środa, 27 marca 2013
Rozdział 28
Bliźniaczki stały za kulisami i trzymały mocno kciuki. Lada moment miały usłyszeć werdykt. Z resztą nie tylko one. Na scenie stał Matt, Rebbeca i One Direction. No właśnie One Direction, siostry tak bardzo chciały żeby wygrali ten program. Wiedziały jak bardzo im na tym zależy. Nie mogli tak teraz po prostu odpaść… A jednak. Mogli. Prowadzący Diamond właśnie ogłosił, że do ścisłego finału nie wchodzi One Direction. To był koniec. Koniec końców. Po policzku Katy spłynęła łza. Oczami wyobraźni widziała minę brata, który zapewne się rozczarował. Wszyscy chyba wierzyli, że przejdą dalej, a tu… Chłopcy zeszli ze sceny smutni. Bliźniaczki nie wiedziały co im powiedzieć. Co mogłoby im poprawić humor? Zayn podszedł do nich i powiedział:
-Nic nie mówcie. Po prostu…-zaczął szlochać-po prostu mnie przytulcie-mówił przez łzy. Dziewczyny nic nie mówiąc tak po prostu spełniły życzenie brata. Nadal nie mogły uwierzyć w to, co się przed chwilą stało. Jedno, może dwa słowa zawaliły wszystko, nad czym trzeba było pracować tygodniami. Takie życie. Bliźniaczki nie wypuszczając brata z uścisku rozejrzały się za resztą zespołu. Po pewnym czasie dostrzegły po kolei każdego z nich. Stali przy swoich rodzinach, starając się opanować płacz i rozpacz. Zauważyły również, że Louis właśnie przytula jedną ze stojących przy nim dziewczynek. A więc i on miał siostry, które tak jak one trzymały kciuki, za swojego brata. Miały ochotę wszystkich poprzytulać i pocieszyć, ale uznały, że pozwolą się wyręczyć rodzinom chłopców. Jedyne co im teraz pozostało to patrzeć jak Matt i Rebbeca toczą krwawą walkę o zwycięstwo. Już po chwili na scenie zabrzmiały ponownie piękne głosy, a publiczność siedziała oczarowana, jurorzy dalej siedzieli z twarzami bez wyrazu i od czasu do czasu zapisywali coś beznamiętnie, za kulisami panował nadal chaos, zupełnie tak jakby nic przed chwilą nie stało. Widzowie przed telewizorami pewnie dalej oglądali, kibicowali i wysyłali smsy na pozostałą dwójkę. Już nikt nie pamiętał, że przed chwilą piątka chłopaków opuściła program i straciła wszelką nadzieję na wygraną. Program trwał dalej, a bliźniaczki przytulały brata. Ani na chwilę nie przestał płakać. Bardzo to przeżywał. Po pewnym czasie się uspokoił i poszedł do łazienki. Katy nadal przychodziło to z trudem. Jak to ona, nie potrafiła zapanować nad emocjami. Tricia siedziała z nią na ławce i starała się ją pocieszyć. Zabawne, bo tak naprawdę powinna teraz pocieszać Zayna, a nie Katy. Anna natomiast zdążyła się uspokoić przed wszystkimi. Teraz czuła jak suszy ją w gardle. Bez słowa poszła w stronę skromnego sklepiku. Stanęła przed szklaną szybą i patrzyła w nią bez celu. Naprawdę nie było z czego wybierać. Sama woda, i kilka napojów nieznanych jej marek. W pewnym momencie w szklanej szybie zobaczyła o jedno odbicie za dużo. Spokojnie się obróciła.
-Przykro mi Harry- powiedziała smutno.
-Jest okej- powiedział, jednak bez przekonania- Wiesz, zaczynam widzieć plusy w tym wszystkim- dodał i zrobił krok do przodu.
-Plusy?
