poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 25



            Lou i Katy wparowali przerażeni do mieszkania.
-Anna! Gdzie jesteś?! Odezwij się!- krzyczała dziewczyna. Po chwili jej siostra odezwała się spokojnie z sofy:
-Czego się drzesz? Pali się czy co?
-To ty mi powiedz! Co się stało? O co chodziło w tym smsie?
-Jakim…. Aaaaa nie to chciałam cię tylko poprosić o pomoc w posprzątaniu naszego pokoju… Z Benem trochę nabałaganiliśmy, a mama zaraz przychodzi razem z Zaynem- Katy stała wryta. Ona biegła przez pół miasta bo myślała, że jej siostrze grozi niebezpieczeństwo, a ona…
-Louis trzymaj mnie! Zaraz ją zabiję! Myślałam, że coś ci się stało idiotko!
-Dobrze spokojnie… Przepraszam… Nie wiedziałam, że tak to odbierzesz…
-To ja już chyba pójdę…- powiedział pod nosem Lou, po czym speszony wyszedł z mieszkania dziewczyn.
***
            Było już po kolacji. Wszystkie naczynia, leżały dokładnie umyte w szafkach. Tricia i Zayn już dawno opuścili mieszkanie, mając w ustach pyszny smak spaghetti. Dziewczyny poprzebierały się w piżamy, umyły się, wyszczotkowały włosy i poszły do łóżek. Mimo pozornego zmęczenia, bliźniaczki nie mogły zasnąć. Dla umilenia czasu zaczęły rozmawiać i plotkować na wszystkie tematy. W końcu zmorzył je sen. Obie przymknęły oczy, sen był już bardzo blisko, gdy nagle po całym pomieszczeniu rozległ się łomot. Anna i Katy gwałtownie otworzyły oczy i zerwały się na nogi. Na początku były pewne, że to włamanie, jednak po dłuższym nasłuchiwaniu zorientowały się, że dźwięk dochodzi z mieszkania nad nimi- ktoś grał tam na perkusji. Były wściekłe, że ktoś o tej porze hałasuje. Przecież nie był sam! Bez zastanowienia postanowiły złożyć krótką wizytę sąsiadowi. Takie zachowanie wymagało nagany, a kto inny, jak nie bliźniaczki, mógł zrobić to lepiej. Siostry narzuciły na siebie bluzy i trampki i wyszły na klatkę schodową. Szybko wspięły się po schodach. Gdy stanęły przed drzwiami mieszkania, Katy stanowczo i donośnie zapukała do drzwi. Sąsiad nie zdążył jeszcze dobrze otworzyć drzwi, gdy Katy wybuchnęła:
-Czy ty masz pojęcie, która jest godzina?! Leżałam z godzinę w łóżku i czekałam na sen! G-o-d-z-i-n-ę! I gdy już zasypiałam ty obudziłeś mnie tym swoim łomotem, ty…- dziewczyna na chwilę się wyciszyła, gdy zobaczyła młodego mężczyznę, stojącego bez koszulki w progu. Znała go. Po chwili namysłu odezwała się niepewnie:
-Jo…Josh? Ten od pizzy?- chłopak skinął głową- Bardzo ładnie grasz na perkusji. Możemy posłuchać?
-Naprawdę dobrze grasz! Od ilu lat, jeżeli możemy wiedzieć?- wtrąciła Anna, żeby podtrzymać rozmowę.
-Możecie wejść- odpowiedział z opóźnieniem chłopak. Wydawał się zdziwiony. Być może uznawał je za wariatki, ale mimo to wpuścił je do środka, więc nie było źle. Siostry bez wahania przekroczyły próg skromnego mieszkanka. Już z przedsionka dostrzegły okazałą perkusję, która stała w salonie. Tam też usiadły na sofie i czekały na gospodarza, który wkrótce ukazał się w pokoju- niestety- w T-shircie.
-Katy i Anna…Tak?- spytał w końcu.
-Nie inaczej…- zaczęła Anna.
