sobota, 16 marca 2013
Rozdział 26
Do występu One Direction pozostało 15 minut. Bliźniaczki stały za kulisami i czekały na chłopaków. Bardzo się za nimi stęskniły. A szczególnie za Zaynem. Ledwo dostrzegły wyłaniającą się zza rogu czarną grzywkę i od razu ku niej ruszyły.
-Katy! Anna! Chodźcie do brata!- powiedział rozchylając ręce do uścisku. Siostry rzuciły się w jego ramiona- Boże jak mi was brakowało!
-My też tęskniłyśmy!- powiedziała Katy.
-Nie wiem czy wiecie ale One Direction liczy pięciu członków, a nie tylko jednego…- wtrącił się Louis.
-Anna, idź się nim zajmij bo zaraz nam zrobi awanturę, że jest niedopieszczany- powiedziała Katy do siostry.
-Haha na pewno- odpowiedziała żartobliwie po czym poszła uściskać Lou. Gdy Katy odczepiła się od Zayna podeszła do Harrego. Przytuliła go na powitanie
-Hej, jak tam samopoczucie?
-Lekko zdenerwowany ale i podekscytowany- odpowiedział jej.
-Nie martw się. Występ będzie idealny- powiedziała oddalając się w stronę Nialla. „Występ będzie idealny. Oby rozmowa z Anną też wyszła idealnie”- pomyślał Harry.
-Cześć słodziaku!- rzuciła się na szyję Irlandczyka Katy.
-Cześć śliczna! Co tam słychać?
-A nic! Sporo nauki. Ale jakoś idzie. Głodny?- spytała wyciągając zza pleców paczkę chrupek.
-Jeszcze pytasz? Pewnie!- odpowiedział uradowany. Wszyscy zaczęli się śmiać. Katy w końcu podeszła do Louisa. Gdy popatrzyła w jego zielone oczy przypomniała sobie jego nieudane próby pocałunku w parku. Poczuła motylki w brzuchu. To z jaką czułością ją wtedy obejmował…kiedy ujął jej twarz w swoje dłonie. Chętnie by to powtórzyła. Owinęła jego szyję swoimi rękoma i wtuliła w jego pierś. On jedną dłonią objął ją w talii. W tym miejscu Katy poczuła niesamowite ciepło, przemieszczające się po całym jej ciele, a następnie zamieniające się w dreszcze. Palce drugiej dłoni Lou wplątał w brązowe włosy dziewczyny, która niemal się na nim oparła. I wtedy Katy sobie coś uświadomiła: do niedawna nie dałaby się dotknąć Louisowi. Teraz wręcz tego potrzebowała.
-Hej- szepnął jej do ucha, wywołując kolejną jeszcze mocniejszą falę dreszczy.
-Hej Lou- odpowiedziała mu, również szepcząc mu do ucha. Harry w tym czasie podszedł do Anny.
-Hej…- zaczął niepewnie. Jednak był zdenerwowany tym co zaraz jej wyzna.
-Cześć!- powiedziała pewnie Anna po czym pocałowała w policzek Harrego i uściskała go. Tak w końcu robią przyjaciele. Nie wiedziała, że Hazza rzuci zupełnie inne światło na sprawę.
-Ja… muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego- powiedział z poważną miną.
-Boże, przerażasz mnie z takim wyrazem twarzy. Ja też muszę ci coś ważnego powiedzieć. Myślę, że to ważniejsze niż twoje. Ale byłeś pierwszy. Ty zacznij.
-Nie ty zacznij- zaczął się z nią droczyć na rozluźnienie atmosfery.
-Weź się nie wygłupiaj. Ty zacznij.
-No dobra… Więc ja…- nie zdążył dokończyć bo przyszedł ktoś z ekipy.
-One Direction za 5 sekund wchodzicie!
-Powiesz mi po występie- powiedziała podekscytowana występem Anna- No idź bo zaraz śpiewacie. Harry niechętnie oddalił się z chłopakami w stronę wejścia nad sceny.
Zapowiadała się pogodna niedziela. Bezchmurne niebo i świecące słońce…Dzień po występie chłopaków. Dzień bez stresu, pracy. One Direction mieli dzisiaj wolne. Zasłużyli sobie na to. Ich ciężka praca nie poszła na marne. Udało się, znowu przeszli dalej. Ludzie znowu docenili ich talent. Dzisiaj Tricia szykowała obiad, więc „młodzież”- jak to nazywała całą ich siódemkę- postanowiła jej nie przeszkadzać przy gotowaniu i wybrali się na spacer do parku. Szli, rozmawiając i śmiejąc się. Bliźniaczki oczywiście zabroniły im podpisywania autografów i robienia sobie zdjęć z fankami, które udało im się w ostatnim czasie zdobyć. Mieli wolne, i ten czas mieli poświęcić i wyłącznie im- nieznośnym, ale kochającym Annie i Katy. Druga sprawa to było to, że bliźniaczki były nieco zazdrosne. A nawet bardzo. Mimo to cieszyły się z sukcesu chłopaków.