-Tak. Gdyby nie to wszystko, nie poznałbym czwórki wspaniałych przyjaciół- kolejny krok- Nie miałbym pewności, że to co robię…to, że śpiewam ma sens- mówił znowu przesuwając się do przodu- Nie wpadłbym, na śpiewanie w zespole- zrobił czwarty i chyba najdłuższy krok w stronę Anny tak, że omal nie stykali się nosami- Nie poznałbym wyjątkowej, cudownej dziewczyny i nie rozmawiałbym z nią teraz- dodał niskim, aksamitnym głosem. Anna czuła jak miękną jej kolana, a wszystko wokół wiruje. Kurczowo złapała się koszulki chłopaka, i uparcie wpatrywała się w ziemię, żeby odzyskać kontrolę nad własnym ciałem. Czy on musiał tak na nią działać? Jego bliskość, oczy, uśmiech…on cały…
-Harry…Ben…Właśnie Ben, mam chłopaka Harry! A ty ze mną flirtujesz! Przykro mi za to co się stało, że nie przeszliście i w ogóle, ale to nie znaczy, że tobie ulegnę. Przykro mi- powiedziała szybko, najszybciej jak potrafiła. Obróciła się i odeszła. Zapomniała nawet w jakim celu przyszła do tej budy, nie drażniła już ją suchość w gardle, a potworny ból brzucha. Wkrótce usiadła obok Katy i Zayna, który wrócił już z łazienki, i zaczęła rozmawiać o wszystkim, oby tylko nie myśleć o Harrym. Nawet jej to wychodziło, zauważyła jednak, że nie myślenie o Loczku przychodziło jej znacznie trudniej niż nie myślenie o Benie. Właśnie, czy ona kiedykolwiek myślała o Benie dłużej niż pięć sekund? Na pewno nie…o Harrym zdarzało jej się myśleć dwadzieścia cztery godziny na dobę.
-Już niedługo wyniki- powiedziała Tricia, aby przerwać ciszę.
-No to kogo obstawiamy? Rebecę czy Matta?- odezwał się Niall. Siostrom wydawało się to nieco dziwne z jego strony, iż niedawno sam przegrał, a teraz miał zamiar obstawiać zwycięzców. Z drugiej strony jak miał się zachować? Starał się uporać z tym wszystkim, jednak sam nie dałby rady. Bliźniaczki wiedziały, że w takim momencie nawet rodzina nie zastąpi chłopakom zespołu, osób, które wiedziały co w tej chwili przeżywały.
-Ja obstawiam Matta- rzucił Harry, który nagle pojawił się w ich towarzystwie- Ma naprawdę dobry głos- dodał.
-To prawda, ale ja jestem chyba za Rebeccą- odparł Zayn- A tak w ogóle to gdzie Louis i Liam?
-Pewnie z rodziną…Pójdę po Liama- powiedziała Anna- A ty Katy idź po Louisa- rzuciła uśmiechając się pod nosem, po czym poszła szukać chłopaka. Katy uczyniła to samo udając obojętną, ale w głębi duszy bardzo się cieszyła, że idzie po Lou. Nie było go trudno znaleźć. Nadal siedział otoczony piątką sióstr. Katy chwilowo się zawahała. Chyba nie powinna przeszkadzać chłopakowi, poza tym nie znała jego rodziny i czułaby się nieswojo. Już miała zamiar się wycofać, ale Louis dostrzegł ją w ostatniej chwili i pomachał zachęcająco ręką. Teraz nie mogła się wycofać. Nieśmiało podeszła w ich stronę.
-To jest Katy- przedstawił dziewczynę Lou- Siostra Zayna.
-Ta Katy?- spytała jedna, chyba najstarsza, z dziewczynek.
-Jak to „TA” Katy?- spytał zdezorientowany chłopak.
-No ta co o niej tak ciągle gadasz…
-Lottie…-burknął Lou, a Katy czuła jak się czerwieni.
-Wychodzi na to, że to ja- stwierdziła dziewczyna ukrywając zawstydzenie- Mogę porwać na chwilę waszego brata?
