Lou i Katy wparowali przerażeni do mieszkania.
-Anna! Gdzie jesteś?!
Odezwij się!- krzyczała dziewczyna. Po chwili jej siostra odezwała się
spokojnie z sofy:
-Czego się drzesz? Pali
się czy co?
-To ty mi powiedz! Co się
stało? O co chodziło w tym smsie?
-Jakim…. Aaaaa nie to
chciałam cię tylko poprosić o pomoc w posprzątaniu naszego pokoju… Z Benem
trochę nabałaganiliśmy, a mama zaraz przychodzi razem z Zaynem- Katy stała
wryta. Ona biegła przez pół miasta bo myślała, że jej siostrze grozi
niebezpieczeństwo, a ona…
-Louis trzymaj mnie! Zaraz
ją zabiję! Myślałam, że coś ci się stało idiotko!
-Dobrze spokojnie…
Przepraszam… Nie wiedziałam, że tak to odbierzesz…
-To ja już chyba pójdę…-
powiedział pod nosem Lou, po czym speszony wyszedł z mieszkania dziewczyn.
***
Było już po kolacji. Wszystkie naczynia, leżały dokładnie
umyte w szafkach. Tricia i Zayn już dawno opuścili mieszkanie, mając w ustach
pyszny smak spaghetti. Dziewczyny poprzebierały się w piżamy, umyły się,
wyszczotkowały włosy i poszły do łóżek. Mimo pozornego zmęczenia, bliźniaczki
nie mogły zasnąć. Dla umilenia czasu zaczęły rozmawiać i plotkować na wszystkie
tematy. W końcu zmorzył je sen. Obie przymknęły oczy, sen był już bardzo
blisko, gdy nagle po całym pomieszczeniu rozległ się łomot. Anna i Katy
gwałtownie otworzyły oczy i zerwały się na nogi. Na początku były pewne, że to
włamanie, jednak po dłuższym nasłuchiwaniu zorientowały się, że dźwięk dochodzi
z mieszkania nad nimi- ktoś grał tam na perkusji. Były wściekłe, że ktoś o tej
porze hałasuje. Przecież nie był sam! Bez zastanowienia postanowiły złożyć
krótką wizytę sąsiadowi. Takie zachowanie wymagało nagany, a kto inny, jak nie
bliźniaczki, mógł zrobić to lepiej. Siostry narzuciły na siebie bluzy i trampki
i wyszły na klatkę schodową. Szybko wspięły się po schodach. Gdy stanęły przed
drzwiami mieszkania, Katy stanowczo i donośnie zapukała do drzwi. Sąsiad nie
zdążył jeszcze dobrze otworzyć drzwi, gdy Katy wybuchnęła:
-Czy ty masz pojęcie,
która jest godzina?! Leżałam z godzinę w łóżku i czekałam na sen!
G-o-d-z-i-n-ę! I gdy już zasypiałam ty obudziłeś mnie tym swoim łomotem, ty…-
dziewczyna na chwilę się wyciszyła, gdy zobaczyła młodego mężczyznę, stojącego
bez koszulki w progu. Znała go. Po chwili namysłu odezwała się niepewnie:
-Jo…Josh? Ten od pizzy?-
chłopak skinął głową- Bardzo ładnie grasz na perkusji. Możemy posłuchać?
-Naprawdę dobrze grasz! Od
ilu lat, jeżeli możemy wiedzieć?- wtrąciła Anna, żeby podtrzymać rozmowę.
-Możecie wejść-
odpowiedział z opóźnieniem chłopak. Wydawał się zdziwiony. Być może uznawał je
za wariatki, ale mimo to wpuścił je do środka, więc nie było źle. Siostry bez
wahania przekroczyły próg skromnego mieszkanka. Już z przedsionka dostrzegły
okazałą perkusję, która stała w salonie. Tam też usiadły na sofie i czekały na
gospodarza, który wkrótce ukazał się w pokoju- niestety- w T-shircie.
-Katy i Anna…Tak?- spytał
w końcu.
-Nie inaczej…- zaczęła
Anna.
