czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 6



            Piątka chłopców i czwórka dziewczyn. Trójka wymagających jurorów. Wśród piątki chłopców stał Zayn. Zayn, który przed chwilą żegnał się z karierą muzyczną, starał się zapomnieć o wszystkich marzeniach, które runęły w gruzach w jednej chwili. A teraz znowu stał na tej scenie. Czuł się jakby ktoś nagle cofnął czas. Co mógł oznaczać taki nagły obrót sprawy? Czyżby los się do niego uśmiechnął? Teraz wszystko musiało się okazać.
-Widzę po waszych twarzach, że bardzo to przeżywacie. Musi być wam ciężko. Z jednej strony jesteście zbyt cenni, żeby was wyeliminować z programu. Z drugiej strony jest was za dużo-zaczęła Nicole.
-Mieliśmy straszny dylemat…-kontynuował Louis.
Co mieli na myśli? Wszyscy stali zdezorientowani. Ta chwila ciągnęła się w nieskończoność. Jurorzy strasznie przedłużali, owijali w bawełnę. Czyżby na potrzeby show? To wszystko było takie dziwne…wręcz sztuczne. Chłopcy popatrzyli na siebie niepewnie. Chociaż w ogóle się nie znali, Zayn wiedział, że oni czują to samo co on. W końcu odezwał się Simon:
-Więc postanowiliśmy, że podzielimy was na dwa zespoły, girband i boysband. Krótko mówiąc…ujmując to w dwóch słowach…no cóż nie pozostało mi nic innego jak powiedzieć, że….. przechodzicie dalej!- dokończył, na co czwórka dziewczyn zaczęła krzyczeć i szaleć. Chłopak o bujnych, kręconych włosach złapał się za głowę i kucnął. Widać było, że był zszokowany, ale i szczęśliwy. Zayn rzucił się na pozostałą trójkę chłopaków i zaczął się z nimi wyściskiwać. Po chwili również dołączył do nich zszokowany „loczek”. To z nimi spędzi następne tygodnie walki. Nie miał czasu rozmyślać nad tym czy chce śpiewać w boysbandzie. Przeszedł dalej, był w programie i teraz obiecał sobie, że tego nie spieprzy!
Wybiegł z sali i ruszył w stronę rodziny. Najpierw podbiegł do Trici. Uścisnął ją mocno po czym rozpłakał się na jej ramieniu.
-Zayn Vas Happenin? Co tam się stało? -zapytała zdezorientowana Katy.
-Chodzi o to… że… dostałem drugą szansę! -odpowiedział jej brat jednocześnie wycierając łzy z policzka.
Anna i Katy stały jak wryte. Tego się nie spodziewały. W normalnej sytuacji bez wahania rzuciłyby się na brata i mocno go wyściskały, ale to nie była normalna sytuacja. Były w głębokim szoku. Nie robiły nic, tylko stały i patrzyły. W końcu Zayn upomniał się:
-No co z wami? Nie przytulicie braciszka?
Dziewczyny otrząsnęły się i dosłownie uwiesiły się na jego szyi. Nie mogły uwierzyć w to co przed chwilą powiedział im Zayn. Tak bardzo się cieszyły. Wiedziały, że on bardzo tego pragnął.
Kiedy uwolnił się już od sióstr dodał:
-Nie powiedziałem wam jeszcze jednego. Będę śpiewał w zespole.
-Ale jak to?- zapytała Anna.
-No tak to. Po prostu było jeszcze jakichś innych czterech chłopaków, którzy też otrzymali drugą szansę. Tak jak ja.
-Hmm… To chyba dobrze?- spytała mama.
-Pewnie. Wydają się bardzo sympatyczni. Mam nadzieję, że złapię z nimi wspólny język i się dogadamy. Z resztą będę mógł to sprawdzić na dzisiejszym spotkaniu, na które oficjalnie was zapraszam- powiedział rozpromieniony syn.
-Ja kochanie dziękuję za zaproszenie, ale chyba pójdę do motelu odpocząć po tych wszystkich wydarzeniach. Bawcie się sami.
-A my kochanie, możemy się trochę spóźnić, bo będziemy ustalać ci grafik-zaczęła żartobliwie Anna- Na którą to spotkanie?
-Na 20 w motelu w pokoju Liama. Potem dam wam adres.
-Ok. A kto to Liam jeśli mogę wiedzieć? -spytała Katy.
-To chłopak z mojego zespołu- odpowiedział jej.
-Dobra. Może przyjdziemy…
-Anna…
-No dobra, nabijam się przecież tylko z ciebie. Na pewno wpadniemy. Nie zapomnij nam dać tylko adresu.
-Dobra, będę pamiętał. A teraz chodźmy na jakiś obiad.
***
            Anna popatrzyła na zegarek. Była 20:15.
-O cholera! Katy jesteśmy już spóźnione! Kończ ten grafik i spadamy! -krzyknęła do siostry.
-Ty chyba sobie jaja robisz?! Zayn nas zabije! A tak po za tym to się puknij bo nie robiłam żadnego grafiku!- odpowiedziała jej Katy.
-No co ty nie powiesz?! Dobra chodź!- powiedziała po czym wzięła bilet do metra i wyszła z motelu.
            W tym czasie Zayn świetnie się bawił. Chłopacy rzeczywiście okazali się bardzo mili. Nie mógł się jednak do końca skupić na zabawie, bo nie wiedział gdzie są jego siostry. Powinny tu być już pół godziny temu. Zayn zaczynał się już martwić i w tym samym momencie usłyszał pukanie do drzwi.
-Ja otworzę-powiedział Niall, blondyn o niebieskich oczach, który pochodził z Irlandii. Zayna niezwykle bawił  jego specyficzny akcent.
Gdy Niall otworzył  drzwi zobaczył na korytarzu dwie dziewczyny. Od razu mu się spodobały.
-Witam panie w moich skromnych progach. W czym mogę służyć?- powiedział i uśmiechnął się uwodzicielsko.
-My…my chyba pomyliłyśmy pokoje…-powiedziała Katy. Była trochę zawstydzona.
-Ależ skąd! Lepiej nie mogłyście trafić- powiedział Niall podnosząc przy tym brwi.
-Niall, kto to?- z pokoju dochodziły krzyki, a oprócz tego słychać było ze środka muzykę. Dziewczyny wyczuły też prażoną kukurydzę.
-Nikt! Pizza przyszła…
-Niall nie zamawialiśmy pizzy…-krzyczał ktoś ze środka.
-To może my już pójdziemy i nie będziemy przeszkadzać…
-Nie! Nie przeszkadzacie…
-Niall idę do ciebie… z kim rozmawiasz? - to był głos Zayna, który od razu rozpoznał dwie młode dziewczyny-Anna, Katy? Martwiłem się o was…- zaczął ale Irlandczyk nie dał mu dokończyć.
-Znasz te ślicznotki?- spytał zachwycony Niall.
-Idioto! To są moje siostry!- powiedział Zayn.
Niall zaczerwienił się i zrobił krok w tył.
-Ja…nie wiedziałem…przepraszam…pójdę przynieść coś do jedzenia…-powiedział po czym szybko oddalił się w stronę kuchni.
Bliźniaczki były zaskoczone jego zachowaniem, ale polubiły go. Same nie wiedziały czemu.
-No to właśnie poznałyście Nialla- powiedział Zayn. Biedaczek nie wiedział co miał myśleć o zachowaniu kumpla- Czas poznać resztę.