-Ale oddasz go? Prawda?- spytała drobna dziewczynka. Kiedy otwierała buźkę było widać szparki po wpadniętych mlecznych ząbkach.
-Jasne, że oddam. No wiesz, za długo to raczej z nim nie wytrzymam- odparła Katy, po czym chwyciła Lou za rękę i poprowadziła w stronę Zayna, Nialla i Harrego.
Anna była zdziwiona. Liama nie było z rodziną, nie było go też przy stoliku z napojami. Może był w toalecie? Jednak dziewczyna nie odważyła się tam zajrzeć. Rozejrzała się po kulisach. Wtedy go zobaczyła. Zapatrzony był w coś co było na scenie. Anna podeszła bliżej. To nie było coś. To był ktoś. Liaś patrzył na tańczącą koło Rebecci tancerkę. Była bardzo ładna. Była mulatką, miała bujne loki, piękne długie nogi i świetnie tańczyła.
-Kto to?- zapytała chłopaka na co on się speszył.
-Yyyy…. Ale kto? O kim ty mówisz?- odpowiedział.
-Daj spokój od 10 minut wpatrujesz się w tą dziewczynę…
-Nie wiem o co ci chodzi- odpowiedział dyplomatycznie.
-Liam błagam cię… Reszta może jest ślepa ale mnie nie oszukasz. Podoba ci się, prawda?
-Nie no proszę cię tak sobie tylko patrzę…- jąkał się- No dobra. Masz rację. Podoba mi się. I to już od dawna.
-To czemu do niej nie podszedłeś i nie zagadałeś?- spytała zdziwiona.
-No bo… wstydziłem się. Na pewno jej się nie spodobam- westchnął. Na te słowa Anna uderzyła go w ramię- Auć! Za co to?!
-Nigdy więcej tak nie mów. Jesteś wspaniałym facetem. Każda dziewczyna marzy o takim chłopaku jak ty. Gdybym nie miała chłopaka to zaprosiłabym cię na randkę- wytłumaczyła mu.
-A nie Harrego?- zaśmiał się.
-Nie rozumiem…- zdziwiły ją słowa Liama- Ale nie ważne. Trzeba być
skończoną idiotką, żeby nie zauważyć, że jesteś świetnym chłopakiem. Pogadaj z nią. Co masz do stracenia?
-Dobra masz rację. Jeszcze dziś z nią pogadam. Dzięki.
-Nie ma sprawy, a teraz chodźmy do reszty bo na nas czekają.
-Ok. Ale Anna… mam do ciebie prośbę. Nie mów reszcie, o Danielle.
-Ooooo czyli ona ma na imię Danielle- uśmiechnęła się ironicznie- Spoko będę milczeć.
-Dzięki Anna- powiedział i ruszyli w stronę reszty.
Harry się nie mylił. W górę wystrzeliły armatki z serpentynami, a na środek sceny wszedł roześmiany Matt, tegoroczny zwycięzca siódmej edycji X-factora. Sypały się owacje, pochwały, radosne okrzyki na cześć zwycięzcy. Wkrótce na scenie znaleźli się wszyscy finaliści X-factora- w tym One Direction- i odśpiewali ze sobą ostatnią piosenkę, ostatni raz stojąc na tej wielkiej scenie, gdzie wszystko miało swój początek, ale i koniec.
***
Minął tydzień. Wszystko wróciło do normy, cały świat przestał się w końcu kręcić wokół X-Factora. Dziewczyny wraz z Zaynem i Tricią zostali w Londynie, aby cała trójka mogła tam skończyć szkołę. Harry, Louis, Liam i Niall również zostali na miejscu, z jednego prostego powodu- wujek Simon zaproponował kontrakt całemu zespołowi One Direction. Do tego oddał im w posiadanie jeden ze swoich apartamentów, aby chłopcy mogli tam swobodnie „ćwiczyć”. Tak więc kariera muzyczna chłopców nie była stracona. Wszystko na nowo zaczęło się układać.
***
-Gdzie Słodziak?
