie siadając tyłem do niej.
-Och przestań… ponoć nie jadłeś śniadania. Co powiesz na jogurt?- nie odpuszczała blondynka, jednak chłopak jej nie odpowiedział. Poszła więc do lodówki, przed tym odrywając od niej Nialla. Po chwili wyjęła z niej jogurt owocowy. Wyjęła łyżkę, wyrzuciła wieczko i usiadła naprzeciw Harrego. Nabrała jogurtu na łyżkę i wymierzyła w buzię Harrego.
-No już, otwórz buźkę. Samolocik leci- mówiła, a Harry kręcił głową aby łyżka nie trafiła do jego ust. W końcu się poddał i niechętnie nie chętnie zgarnął z niej jogurt. Anna z satysfakcją nabrała kolejną łyżkę. Harold dalej jednak stawiał opór. Zniecierpliwiona Anna przez przypadek umazała cały podbródek chłopaka. Chcąc odsunąć łyżkę dodatkowo musnęła jego policzek. Siedział wysmarowany owocowym jogurtem, lecz mimo to Anna zauważyła przelotny uśmiech na jego twarzy. Wyrwał brudną łyżkę z rąk dziewczyny i zanim zdążyła zareagować usmarował jej twarz. Nabrał kolejną łyżkę, ale Anna zdążyła zerwać się na równe nogi i uciec do salonu. Harry zerwał się z miejsca, zupełnie zapominając o tym, że teoretycznie jest nadal na nią obrażony.
-Spoko, jakby co jestem w kuchni- powiedział do siebie Niall. Towarzystwa mogła mu jedynie dotrzymać kanapka, którą właśnie sobie zrobił. W tym czasie Anna uciekła do sypialni Zayna, która była najbliżej salonu. Chciała zamknąć za sobą drzwi i najlepiej czymś zabarykadować, ale opór stawiał Harry, który całym ciężarem ciała oparł się o drzwi. Oczywiście silniejszy chłopak bez trudu otworzył drzwi. Anna nie miała gdzie uciec. Stała pod ścianą, gdy Harry zbliżał się do niej przy okazji mieszając jogurt. Dziewczyna śmiała się bezradnie czekając na swój wyrok. Ku jej zdziwieniu chłopak nie pomazał jej fioletową substancją.
-No, otwórz buźkę samolocik leci- powiedział i tak jak wcześniej Anna wymierzał łyżką w jej usta.
-Nigdy- powiedziała Anna i pchnęła dłoń chłopaka, tak że jogurt ponownie wylądował na jego twarzy.
-To nie fair!- powiedział zaskoczony, podczas gdy Anna trzymała się za bolący ze śmiechu brzuch. Hazza z rezygnacją odłożył jogurt na podłogę.
-Wygrałaś- powiedział i również zaczął się śmiać. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, gdyby nie telefon Anny. Dziewczyna odebrała. Po chwili zaczęła się kierować ku drzwiom.
-Siostra mnie potrzebuje- uśmiechnęła się.
-Pójść z tobą?
-Pod warunkiem, że zabierzemy Słodziaka.
-Obowiązkowo.

