sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 22



Poszukiwania pracy były żmudne i męczące. A szczególnie dla dwóch 16-letnich dziewczyn bez żadnego doświadczenia. Nikt nie chciał ich zatrudnić. Po 3 godzinach poszukiwań postanowiły wrócić do domu. W drodze zaczęły rozmawiać o wszystkim co je do tej pory spotkało. To dziwne, że dwie nastolatki mają więcej doświadczeń życiowych niż niejeden 70-latek.
-Anna, a powiedz mi jak tam twoje sny?
-Nic nowego.  W kółko to samo. Ale wiesz, przyzwyczaiłam się- odpowiedziała jej siostra.
-No to tak samo jak u mnie. Wszystko po staremu. Ale muszę przyznać, że coraz rzadziej płaczę.
-To faktycznie postęp. Na szczęście to tylko sny.
-Wiesz… właśnie sobie uświadomiłam, że za dwa lata wychodzi z więzienia…- zauważyła Katy.
-No… jak ten czas szybko leci… A pro po taty… Zauważyłaś, że nie zrobił nam żadnej awantury od czasu naszego przyjazdu do domu?
-Ale co masz na myśli?- zapytała Katy.
-Mam na myśli to, że do domu wróciłyśmy za karę, a nie dla przyjemności. No pomyśl. Upiłyśmy się i spędziłyśmy noc z czwórką obcych chłopaków. Myślisz, że tata od tak przymknął by na to oko? Żadnej reprymendy, ani nic…to jest dziwne.
-Może pomyślał, że mama już dosyć nam dowaliła…- zasugerowała Katy.
-Ale on nie wspomniał o tym nawet słowem! Nie był nawet na nas zły…
-Czyli…
-Katy, ja myślę, że mama nie powiedziała tacie wszystkiego…- zaczęła Anna.
-Żebyśmy uniknęły kolejnej awantury- skończyła Katy.
-Wiesz co? Mam teraz wyrzuty sumienia…ona mimo wszystko jest wobec nas taka kochana…a my ją tak strasznie potraktowałyśmy na lotnisku…
-No… nawet się z nią nie pożegnałyśmy jak trzeba…
-Może do niej dziś zadzwonimy?- spytała Anna.
-Nie…myślę, że zarówno ona jak i my powinnyśmy ochłonąć…
-Masz rację. Umówmy się, że jak znajdziemy pracę to wtedy zadzwonimy.
-Zgoda.
Gdy bliźniaczki wróciły do domu w salonie zastały tatę.
-Hej, i jak tam poszukiwania?
-Raczej kiepsko…nic nie znalazłyśmy- burknęła Anna. Była niezadowolona. W takim tempie nigdy nie dojadą do Londynu.
-To bardzo dobrze się składa…- zaczął.
-Że co?! Tato przecież wiesz jak nam na nich… znaczy na tym zależy! A ty mówisz nam, że to się dobrze składa?!- powiedziała Katy.
-Dziewczynki, nie dałyście mi dokończyć. Dobrze, że nie znalazłyście, bo w barze mojego kolegi brakuje akurat dwóch kelnerek i zaproponował wam pracę- dokończył.
-Czyli… mamy robotę?- zapytała Katy.
-Tak! Zaczynacie od poniedziałku! Macie tam być równo o siedemnastej, pracujecie do dwudziestej pierwszej- odpowiedział uradowany ojciec. Był z siebie dumny, że tak pomógł swoim córkom. Kiedy chciał wyjść Anna szybko go zaczepiła:
-Tato, co powiedziała ci mama, kiedy dowiedziałeś się, że wracamy do Bradford?
-No, że wracacie do szkoły. A czemu pytasz?
-A nie…tak mnie wzięło…- odparła Anna. Kiedy została sama z siostrą zaczęła:
-Wiedziałam, przeczuwałam, że mama nas nie wyda!
-Taaa…mi też coś nie pasowało. Ale teraz wszystko jasne.
-Słuchaj, co do naszej pracy. Mamy stawić się w tym barze jutro o siedemnastej. To jest od razu po lekcjach. I pracujemy aż do dwudziestej pierwszej. Zero czasu na odrabianie lekcji, ani na naukę…
-Anna…oj tam…damy sobie radę! Dwudziesta pierwsza to nie znowu tak późno…a lekcje możemy odrabiać w barze, kiedy nie będzie klientów. Damy sobie radę.
-Musimy sobie dać radę Katy. Nie widzę innej opcji.
-Ja też nie.
***
Od poniedziałku dziewczyny wzięły się ostro do pracy. Najpierw szkoła, potem robota. Okazało się, że bycie kelnerką nie jest takie proste. Poza tym klienci siedzieli w barze zazwyczaj  nieco dłużej niż wskazywała godzina zamknięcia. Tak więc często siedziały godzinę, nawet dwie dłużej. Po powrocie do domu od razu szły do łóżek. Anna miała rację. Nie miały nawet czasu pomyśleć o szkole, co było bardzo wyraźnie widać po ich stopniach. Ale wiedziały, że robią to wszystko na własne życzenie. Dziennie zarabiały 20 funtów. Nie było źle. Pewnego dnia Katy przypomniała sobie o telefonie, który miały wykonać do mamy, po znalezieniu pracy. Minęły już od tego czasu dwa tygodnie. Dziewczyna postanowiła zawołać Anne, i w spokoju porozmawiać z mamą. Gdy już siedziały razem w swoim pokoju zadzwoniły. Po trzecim sygnale po drugiej stronie słuchawki usłyszały znajomy głos.
-Halo?- spytała Tricia, jakby nie wiedziała z kim rozmawia.
-Cześć mamo…- zaczęła Anna.
-Chciałyśmy ciebie bardzo przeprosić…- kontynuowała Katy, po czym znowu dalej mówiła Anna.
-A zarazem podziękować.
-Za co?
-Za to, że nie wydałaś nas tacie- odpowiedziała Katy.
-Ach nie ma sprawy…a pro po taty. Wiem co wy tam wyczyniacie.
-Ale…znowu coś sknociłyśmy?- spytała wystraszona Katy.
-W pewnym sensie tak. Dowiedziałam się o waszych wspaniałych inaczej stopniach. I jak wy chcecie zdać do następnej klasy? Ale dowiedziałam się też, skąd te oceny się wzięły. Wiem, że zarabiacie pieniądze, ciężko pracując, żeby mieć na bilet do Londynu i internat. Zgadza się?
-Tak…- powiedziały siostry.
-Aż tak wam na tym zależy? Na przyjeździe do Londynu?
-Tak mamo, nawet nie wiesz jak bardzo!- powiedziała Anna.
-Dobra, umówmy się tak. Zapłacę za wasz bilet do Londynu i mieszkanie. Tylko mam dwa warunki. Warunek numer jeden, najważniejszy: sytuacja sprzed trzech tygodni nigdy się nie powtórzy. Numer dwa: skończycie pracować, a w ten weekend jeszcze wrócicie do Londynu.
-Mamo naprawdę?! Czy mówisz serio?! Już się nie złościsz?! I czemu powiedziałaś, że zapłacisz za mieszkanie? Chodziło nam o internat…- zaczęła wykrzykiwać Anna.
-Tak zapłacę za wszystko. I nie będziecie mi w żadnym internacie mieszkać! Dzieci w waszym wieku tam zachodzą w ciążę! Mieszkanie na stancji musi wam wystarczyć…i nie, nie złoszczę się już moje kochane! Mamusia tak się już za wami stęskniła! Dużo o was myślałam…moje małe dziewczynki!
-Och mamo! Nawet nie wiesz jak się cieszymy!- krzyczały.
-A! Jeszcze trzeci warunek…
-Jaki??? Zrobimy wszystko!
-Ani słowa Zaynowi, ani reszcie chłopaków. Niech to będzie mała niespodzianka…
-Oczywiście mamo!
-Dobra kończę. Zayn zaraz ma wrócić do domu…
-Okey…papa!
-Cześć!- po tych słowach Tricia się rozłączyła. Bliźniaczki siedziały osłupiałe. Jeszcze nie do końca dotarło do nich to wszystko. W końcu Anna się odezwała:
-Katy, wracamy do Londynu…