-Josh- skończyła Katy.
-Eeeeeeee a tak właściwie to co wy tu robicie?
-My tu mieszkamy- odparła zadowolona Katy.
-O… Świetnie… Macie ochotę czegoś się napić?
-Nie, nie rób sobie kłopotu- odpowiedziała żeby się podlizać.
-… To ja wam coś przyniosę. Poczekajcie chwilkę- powiedział po czym udał się do kuchni. W trakcie nalewania wody do szklanek usłyszał fragment rozmowy jego nowych sąsiadek.
-Przytulnie tu- powiedziała Anna.
-Racja. Powinnyśmy częściej tu wpadać!- odpowiedziała jej Katy.
-Boże, dlaczego ja?- skomentował pod nosem Josh. Po kilku minutach cała trójka siedziała w salonie i piła wodę z sokiem malinowym. Panująca cisza była dosyć krępująca, ale chłopak nie miał zamiaru jej przerywać. Wolał siedzieć cicho i poczekać aż bliźniaczki znudzą się i wyjdą. Jednak nic nie wskazywało na to, żeby dziewczyny miały ochotę w najbliższym czasie go opuścić. Siedząc tak, powoli zaczął się cieszyć, że Anna i Katy tu są. Przypomniał sobie jak dowoził do nich pizzę. Zabawne, była to jedyna dostawa, którą do tej pory aż tak dobrze pamiętał i wiedział, że nie zniknie z jego głowy.
-Hmmm… To może nam zagrasz?- odezwała się Anna. Josh wstał i posłał bliźniaczkom pierwszy szczery uśmiech od czasu ich przyjścia. Usiadł przy perkusji i zaczął grać. Był stukrotnie lepszym perkusistą niż dostawcą pizzy. Gdy grał, na usta Anny i Katy cisnęło się tylko jedno słowo: Wow.
***
            Chłopcy leżeli w swoim pokoju. Louis rozejrzał się dookoła. Wszędzie panował chaos, niemal wszystko znajdowało się na podłodze. Po chwili stwierdził, że to w większości jego zasługa. Od kiedy pamiętał, nie umiał utrzymać porządku. Oczywiście do syfu panującego w pokoju z przyjemnością dołożyli się reszta chłopaków. Harry, Zayn, Niall, Liam… w ciągu kilku chwil stali się jego drugą rodziną. Właśnie Harry…
-Hazza? Śpisz już?- spytał szeptem, aby przypadkiem nikogo nie obudzić.
-Nie…nie. A co?- odezwał się po chwili zaspany głos Harrego.
-Musimy pogadać.
-O czym? O tej porze…
-O Annie- na to słowo zapanowała chwilowa cisza.
-O czym tu gadać…- burknął Loczek.
-Lubisz ją, prawda?- spytał ostrożnie Lou.
-Czy ją lubię?
-No ale wiesz, chodzi mi, że ją lubisz tak…
-Louis, pytasz się czy ją lubię?!- mówił Harry i powoli usiadł na łóżku- Ta dziewczyna… Znamy się krótko, ale jest inna. Ja to wiem. Mądra, zabawna, stanowcza, szczera, wrażliwa. Piękna. Najpiękniejsza, ze wszystkich dziewczyn jakie kiedykolwiek widziałem! Widziałeś jej włosy, oczy… I jest… Po prostu jest. W swoim stylu. Wyjątkowa. Czuję, że do siebie pasujemy. Idealnie się uzupełniamy- mówił Harry. Jego kocie, zielone oczy na myśl o Annie coraz bardziej się rozpromieniały- Jest cudowna! Nawet nie wiesz jak na mnie działa… Na sam jej widok dostaje gęsiej skórki! I mimo, że może ona nie odczuwa tego samego co ja… to ja jestem…szczęśliwy. Szczęśliwy, że mogę się chociaż z nią przyjaźnić- skończył. Jego twarz przyozdobił piękny uśmiech i para czarujących dołeczków. Właściwie to Louis miał zamiar powiedzieć przyjacielowi, że jego wybranka właśnie umawia się z innym- słynnym Benem. Jednak widząc szczęście Harrego nie umiał, tak po prostu mu tego powiedzieć. Postanowił więc dać mu tylko drobną sugestię.