-No to ubieraj się już.
***
         Liam nie pamiętał już, kiedy się tak ostatnio denerwował- oczywiście pomijając czasy X-Factora. Anna miała rację- klimat restauracji był w sam raz i co najważniejsze w jego stylu. Wszystko urządzone było ze smakiem, i oby jedzenie również. Cierpliwie czekał na Danielle, gdy nagle ta pokazała się w drzwiach. Burza loków spokojnie opadała na odsłonięte ramiona. Lekki makijaż idealnie podkreślał jej egzotyczne rysy twarzy, a biała sukienka podkreślała opaleniznę. Jej ciemne oczy rozbłysły na widok Liama. Od razu ruszyła w jego stronę. Chłopak poczuł suchość w gardle. Nie miał pojęcia co powiedzieć, na szczęście Danielle go wyręczyła.
-Wow, Liam. Świetnie wyglądasz. Serio, prawie cię nie poznałam- powiedziała. Jej ciepły uśmiech jak zwykle dodał mu odwagi.
-Przy tobie mogę się schować. Wyglądasz… pięknie- powiedział Liam i odsunął krzesło, aby Danielle mogła spokojnie usiąść. Gdy to zrobiła spokojnie przysunął je z powrotem do stolika i również zajął miejsce.
-To jak? Przejrzymy menu?- spytał Liam, aby zacząć jakoś rozmowę.
-Szczerze to nie jestem głodna… W każdym razie nie przyszłam tu żeby jeść- mówiła i uśmiechnęła się nieśmiało- Chciałabym cię poznać- dokończyła- Wydajesz się taki inny… nie chcę żeby to brzmiało żałośnie. Może faktycznie coś zamówmy…
-Nie… To wcale nie było żałosne. Nigdy czegoś takiego nie słyszałem.
-Wiesz jakie wrażenie na mnie wywarłeś kiedy pierwszy raz cię zobaczyłam? Pomyślałam, że jesteś na pewno uroczy i miły, ale bałam się do ciebie podejść. A ty jakbyś czytał w moich myślach podszedłeś i zagadałeś do mnie… i dałeś mi swój numer. Myślałam, że śnie…- Liam siedział i nie mógł uwierzyć w to co słyszał- Myślę, że się nie myliłam… że jesteś miły i uroczy ale i tak chciałabym cię jeszcze poznać…- powiedziała, po czym zapanowała niezręczna cisza.
-Przepraszam, może nie potrzebnie to wszystko mówiłam… ale tak właśnie jest. Przy tobie mam ochotę mówić i mówić… nie wiem czemu…
-A ja mam ochotę cię słuchać i słuchać. Też nie wiem czemu Danielle, ale wiem, że ty też jesteś inna. Wyjątkowa. Nie trzeba cię znać, żeby to wiedzieć…- odpowiedział jej Liam, i o dziwo ani razu się nie zająkał. Danielle patrzyła na niego jak zaczarowana. Jeszcze żaden chłopak jej tak nie traktował. Oczywiście, kilkoro z którymi miała się okazję spotykać byli mili, ale to było coś innego. Żaden z nich jej nie słuchał. Każdy potrafił się skupić tylko na to co trzyma pod ubraniami, a nie na to co właśnie mówi. Liam był inny. Słuchał jej, nie próbował nawet przerwać. Myślał nad odpowiedzią, dobierał ostrożnie słowa... Dlatego tak łatwo przychodziła jej rozmowa z nim. Nie mogła również zaprzeczyć, że Liam był uroczy i naprawdę przystojny. Cieszyła się każdą chwilą spędzoną z nim. Tak samo jak i on. Pytania leciały z obu stron. Zarówno Liam i Danielle chcieli poznać siebie nawzajem. W między czasie zamówili coś do picia, a potem wybrali się na spacer. Liam już kompletnie się nie denerwował. Przy Danielle wszystko było proste i przyjemne. Czuł się przy niej jak przy żadnej innej dziewczynie. Znali się krótko, to była ich pierwsza prawdziwa randka. Mimo to czuł, jak Danielle powoli skrada jego serce.

Tak z okazji Dnia Dziecka dodajemy ekstra rozdział! :D hehe co tam ze obie jesteśmy już nastolatkami i tak czujemy się dziećmi! A pamiętacie nasze kochane bobaski w X Factorze... (Momencik prosimy, chwila wzruszenia) ONI TAK SZYBKO DORASTAJĄ! NASZE DZIECI! <333 No więc mamy nadzieję, że się Wam dzieciaczki podoba:D Please leave comment below :D
Anna&Katy

2 komentarze:

  1. Ja to bym mogła codziennie czytać takie przyjemne rozdziały ;-) ale na pewno nie podoba mi się czekanie na te rozdziały... ale... i tak was kocham <3

    xoxo pikseloza

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny. Akcja z Harrym w pokoju, mogła się jakoś bardziej rozkręcić, haha xd Czekam już na następny ♥
    @forever_crazy_x

    OdpowiedzUsuń