sobota, 4 maja 2013

Rozdział 33




Liam słuchał z przerażeniem bliźniaczek. Miały milion pomysłów naraz. Jedna wchodziła w zdanie drugiej. Chłopak nie wiedział kogo ma słuchać.
-Dziewczyny!- krzyknął wreszcie na co się uciszyły- Przepraszam, że krzyknąłem ale chcę coś powiedzieć. Możecie mówić pojedynczo i wolniej? Przekrzykujecie same siebie, a ja nie wiem kogo mam słuchać- powiedział. Dziewczyny popatrzyły na siebie i uświadomiły sobie, że jak na razie wcale mu nie pomagają.
-Tak, przepraszamy. My tylko chcemy żeby ci się udało- powiedziała Katy.
-Dobrze zacznijmy od początku. Jak się nazywa? Skąd ją znasz? I czy wiesz co może robić w najbliższych dniach?- zapytała Anna.
-No to nazywa się Danielle Peazer, znam ją z Xfactora, to znaczy ona tańczy i myślę, że w najbliższych dniach będzie miała próby do trasy, w którą jedzie z Mattem. No wiecie tym, który wygrał w tym roku- powiedział wszystko na jednym wydechu. Dziewczyny były zadowolone. Przynajmniej wiedziały na czym stoją. Katy wpadła na pewien pomysł.
-Kiedy będziecie widzieć się z Simonem?- spytała.
-No… jutro ale nie widzę związku- odpowiedział jej Liam.
-Chodzi mi o to, że Matt wygrywając Xfactora wygrał kontrakt z wytwórnią Simona tak?- zapytała na co Liam pokiwał twierdząco głową- No właśnie. No to możliwe, że jutro też będzie u Cowella nie? I wtedy będziesz mógł go podpytać o jego próby… rozumiesz?- zaproponowała Katy.
-Rozumiem ale nie wiem czy to dobry pomysł…- chłopak nie był przekonany do jej pomysłu.
-Oj daj spokój, podoba ci się?- zapytała Anna.
-No tak- powiedział Liam.
-No to nie widzę problemu. Warto spróbować- uśmiechnęła się do chłopaka blondynka.
-W razie czego możesz do nas zadzwonić i coś wykombinujemy- powiedziała Katy puszczając do niego oczko-Jest Louis?- spytała się go.
-Nie, nie ma. Przyszła po niego jakaś dziewczyna i wyszli razem- odpowiedział jej, na co Katy pobladła. Jak to wyszedł z inną?- Katy! Żartowałem, jest u siebie- zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne, bardzo śmieszne- odpowiedziała mu i poszła w stronę pokoju Lou.
Harold przez pół dnia chodził podekscytowany. To co usłyszał wczoraj od Anny zmieniło jego życie o 180 stopni. Ona go kochała! Sam słyszał! Tak bardzo chciał teraz do niej podejść, pocałować, wyznać jej swoje uczucia i po prostu z nią być. Uśmiechał się mimo woli. Nie mógł uwierzyć, że Anna go kocha! Był najszczęśliwszym facetem pod słońcem. Po chwili usłyszał ciche  pukanie do drzwi.
-Proszę!- odpowiedział, po czym ktoś nacisnął na klamkę i otworzył drzwi. To była ona.
-Cześć, mogę na chwilę?- spytała wychylając głowę zza drzwi.
-Jasne, wchodź- odpowiedział machając ręką na zachęcenie. Anna się uśmiechnęła, weszła do środka, po czym podeszła do przyjaciela i pocałowała go w policzek na powitanie. Poczuła motylki w brzuchu na zapach jego perfum. Były genialne- Jak w szkole?- spytał się jej loczek.
-A dobrze. Dostałam piątkę z literatury angielskiej, co jest dość dziwne w moim przypadku- zaśmiała się.
-To gratuluję, a co z… no wiesz- delikatnie zapytał o Bena.