I oto jesteśmy:D Mamy nadzieję, że Wam się podoba... Bitch please my to wiemy <33 U nas ferie się kończą i w poniedziałek zapitalamy do szkoły. RATUNKU!! No ale trudno. Tymczasem mamy WIELKĄ prośbę o to, żebyście obserwowały nas na TT bo mamy za mało followersów -,- heheh
TT:
Anna: @JustAnna4
Katy: @KatyRaven1

I pamiętajcie, że Was KOCHAMY!! <333
Anna&Katy

5 komentarzy:

  1. jak fajnie że wracają do Londynu. ich mama jest kochana. czekam z niecierpliwością na następny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział jak zwykle cudowny <3
    Skoro zwraca normalny tryb szkoły, to mam też nadzieje, że wraca również normalny tryb publikowania rozdziałów (czyli poniedziałek i środa) bo wtedy tydzień ma sens...
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. "Bitch please my to wiemy <33" hahaha xd mi sie jak zwykle podobało, cieszę się, że wracają do Londynu! ciekawe jak chłopcy zareagują? nie mogę sie doczekać kolejnego rozdział, wtedy też się dowiem :P DosiaS :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Śiwietny, świetny i jescze raz świetny xD
    Hah, a mi się dzisiaj zaczeły ferie!!! like a boss ;D
    Czekam na następny
    xoxo
    @_SomeoneSexy_

    OdpowiedzUsuń
  5. Ich mama jest naprawdę super ^^
    Oczywiście rozdział genialny <3
    Coś czuję że chłopaki na widok dziewczynę będą mieć mały heart attack :D
    @carrotsmonster

    OdpowiedzUsuń