-Harry, kochasz ją?- spytał.
-Tak- odpowiedział mu przyjaciel bez zastanowienia.
-To powiedz jej to, zanim zrobi to ktoś inny- powiedział Lou. Miał ochotę dodać „I póki nie jest za późno”, jednak ugryzł się w język. Ta drobna podpowiedź musiała Harremu wystarczyć.
-Powiem jej. Powiem jej jeszcze przed występem w sobotę…Dobranoc- usłyszał od Hazzy.
-Do jutra.
***
            Anna i Katy wstały pół przytomne do szkoły. Było to oczywiście spowodowane nocnym spotkaniem z Joshem. Bliźniaczki nie pamiętały nawet, o której godzinie wróciły do swojego mieszkania. Wiedziały jednak, że dobrze się bawiły, i że tym razem nie miały problemu z zaśnięciem. Mimo to dni w szkole szybko im mijały. Póki co ze stopniami nie było najgorzej, i dziewczyny w miarę odnalazły się w nowym środowisku. Dotychczas chodziły do małej szkółki, gdzie wszyscy się znali. Teraz wszystko się zmieniło, ale raczej na lepsze. Jedyną wadą było to, że bliźniaczki miały dwa zupełnie różne plany lekcji i w ciągu dnia w ogóle się nie widywały. Ale radziły sobie- Anna miała przy sobie swojego nowego chłopaka Bena, którego każdy jej zazdrościł, a Katy nową przyjaciółkę- Megan.
            Był piątek, który ciągnął się w nieskończoność. Chyba dlatego, że w sobotę miał się odbyć występ chłopaków w chłopaków X-factorze. Ich również teraz rzadko widywały, i dlatego bardzo czekały na ten dzień.
-Hej Katy- rzuciła Megan idąc w stronę dziewczyny.
-Hej!
-Teraz fizyka…- powiedziała niezadowolona Megan i nagle zmieniła temat- Jak tam twój brat?
-W porządku. Ostatnio dużo ćwiczy…- zaczęła Katy, ale Megan jej przerwała.
-A jak tam Lou? Ciekawe czy on lubi fizykę…ja nie cierpię.
-Szczerze to…nie wiem- odpowiedziała Katy.
-Co?! Jesteś jego dziewczyną i nie wiesz o nim takich podstawowych rzeczy?!
-Nie jesteśmy parą…- odparła Katy, niezadowolona, że rozmowa wpadła na ten tor.
-Ale jesteście blisko- drążyła temat Megan, a Katy tylko wzruszyła ramionami- A zamierzacie być razem? Całowaliście się?
-Megan!- warknęła Katy. Zachowanie dziewczyny zaczęło jej się coraz mniej podobać. O co jej chodziło?
-Ach, za dwie minuty dzwonek. Pójdę sprawdzić czy mamy jakieś zastępstwa- odpowiedziała jej Megan i poszła do tablicy ogłoszeniowej. Katy natomiast udała się w stronę klasy od fizyki. Po drodze minęła Anne, ale posłała jej tylko przelotny uśmiech, gdyż siostra szła z Benem.
            Anna szła za rękę z Benem. Odwzajemniła uśmiech, który rzuciła jej siostra. Ciekawe jaką lekcję teraz miała? Ciekawe co robiła podczas przerw? Z kim się zadawała? Nic z tych rzeczy nie wiedziała, i zaczynało ją to irytować. Ale teraz to nie miało znaczenia, gdyż szła za rękę z dwumetrowym przystojniakiem, przystojniakiem o którym wiele dziewczyn mogło jedynie pomarzyć.
-I wtedy on go sfaulował! Zostałem sam, jedyny na boisku. Otaczali mnie przeciwnicy. I wiesz co? Trafiłem za trzy punkty!- opowiadał Ben.