-Nic. Nawet go dziś w szkole nie widziałam- odpowiedziała szybko i krótko, po czym zapanowała cisza. Żadne z nich się nie odzywało. Harry patrzył się na, jak miał nadzieję, przyszłą dziewczynę. Anna wyczuwała jego wzrok. Zastanawiała się o co mu chodziło. Chyba nie… a może jednak? Nie to nie możliwe. A co jeśli jednak nie spał kiedy ona teoretycznie wyznała mu miłość? Dziewczyna szybko postanowiła zmienić temat- Co mi się tak przyglądasz, co?
-A jakoś tak. Wydaje mi się, czy masz nowe kolczyki?- on również szybko i zwinnie zmienił temat.
-Masz rację. Są nowe. Tata mi je ostatnio przesłał z Bradford- odpowiedziała bawiąc się swoimi kolczykami. Po chwili jeden z nich się odpiął, a zatyczka spadła na podłogę- Świetnie- westchnęła dziewczyna.
-Nie martw się zaraz znajdziemy tą zatyczkę- odpowiedział jej chłopak wodząc wzrokiem po podłodze.
-Nie masz co szukać, to jak szukanie igły w stogu siana. Są bardzo małe szanse, że…- nie dokończyła, bo Hazza podsunął jej pod nos zatyczkę- No dobra zwracam honor. Dziękuję- odpowiedziała i zapięła z powrotem kolczyk- A tak w ogóle to co wy jutro będziecie z Simonem omawiać? Mówił wam coś?
-Nie wiem. Nic nam nie mówił. Dzwonił tylko, że mamy być i tyle.
-Uhm- odparła Anna. Czuła na sobie wciąż wzrok Loczka i totalnie nie mogła się skupić- No to ja chyba pójdę. Chyba zrobię nam…
-Spaghetti? Świetny pomysł. Ale na pomoc Katy raczej nie licz, znając życie siedzi już z Lou w jego pokoju. Dziwne bo myślałem, że za nim nie przepada… Więc może przyda ci się ktoś inny do pomocy?- spytał Hazza i zaświecił zielonymi oczami.
-Kogo proponujesz?
-Polecam…siebie.
-Może być. Za pięć minut z fartuszkiem i umytymi rękoma w kuchni- uśmiechnęła się i poszła w stronę kuchni.
Katy siedziała z Lou na łóżku. Ich rozmowy stoczyły się na daty urodzin.
-Wiesz, w moje urodziny będziesz się musiała męczyć podwójnie z prezentami…
-Haha jasne. A to niby czemu?
-Bo obchodzę je 24 grudnia. Dla niewtajemniczonych to jest Boże Narodzenie…
-Wiem kiedy jest Boże Narodzenie- oburzyła się nieco Katy.
-To dobrze. Katy?
-Hm?
-Co chciałabyś dostać na urodziny?
-Nie wiem.
-Zła odpowiedź. Katy?
-Co?
-Kocham cię.
-Ja ciebie też- odpowiedziała chłopakowi i uświadomiła sobie, że po raz pierwszy wyznała to na głos.
-Dobra odpowiedź- zażartował Louis i przybliżył się do dziewczyny. Następnie delikatnie ją pocałował. Po chwili ponownie się do niej przysunął i ucałował, tyle, że nieco namiętniej. Gdy był już wystarczająco blisko Katy, jego usta nie odrywały się od jej. Podczas gdy ona obejmowała za szyję niemal leżącego na niej chłopaka, on coraz to bardziej plątał jej długie brązowe włosy. Kiedy obdarowywał dziewczynę coraz to bardzie zachłannymi pocałunkami nagle na korytarzu rozległy się kroki.
-Louis… Ktoś idzie- powiedziała cicho, ale on nie reagował- Lou nie jesteśmy sami- ten ktoś był już pod drzwiami- Lou!- chłopak w ostatniej chwili odkleił się od dziewczyny. Katy szybko poprawiał włosy i w tym momencie do pokoju wparował Niall.
-Królewna zrobiła spaghetti! Ślicznotko…
-Fajnie, że zapukałeś- mruknął Louis. Irlandczyk popatrzył na niego pytająco.