-Przypomniało mi się co zrobiła raz Anna, kiedy byliśmy na spacerze w parku…mieliśmy wtedy chyba dziesięć lat…- zaczął Zayn.
-Zayn nie waż się…- ostrzegła brata siostra.
-Hah…tak, z parkami wiąże się sporo…wspomnień- powiedział Lou i zerknął na Katy. Zarumieniła się bo doskonale wiedziała o co mu chodzi. Oczywiście Lou dostrzegł wypieki na jej policzkach i nie odpuszczał. Podszedł do niej i delikatnie musnął dłoń Katy swoją, jakby pytając o pozwolenie. Po pewnym czasie delikatnie przeplótł swoje palce między jej. Katy nie zabierała dłoni. Louis mimowolnie się uśmiechnął. To już coś. Szedł właśnie z nią za rękę po parku. Czego chcieć więcej?
-Cześć!- tą przyjemną chwilę przerwał czyjś głos, który Katy dobrze znała.
-Hej Megan- powiedziała. Dziewczyna stanęła przed nią i Louisem.
-Cześć Louis! Ja…zawsze chciałam cię poznać. Wszystkich was! Ale ty…- w tym momencie Megan zerknęła na splecione dłonie Louisa i Katy. Jej ożywiona dotychczas mina nieco zrzedła. Katy zauważyła, że gdy Louis, Zayn, Niall i Liam zauważyli reakcję Megan powstrzymywali się od śmiechu. Właściwie, to Katy nie widziała w tym nic zabawnego. Podczas tego całego zamieszania Harry stwierdził, że albo teraz, albo nigdy. Po wczorajszym występie jakoś nie było okazji żeby porozmawiać z Anną. Oddalił się z Anną od towarzystwa. Postanowił jednak dać jej pierwszeństwo.
-To…co chciałaś mi powiedzieć?- spytał.
-No…- Anna miała mu tyle do powiedzenia, a nagle zbrakło jej słów i zrobiło jej się głupio. Zupełnie nie rozumiała dlaczego- No myślę, że jako mój…przyjaciel…dość bliski przyjaciel powinieneś wiedzieć- zaczęła. Harry spojrzał na nią zachęcająco, aby mówiła dalej- Mam chłopaka!
-Masz…co?- spytał zupełnie zdezorientowany. Nie…nie…nie…tak nie miało być! Czuł jak wszystko w nim buzuje… Gdyby mógł wydarłby się teraz na całe gardło, zniszczyłby wszystko co stanęłoby na jego drodze. A teraz na jego drodze stanął ON. Był gotowy zabić. W końcu postarał się uspokoić.
-Harry??? Tu Ziemia…
-To…wspaniale- odpowiedział Annie i odszedł w stronę towarzystwa. Dziewczyna siedziała zdezorientowana.
-Harry?! Hej, ty też chciałeś mi coś powiedzieć!- krzyczała za nim, ale on udawał, że jej nie słyszy. Anna wkrótce również poszła do reszty, nadal analizując co zrobiła nie tak. Gdy dotarła do przyjaciół słyszała podenerwowany głos stojącej przy Katy i Lou dziewczyny.
-Ale w przecież nie jesteście razem- mówiła z naciskiem Megan.
-No…ale od tego czasu wiele się zmieniło- mówiła Katy.
-Katy! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami! To koniec- niemal pisnęła Megan i odeszła z napięciem.
-Co tu się dzieje?- spytała Anna, kiedy Megan była już wystarczająco daleko.
-No co? Musiałam się jej jakoś pozbyć…- mruknęła Katy- To miał być nasz dzień, no nie? Ale ona nie rozumiała, że to taki a’la rodzinny spacer i koniecznie chciała dołączyć. Dopiero jak powiedziałam, że jestem z Lou to se odpuściła…
-No ładnie- skomentowała Anna.
-Możemy kontynuować spacer?- spytał Zayn. Na jego prośbę wszyscy ruszyli. Rozbawiony Lou zagadał po cichu do Katy:
-No to jak kochanie? Czy ja miałem wrażenie, czy byłaś o mnie zazdrosna?- Katy zerknęła na niego z oburzeniem i puściła jego rękę, którą wciąż trzymała. Potem dołączyła do siostry i oddała się plotkowaniu, głównie o zachowaniu Harrego.
-Ooooooo, czyżby dziewczyna cię rzuciła- walnął do Lou Niall.
-Horan…- warknął Louis i trzepnął chłopaka w łeb. Ten tylko zaśmiał się szyderczo i z przyjemnością mu oddał. Wkrótce cała siódemka wróciła do mieszkania bliźniaczek. Tam czekała na nich prawdziwa uczta- Tricia nie marnowała czasu podczas ich nieobecności. Stół zdobiły półmiski z różnymi pysznościami. Jednak królem dzisiejszej kolacji okazał się być krem. Nikt nie mógł zgadnąć, z czego był zrobiony i oczywiście Tricia nie miała zamiaru im pomóc. Stwierdziła, że to jej kuchenny sekret, i że postara się aby nim pozostał. Gdy Anna i Katy były w połowie swojej porcji kremu, Niall brał już dokładkę. Anna, która siedziała koło Harrego, znowu się zamyśliła, wpatrując się w jego bujną czuprynę.