-Woooow…- powiedziała Anna. Słyszała tą historię chyba już piąty raz, ale i tak udawała, że jest zachwycona wyczynami Bena. Była ciekawa ile razy usłyszy jeszcze usłyszy tą opowiastkę…
-A na koniec…
-Może wybierzemy się do kina- zaproponowała Benowi.
-Spoko. A na koniec…- jedyne co usłyszała Anna to „spoko”. Dalej tylko bla, bla, bla…Ben szedł z nią do kina i teraz tylko to się liczyło.
-Halo? Anna? Słuchałaś mnie w ogóle?- wyrwał ją z rozmyślań.
-Tak, oczywiście. Na koniec udało ci się wrzucić dwa kosze, mimo, że twoja noga bardzo cię bolała. W ostatnich trzech sekundach trafiłeś jeszcze trzy kosze, mimo, że byłeś już wyczerpany. Dzięki twojemu oddaniu, drużyna wygrała i przeszła do międzyszkolnych finałów- wyrecytowała z pamięci Anna i w tym samym momencie zadzwonił dzwonek.
-Dobra, uciekam- powiedział Ben i pocałował ją w czoło, po czym pobiegł w stronę swojej klasy.
            Ostatecznie Annie udało się umówić do kina, w konkretnym miejscu, o konkretnej godzinie, na konkretny film. Teraz stała wystrojona i czekała, aż Ben również się zjawi. Już sobie go wyobrażała- ubranego schludnie, ale nie z przesadą. Już nie mogła się doczekać ich spotkania. Ciekawe co będą robić po kinie? Może poprzechadzają się po parku? Myślała Anna i czekała z niecierpliwością. Zerknęła na zegarek. Wytrzeszczyła oczy. Film zaczął się już ponad 10 minut temu. A gdzie Ben??? Już chciała dzwonić, gdy dostała wiadomość. „Kochanie, nie będzie mnie w kinie. Zapomniałem na śmierć, że mam w tym czasie mecz! Wybacz mi proszę…Wynagrodzę ci to! <33 Twój Ben ;*”. Anna przeczytała tą wiadomość setki razy. To nic, powtarzała sobie. Ben to koszykarz, więc… Dostosuję się. Anna obróciła się i ruszyła samotnie pustą uliczką…

Przepraszamy, że tak długo nic nie dodawałyśmy! Ale ostatnio dużo pisałyśmy, więc jakoś Wam to wynagrodzimy ;* Awww kolejny rozdział, gdyby nie Wy i Wasze komentarze, pewnie by go tu nie było... Mamy nadzieję, że się spodoba :D
Kochamy Was<33
Anna&Katy

5 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa[krzyk szczęścia] powrót Josha ;-) to jest coś co stawia ludzi na duchu. Gdy tylko słyszę: "JOSH" zaczynam się śmiać jak opętana... Długo czekałam na ten rozdział i mam nadzieję, że następny już w środę. No i Anna przejrzy wreszcie na oczy, już lepszy byłby Josh od tego Bena... pff...
    Z utęsknieniem czekam na next ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Już myślałam że coś strasznego się stało a tu tylko takie coś xD
    Widzę że nie tylko ja cieszę się z powrotu Josha ^^
    Ben to taki sportowiec idiota niech ona go sobie odpuści!
    Rozdział oczywiście cudowny ale to nie jest nic nowego :3
    @carrotsmonster

    OdpowiedzUsuń
  4. Ben? Niech ona sobie go odpuści. To nie jest chłopak dla niej. Widać, że sama się męczy. Czekam na rozdział, w którym Harry powie Annie co do niej czuje! DosiaS

    OdpowiedzUsuń
  5. Mama nadzieję, że zerwie z tym idiotą. Z Harrym byłoby jej lepiej. Świetny rozdział i czekam na następny xx |@forever_crazy_x|

    OdpowiedzUsuń