-Josh- skończyła Katy.
-Eeeeeeee a tak właściwie
to co wy tu robicie?
-My tu mieszkamy- odparła
zadowolona Katy.
-O… Świetnie… Macie ochotę
czegoś się napić?
-Nie, nie rób sobie
kłopotu- odpowiedziała żeby się podlizać.
-… To ja wam coś
przyniosę. Poczekajcie chwilkę- powiedział po czym udał się do kuchni. W
trakcie nalewania wody do szklanek usłyszał fragment rozmowy jego nowych
sąsiadek.
-Przytulnie tu-
powiedziała Anna.
-Racja. Powinnyśmy
częściej tu wpadać!- odpowiedziała jej Katy.
-Boże, dlaczego ja?-
skomentował pod nosem Josh. Po kilku minutach cała trójka siedziała w salonie i
piła wodę z sokiem malinowym. Panująca cisza była dosyć krępująca, ale chłopak
nie miał zamiaru jej przerywać. Wolał siedzieć cicho i poczekać aż bliźniaczki
znudzą się i wyjdą. Jednak nic nie wskazywało na to, żeby dziewczyny miały
ochotę w najbliższym czasie go opuścić. Siedząc tak, powoli zaczął się cieszyć,
że Anna i Katy tu są. Przypomniał sobie jak dowoził do nich pizzę. Zabawne,
była to jedyna dostawa, którą do tej pory aż tak dobrze pamiętał i wiedział, że
nie zniknie z jego głowy.
-Hmmm… To może nam
zagrasz?- odezwała się Anna. Josh wstał i posłał bliźniaczkom pierwszy szczery
uśmiech od czasu ich przyjścia. Usiadł przy perkusji i zaczął grać. Był
stukrotnie lepszym perkusistą niż dostawcą pizzy. Gdy grał, na usta Anny i Katy
cisnęło się tylko jedno słowo: Wow.
***
Chłopcy leżeli w swoim pokoju. Louis rozejrzał się
dookoła. Wszędzie panował chaos, niemal wszystko znajdowało się na podłodze. Po
chwili stwierdził, że to w większości jego zasługa. Od kiedy pamiętał, nie
umiał utrzymać porządku. Oczywiście do syfu panującego w pokoju z przyjemnością
dołożyli się reszta chłopaków. Harry, Zayn, Niall, Liam… w ciągu kilku chwil
stali się jego drugą rodziną. Właśnie Harry…
-Hazza? Śpisz już?- spytał
szeptem, aby przypadkiem nikogo nie obudzić.
-Nie…nie. A co?- odezwał
się po chwili zaspany głos Harrego.
-Musimy pogadać.
-O czym? O tej porze…
-O Annie- na to słowo
zapanowała chwilowa cisza.
-O czym tu gadać…- burknął
Loczek.
-Lubisz ją, prawda?-
spytał ostrożnie Lou.
-Czy ją lubię?
-No ale wiesz, chodzi mi,
że ją lubisz tak…
-Louis, pytasz się czy ją
lubię?!- mówił Harry i powoli usiadł na łóżku- Ta dziewczyna… Znamy się krótko,
ale jest inna. Ja to wiem. Mądra, zabawna, stanowcza, szczera, wrażliwa.
Piękna. Najpiękniejsza, ze wszystkich dziewczyn jakie kiedykolwiek widziałem!
Widziałeś jej włosy, oczy… I jest… Po prostu jest. W swoim stylu. Wyjątkowa.
Czuję, że do siebie pasujemy. Idealnie się uzupełniamy- mówił Harry. Jego
kocie, zielone oczy na myśl o Annie coraz bardziej się rozpromieniały- Jest
cudowna! Nawet nie wiesz jak na mnie działa… Na sam jej widok dostaje gęsiej
skórki! I mimo, że może ona nie odczuwa tego samego co ja… to ja
jestem…szczęśliwy. Szczęśliwy, że mogę się chociaż z nią przyjaźnić- skończył.