-Coś jest nie tak?- spytał po chwili chłopak, podnosząc głowę znad prawie pustej miski.
-O to samo mogłabym spytać- odpowiedziała mu Anna. Zapowiadała się nieprzyjemna rozmowa, gdy nagle obydwoje oderwali od siebie wzrok, słysząc cichy śmiech Lou.
-Katy…znowu jesteś brudna…- powiedział po chwili.
-Jak to znowu?- spytała dziewczyna nerwowo wycierając usta serwetką.
-Jak jedliśmy spaghetti…
-Dobra już pamiętam- burknęła na wspomnienie, o tej niezręcznej sytuacji.
-Ale tym razem- kontynuował Lou- Wytarłaś usta skutecznie. Za pierwszym razem!- powiedział z uznaniem.
-Królewno …nalejesz mi herbaty?- usłyszała za plecami Anna- Księżniczko- to był Niall. Zniecierpliwiony postukał Anne w ramię.
-Ja?
-No ty! Przecież nie Katy, no nie? Ona to ślicznotka…
-Aha…dobrze słodziaku, królewna naleje ci herbaty- odpowiedziała rozpogodzona Anna i nalała Irlandczykowi gorącego napoju. Skończyło się jednak na tym, że nalała go wszystkim. Gdy zajęła miejsce, Zayn wstał.
-Chciałbym wznieść toast, za moją rodzinę, która ostatnimi czasy się nieco powiększyła. Chcę, żebyście wiedzieli, że mimo wszystko, zawsze pozostaniecie moją rodziną- powiedział uroczyście, unosząc kubek z herbatą.
-Chcesz wznosić toast…herbatą? Nie lepiej…
-Lou, nie zaczynaj- burknął Zayn. Na te słowa Louis wstał.
-Za poszerzoną rodzinkę- powiedział z uśmieszkiem i również uniósł kubek z herbatą. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- powiedziała Anna i grzecznie wstała od stołu. Gdy otworzyła drzwi…akurat teraz nie spodziewała się tej osoby.
-Cześć kotku.
-Hej…Ben.
-Słuchaj…z tym kinem…głupio wyszło. Przepraszam. Ale teraz przyszedłem specjalnie do ciebie, żeby ci to wynagrodzić- powiedział chłopak i zdobył się na uśmiech.
-Ben…Słuchaj…A wiesz co? Bardzo dobrze, że przyszedłeś! Choć zapraszam, mam akurat kolację rodzinną. Poznasz moją mamę i bliskich, właściwie to przyjaciół- rzuciła dziewczyna i wyciągnęła zachęcająco rękę do chłopaka. On pewnie ją chwycił i dał się poprowadzić Annie do kuchni. Gdy się tam znaleźli, Anna poczekała, aż wszyscy odwrócą wzrok w jej stronę.
-Chciałam wam przedstawić Bena- w tym momencie, sama nie wiedziała czemu, zerknęła na Harrego- Mojego chłopaka.
Hejjo :D Na wstępie przepraszamy, że tak długo musiałyście czekać na nowy rozdział ale mamy nadzieję, że się opłacało^^ Chciałyśmy powiedzieć, że jesteśmy bardzo dumne z chłopców za całą akcję z Red Nose Day Comic Relief ! Po prostu kisski i loffki. A na koniec mała sonda, która jest nam bardzo potrzebna... Jesteście raczej Katy i Louis shipper czy Anna i Harry shipper, a może widzicie jakieś inne połączenia...? Piszcie w kom! A i weźcie nas follow na tt bo coś ostatnio same unfollow a nie follow :/
Kochamy Was! <333
Anna&Katy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
obie ;p Świetny<3
OdpowiedzUsuńChyba bardziej wole Louisa i Katy...są tacy słodcy i mam nadzieje że wreszcie się pocałują <33 A rozdział jak zwykle cuuudowny ;**
OdpowiedzUsuńJa również wolę Lou i Katy i myślę, że Anna bardziej pasuje do Harry'ego a nie do Bena... a rozdział bardzo mi się podobał! Mam nadzieję, że teraz częściej będziecie dodawać rozdziały :) DosiaS
OdpowiedzUsuńJa jestem za tym by obie pary się połączyły...
OdpowiedzUsuńI mam nadzieję, że następny rozdział będzie dłuższy i pokaże się szybciej niż ten.
Uwielbiam was
pikseloza
Faajny rozdział. I jestem Laty shipper i Hanna shipper. Haha xd
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :D @forever_crazy_x
Ale to że one nie pozwały im dawać autografów to nie było zbyt fajne!
OdpowiedzUsuńJuż widzę reakcję Harrego na widok Bena, który tak pozatym wogóle do niej nie pasuje xD
A co do rozdziału to oczywiście wspaniały! :3