-Czy ja wam przeszkodziłem…
-Ty nigdy nie przeszkadzasz słodziaku- powiedziała Katy, a na twarzy Louisa pojawił się mały grymas- No to chodźmy na to spaghetti. Ale uprzedzam, Anna robiła je beze mnie więc…
-Ale robiła je z Harrym, więc będzie prawie tak dobre jakby robiła je z tobą- przerwał jej Niall. Katy próbowała wymyślić jakąś wymówkę ale ostatecznie powiedziała:
-Niech będzie. To się jeszcze zobaczy- rzuciła swój uśmieszek i poszła do kuchni. Za nią poszedł Niall. Stanął w progu i rzucił.
-Ty się tak nie napalaj, ona jest od ciebie o dwa lata młodsza- po tych słowach chciał czmychnąć do kuchni ale nie udało mu się to tak jak planował, gdyż po drodze zarobił poduszką w łeb.
Wkrótce wszyscy zasiedli przy stole. Każdy z niecierpliwością czekał na wytworne danie- zwłaszcza Katy, która chciała się przekonać czy Harry i Anna zrobią równie dobre spaghetti, jak miała w zwyczaju z siostrą. Po chwili na stole pojawiła się miska wypełniona daniem. Każdy po kolei nakładał sobie, wcale nie szczędząc. Gdy każdy miał na talerzu swoją porcję, Anna podsumowała krótko.
-Mam nadzieję, że będzie wam smakować- uśmiechnęła się i zaczęła nawijać makaron na widelec. W jednym momencie wszyscy mieli wypchane usta, gdy Niall i Katy- jakby czytali sobie w myślach- jednocześnie wypluli zawartość swoich ust na talerze. Harry spiorunował dwójkę wzrokiem i przeżuł, po czym i z jego buzi również wyleciała jej cała zawartość. Po chwili każdy dołączył do trójki. Anna zerknęła speszona na Harrego. Ich wspólne dzieło okazało się totalnym niewypałem.
-Przepraszam was ale to spaghetti… nie smakuje jak spaghetti jakkolwiek by to brzmiało…- powiedziała Katy wycierając usta serwetką.
-Ślicznotka ma rację. To jest jakieś… no nie wiem… słodkie…- przytaknął dziewczynie Niall. Liaś, którego IQ przerastało reszty od razu wpadł na pomysł, co mogło być przyczyną kulinarnej porażki. Po chwili namysłu spytał Harrego:
-Powiedz mi co podałeś Annie, kiedy prosiła cię o sól?
-No nie wiem… sól?- odparł z sarkazmem Loczek, jednak widząc, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał Liam wstał z miejsca i podszedł do szafki. Po chwili wyciągnął z niej średniej wielkości słoik. Wrócił na swoje miejsce i postawił go na środek stołu.
-To dałem Annie- burknął pod nosem. Nie lubił kiedy mu coś nie wychodziło. Po słoik jako pierwszy sięgnął Zayn. Odkręcił go ostrożnie i wsunął do niego palec. Następnie włożył go do ust.
-To jest cukier…- powiedział lekko zdziwiony. Po chwili słoik przejął Daddy Direction. Uczynił to samo co Zayn i wywnioskował:
-Nie moi mili. To sól zmieszana z cukrem- Anna i Katy spojrzały na siebie z zaskoczeniem w oczach. Kto normalny mieszał cukier z solą? Chyba tylko ta piątka wyjątkowych pod każdym względem była do tego zdolna.
-No tak to było do przewidzenia…- mruknęła Anna. Po chwili ujrzała, że Katy uśmiecha się z triumfem pod nosem.
-To nie jest zabawne- odparła. Po raz pierwszy zepsuła spaghetti.
-Nie jest. Po prostu miałam rację- powiedziała Katy i zwróciła się do Nialla- Mówiłam, że Anna beze mnie nie zrobi dobrego spaghetti.
-Zwracam honor ślicznotko.