Jego twarz przyozdobił piękny uśmiech i para czarujących dołeczków. Właściwie
to Louis miał zamiar powiedzieć przyjacielowi, że jego wybranka właśnie umawia
się z innym- słynnym Benem. Jednak widząc szczęście Harrego nie umiał, tak po
prostu mu tego powiedzieć. Postanowił więc dać mu tylko drobną sugestię.
-Harry, kochasz ją?-
spytał.
-Tak- odpowiedział mu
przyjaciel bez zastanowienia.
-To powiedz jej to, zanim
zrobi to ktoś inny- powiedział Lou. Miał ochotę dodać „I póki nie jest za późno”,
jednak ugryzł się w język. Ta drobna podpowiedź musiała Harremu wystarczyć.
-Powiem jej. Powiem jej
jeszcze przed występem w sobotę…Dobranoc- usłyszał od Hazzy.
-Do jutra.
***
Anna i Katy wstały pół przytomne do szkoły. Było to
oczywiście spowodowane nocnym spotkaniem z Joshem. Bliźniaczki nie pamiętały
nawet, o której godzinie wróciły do swojego mieszkania. Wiedziały jednak, że
dobrze się bawiły, i że tym razem nie miały problemu z zaśnięciem. Mimo to dni
w szkole szybko im mijały. Póki co ze stopniami nie było najgorzej, i
dziewczyny w miarę odnalazły się w nowym środowisku. Dotychczas chodziły do
małej szkółki, gdzie wszyscy się znali. Teraz wszystko się zmieniło, ale raczej
na lepsze. Jedyną wadą było to, że bliźniaczki miały dwa zupełnie różne plany
lekcji i w ciągu dnia w ogóle się nie widywały. Ale radziły sobie- Anna miała
przy sobie swojego nowego chłopaka Bena, którego każdy jej zazdrościł, a Katy
nową przyjaciółkę- Megan.
Był piątek, który ciągnął się w nieskończoność. Chyba
dlatego, że w sobotę miał się odbyć występ chłopaków w chłopaków X-factorze.
Ich również teraz rzadko widywały, i dlatego bardzo czekały na ten dzień.
-Hej Katy- rzuciła Megan
idąc w stronę dziewczyny.
-Hej!
-Teraz fizyka…-
powiedziała niezadowolona Megan i nagle zmieniła temat- Jak tam twój brat?
-W porządku. Ostatnio dużo
ćwiczy…- zaczęła Katy, ale Megan jej przerwała.
-A jak tam Lou? Ciekawe
czy on lubi fizykę…ja nie cierpię.
-Szczerze to…nie wiem-
odpowiedziała Katy.
-Co?! Jesteś jego
dziewczyną i nie wiesz o nim takich podstawowych rzeczy?!
-Nie jesteśmy parą…-
odparła Katy, niezadowolona, że rozmowa wpadła na ten tor.
-Ale jesteście blisko-
drążyła temat Megan, a Katy tylko wzruszyła ramionami- A zamierzacie być razem?
Całowaliście się?
-Megan!- warknęła Katy.
Zachowanie dziewczyny zaczęło jej się coraz mniej podobać. O co jej chodziło?
-Ach, za dwie minuty
dzwonek. Pójdę sprawdzić czy mamy jakieś zastępstwa- odpowiedziała jej Megan i
poszła do tablicy ogłoszeniowej. Katy natomiast udała się w stronę klasy od
fizyki. Po drodze minęła Anne, ale posłała jej tylko przelotny uśmiech, gdyż
siostra szła z Benem.
Anna szła za rękę z Benem. Odwzajemniła uśmiech, który
rzuciła jej siostra. Ciekawe jaką lekcję teraz miała? Ciekawe co robiła podczas
przerw? Z kim się zadawała? Nic z tych rzeczy nie wiedziała, i zaczynało ją to
irytować. Ale teraz to nie miało znaczenia, gdyż szła za rękę z dwumetrowym
przystojniakiem, przystojniakiem o którym wiele dziewczyn mogło jedynie
pomarzyć.
-I wtedy on go sfaulował!