-Katy, znając życie znalazł kuchnię…- odpowiedział jej Liam.
-Wow! Ile tu jedzenia! Chcecie coś? Może zrobimy popcorn?- spytał Niall wystawiając głowę znad drzwi lodówki.
-Jasne! Tylko nie zrób sobie krzywdy- powiedział zatroskany Daddy Direction.
Wszyscy usiedli w salonie oczekując na popcorn. Po kilku minutach rozległ się charakterystyczny dźwięk, który oznaczał kukurydza się uprażyła. Louis wstał i poszedł do kuchni. Po kilku sekundach przyszedł z powrotem z wielką miską w ręku. Położył ją na ławie i chciał usiąść na miejscu koło Katy ale zauważył, że to miejsce zostało zajęte przez Zayna. Bez wahania podszedł i „na chama” wcisnął się między nich.
-Nie za wygodnie ci?- spytała Katy. Louis na te słowa wziął i objął ją ramieniem.
-Teraz w sam raz- odpowiedział usatysfakcjonowany i pocałował ją w policzek, na co tylko Katy się uśmiechnęła. Harry sięgnął po pilota i włączył TV. Leciał program dokumentalny o przepięknej faunie. Po kilku sekundach na ekranie pojawiły się dwa tygrysy podczas stosunku… Było to dosyć kompromitujące, ale nikt nie dał tego po sobie poznać. Po chwili odezwał się Harry:
-Tak powinno wyglądać nasze życie…
-Czyli powinniśmy żyć w dżungli…- przerwał mu Niall, a po nim dokończył Louis:
-I ruchać się wszędzie i o każdej porze? Cóż, ja bym nie miał nic przeciwko…
-Nie to miałem na myśli… Powinniśmy siedzieć tak codziennie, naszą całą siedmioosobową rodzinką i słodko leniuchować…
-Byłoby uroczo- odparła Anna.
-Wręcz idealnie- rzuciła z sarkazmem Katy, a po niej Lou:
-Jeżeli wliczamy w to ruchanie, tak, byłoby idealnie…
No to macie kontynuację misie pysie :D Mamy nadzieję, że się podobał... No przecież wiemy, że tak! ^^ Już niedługo Wielkanoc! My się cieszymy, bo wiadomo święta= jedzenie <3 Wiecie już co dostaniecie na święta, a może jakieś skryte marzenia?? Piszcie w kom! A tak btw to Anna kupiła sobie niedawno rybkę i nazwała go(bo to samiec:P) Harold :D Życzymy Wam Wesołych Świąt!
Kochamy Was <333
Anna&Katy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mały Harold:-) Ja też mam nową rybkę :-D
OdpowiedzUsuńRozdział standardowo cudowny...
Anna powinna przejrzeć na oczy:-)
A z okazji świąt dostaniemy nowy rozdział? Mam skrytą nadzieję, że TAK!!!
Wesołych świąt wszystkim :-*
Nie no to jest piękne!
OdpowiedzUsuńMacie ogromny talent i co tu więcej mówić?
Czekam z niecierpliwością na next i WESOŁYCH ŚWIĄT!<3
Niech Anna będzie z Harrym *.* A Lou mnie rozbraja xd. Świetny rozdział i czekam na następny xx
OdpowiedzUsuń@forever_crazy_x
Rybka Harold - piękne! Hahaha xd Skąd wiecie, że mi się podobało? Kurde a Lou... rozwala system! (w sumie jak zawsze xd). Szkoda, że Anna odtrąciła tak Harry'ego... Może jeszcze zostawi tego "Bena", o którym nawet nie myśli i nie kocha (to widać), i będzie z Harry'm... DosiaS
OdpowiedzUsuńdobre , dobre <33
OdpowiedzUsuńNiech ona w końcu zerwie z tym całym Benem i będzie z Harrym! ^^
OdpowiedzUsuńLou oczywiście rozwala system ale czy to coś nowego? xD
Oczywiście rozdział świetny!