-No to co zamawiamy pizzę?- spytał Lou i oczywiście nikt nie miał nic przeciwko. Rozpoczęło się długie czekanie na jadalny posiłek. Zayn próbował przełknąć jeszcze trochę nieudanego dania, żeby Annie nie było przykro, jednak wkrótce się poddał. Siostra oczywiście nie miała mu tego za złe, gdyż sama zaczęła po kolei wyrzucać w połowie zjedzone resztki do śmietnika. Harry siedział z grymasem na twarzy, dalej nie mogąc sobie wybaczyć, że to za jego sprawą spaghetti wylądowało w śmietniku. Anne nieco rozśmieszyło to z jaką powagą Hazza potraktował swój błąd, ale mimo to nic nie mówiła. Niall natomiast z niecierpliwością spoglądał na zegarek wyczekując dzwonka do drzwi, oznajmiającego iż pizza dojechała. Cała, zdrowa i pachnąca. Zayn właściwie nie był lepszy i również wpatrywał się świecącymi oczami w zegarek. Musiał być naprawdę głodny. Liam natomiast swoją pełną uwagę skupił na telefonie. Sms-ował. I to nie z byle kim. Danielle się w końcu odezwała, czyli jednak przyjęta przez Liama taktyka podziałała. Była też druga opcja- Danielle nie mogła oprzeć się jego urokowi. Louis przez moment „szarpał” się z Katy usiłując usadzić ją sobie na kolanach. Z początku wyglądało to komicznie, lecz gdy kiedy dziewczyna spokojnie zajęła miejsce na jego kolanach, tym samym poddając się silniejszemu chłopakowi, wszystko znowu nabrało uroczego widoku. Po kilku minutach, które trwały całą wieczność, po mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Niall zerwał się z krzesła, ale bliźniaczki go wyprzedziły. Otworzyły drzwi tym samym powodując, że po całym mieszkaniu rozprzestrzenił się zapach świeżej pizzy. Jednak nie to spowodowało wielkie uśmiechy na twarzach sióstr. Ich powodem był oczywiście dostawca.
-Josh!- rozległ się piskliwy głos Katy, po czym dołączyła się również Anna. Chłopak stał niewzruszony.
-Trzydzieści funtów proszę- wydukał niemrawo. Dziewczyny zerknęły na niego z zaskoczonymi minami. Josh nie wytrzymał jednak długo. Na jego twarzy również pojawił się szeroki uśmiech.
-Cześć dziewczyny. To co? Na koszt firmy?- rzucił już swoim normalnym, roześmianym głosem.
-Cóż…jeżeli twój szef nie będzie miał nic przeciwko, to czemu nie?- odparła Anna.
-Gdyby was zobaczył, zrozumiałby, że nie miałem wyboru- na ten komplement na policzkach obu dziewczyn rozlał się różowiutki rumieniec. Spowodowało to jeszcze szerszy uśmiech u Josha, który zaraz zniknął. Ujrzał w progu stojących Harrego i Louisa. Nie miał z nimi najlepszych wspomnień. W końcu jednak ośmielił się na delikatny uśmiech i podał rękę każdemu po kolei. Lou i Hazza odwzajemnili uśmiechy i uścisk dłoni, odebrali pizzę po czym niczym ninje zniknęli za ścianą. Katy zaśmiała się cicho.
-Nie zwracaj na nich uwagi- powiedziała. Josh również się uśmiechnął i nagle sobie coś przypomniał.
-Dobrze, że was akurat spotkałem. Dziś o 22.oo jest taka impreza w jednym z pobliskich pubów. Myślałem, że może miałybyście ochotę wpaść? Załatwię wam przepustki, które dacie ochroniarzowi. Wiecie… Będę tam DJ-iem.
-Dobrze wiedzieć, że nie grasz tylko na perkusji- rozpromieniła się Katy.
-To jak? Przyjdziecie?
-No pewnie, że tak!- powiedziała zachwycona Anna. Tego jej i Katy brakowało. Tego właśnie teraz potrzebowały. Na jedną noc oderwać się od rzeczywistości.