Zostałem sam, jedyny na boisku. Otaczali mnie przeciwnicy. I wiesz co? Trafiłem
za trzy punkty!- opowiadał Ben.
-Woooow…- powiedziała
Anna. Słyszała tą historię chyba już piąty raz, ale i tak udawała, że jest
zachwycona wyczynami Bena. Była ciekawa ile razy usłyszy jeszcze usłyszy tą
opowiastkę…
-A na koniec…
-Może wybierzemy się do
kina- zaproponowała Benowi.
-Spoko. A na koniec…-
jedyne co usłyszała Anna to „spoko”. Dalej tylko bla, bla, bla…Ben szedł z nią
do kina i teraz tylko to się liczyło.
-Halo? Anna? Słuchałaś
mnie w ogóle?- wyrwał ją z rozmyślań.
-Tak, oczywiście. Na koniec
udało ci się wrzucić dwa kosze, mimo, że twoja noga bardzo cię bolała. W
ostatnich trzech sekundach trafiłeś jeszcze trzy kosze, mimo, że byłeś już
wyczerpany. Dzięki twojemu oddaniu, drużyna wygrała i przeszła do
międzyszkolnych finałów- wyrecytowała z pamięci Anna i w tym samym momencie
zadzwonił dzwonek.
-Dobra, uciekam-
powiedział Ben i pocałował ją w czoło, po czym pobiegł w stronę swojej klasy.
Ostatecznie Annie udało się umówić do kina, w konkretnym
miejscu, o konkretnej godzinie, na konkretny film. Teraz stała wystrojona i
czekała, aż Ben również się zjawi. Już sobie go wyobrażała- ubranego schludnie,
ale nie z przesadą. Już nie mogła się doczekać ich spotkania. Ciekawe co będą
robić po kinie? Może poprzechadzają się po parku? Myślała Anna i czekała z
niecierpliwością. Zerknęła na zegarek. Wytrzeszczyła oczy. Film zaczął się już
ponad 10 minut temu. A gdzie Ben??? Już chciała dzwonić, gdy dostała wiadomość.
„Kochanie, nie będzie mnie w kinie. Zapomniałem na śmierć, że mam w tym
czasie mecz! Wybacz mi proszę…Wynagrodzę ci to! <33 Twój Ben ;*”. Anna
przeczytała tą wiadomość setki razy. To nic, powtarzała sobie. Ben to
koszykarz, więc… Dostosuję się. Anna obróciła się i ruszyła samotnie pustą uliczką…
Przepraszamy, że tak długo nic nie dodawałyśmy! Ale ostatnio dużo pisałyśmy, więc jakoś Wam to wynagrodzimy ;* Awww kolejny rozdział, gdyby nie Wy i Wasze komentarze, pewnie by go tu nie było... Mamy nadzieję, że się spodoba :D
Kochamy Was<33
Anna&Katy
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa[krzyk szczęścia] powrót Josha ;-) to jest coś co stawia ludzi na duchu. Gdy tylko słyszę: "JOSH" zaczynam się śmiać jak opętana... Długo czekałam na ten rozdział i mam nadzieję, że następny już w środę. No i Anna przejrzy wreszcie na oczy, już lepszy byłby Josh od tego Bena... pff...
OdpowiedzUsuńZ utęsknieniem czekam na next ;-)
pięknie <33
OdpowiedzUsuńJuż myślałam że coś strasznego się stało a tu tylko takie coś xD
OdpowiedzUsuńWidzę że nie tylko ja cieszę się z powrotu Josha ^^
Ben to taki sportowiec idiota niech ona go sobie odpuści!
Rozdział oczywiście cudowny ale to nie jest nic nowego :3
@carrotsmonster
Ben? Niech ona sobie go odpuści. To nie jest chłopak dla niej. Widać, że sama się męczy. Czekam na rozdział, w którym Harry powie Annie co do niej czuje! DosiaS
OdpowiedzUsuńMama nadzieję, że zerwie z tym idiotą. Z Harrym byłoby jej lepiej. Świetny rozdział i czekam na następny xx |@forever_crazy_x|
OdpowiedzUsuń