-No to super- Josh wyglądał na naprawdę zachwyconego odpowiedzią bliźniaczek- Dobra znikam. Mam kolejne zlecenia. Do zobaczenia!- rzucił roześmiany i po kilku sekundach już go nie było. Katy sprawdziła godzinę na telefonie. Była 20:oo. Obydwie miały mało czasu żeby się przyszykować. Dwie godziny to pozornie dużo czasu.
-To jak? Tylko my dwie na wielkiej dyskotece?- spytała Anna a jej oczy świeciły od radości.
-Tak- zachichotała Katy- I ani słowa chłopakom- dodała podekscytowana. Kiedy obydwie wróciły do kuchni pizzy już nie było. Może nawet i lepiej, w jednej chwili przestały być głodne.
-Wychodzimy. Musimy zrobić projekt na jutro- rzuciła pośpiesznie Anna. I niemal wybiegła z Katy z pomieszczenia. Było słychać jedynie suwaki zapinanych kurtek.
-Zaraz, a pożegnać się?- wykrzyczał Louis, ale dziewczyn już dawno nie było w mieszkaniu.
***
Zayn wracał z łazienki- cudowna mieszanka spaghetti z cukrem dała się we znaki- gdy usłyszał fragment rozmowy dziewczyn z Joshem. Wiedział, że nie powinien ale nie mógł się powstrzymać i zaczął ich podsłuchiwać. Kiedy tylko do jego uszu dotarły plany dziewczyn o sekretnej dyskotece od razu poszedł do kuchni. Cierpliwie czekał aż jego siostry wyjdą z mieszkania. Dobrze wiedział, że nie szły robić projektu, a żeby przez kolejne dwie godziny przygotowywać się na imprezę. Nie mógł pozwolić żeby poszły do tego pubu za żadne skarby, a przynajmniej nie bez opieki. Nie mógł pozwolić, aby jego kochana matka znowu się na nim zawiodła. Gdy tylko drzwi wejściowe od mieszkania zatrzasnęły się z hukiem, wstał z krzesła.
-Panowie, szykujcie się. Wychodzimy.

Jak Wam mija majówka? Katy sobie pojechała, a ja gnije w domu... :D Nieważne. Ważne że niedługo koniec szkoły! Właśnie szukam sukienki na bal ale coś słabo mi idzie. No nic. Komentarze (jak zwykle) mile widziane <3
Kochamy Was<333
Anna&Katy

6 komentarzy:

  1. Oj nie tylko ty gnijesz... ale nie długo do szkoły! hahah xd ja już mam sukienkę, jest brzoskwiniowa i urocza! a rozdział genialny jak zawsze. Ale będzie przypał, jak oni pójdą na tą imprezę, nie mogę się doczekać następnego rozdziału! DosiaS :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jak zawsze CUDOWNY!!! Czekam na następny, już mnie ciekawość zżera :D dajcie jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No noo. Świetne ! :D Powinnaś nigdy nie kończyć tego pisać :P Albo zacząć nowy imagin :P Są tylko dwa wyjscia ! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Całą majówkę spędziłam kompletnie odcięta od świata, na świeżym powietrzu i wgl.
    Rozdział cudowny <3
    powtórzę I<3Josh hi, hi...
    oxox pikseloza

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwww świetny rozdział. Każdy rozdział jest coraz lepszy i lepszy, więcej się dzieje i są dłuższe. Jesteście cudowne i życzę Wam pisania coraz więcej takich świetnych rozdziałów. Kocham Waszego bloga i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. I niech w końcu Harry będzie z Anną :D (nadużyłam słowo "rozdział", haha xd )
    Kocham Was <3
    @forever_crazy_x

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo Wam wszystkim dziękujemy! <3 jesteście niesamowite, niesamowici, a Wasze komentarze dodają nam tylko ochoty do pisania... Naprawdę nawet nie wiecie jak przeżywamy każdy komentarz z osobna <3
    Kochamy Was!!! <33
    Anna&Katy

    OdpowiedzUsuń