A to zdjęcia z X-factora, takie tam dla przypomnienia <33














I wreszcie wszyscy razem <33


Mamy nadzieję, że ten rozdział również Wam się spodobał. Piszcie komentarze, bo jak wiecie są one dla nas bardzo ważne <33 jeżeli chcecie wiedzieć o nowych rozdziałach i niektórych zmianach regularnie, śledźcie nas na TT ;P Anna: JustAnna4 i Katy: KatyRaven1
Kochamy Was;**
Anna&Katy




sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 5



            Pogrzeb. Przeprowadzka. Oczy. Znowu. Są coraz bliżej. Siostry za wszelką cenę starają się od nich uciec.
-Stop! -krzyknęła Anna, zarazem budząc brata, gdyż siostra też już nie spała z wiadomych przyczyn.
-Co jest?-spytał zdezorientowany Zayn.
-Nie, ja już nie mogę! Wybacz Katy, ale osiem lat to już znoszę…
-Chwila, co się stało? Chodzi o sen prawda? -zapytała siostra.
-Tak-powiedziała w końcu Anna. Na początku nie chciała się przyznać, bo to Katy zawsze histeryzowała jeśli chodziło o ten temat. Dziś jednak było inaczej.
-Powiedz o co chodzi dokładnie-mówiła powoli Katy.
-Z każdym kolejnym snem te oczy są bliżej mnie…ty też to zauważyłaś?
-Tak, tak masz rację. Ale zawsze udaje mi się przed nimi uciec.
-Tak? W takim razie czegoś nie rozumiem…
-Czego Anna, mów konkretnie- prosiła Katy.
-Bo mi nigdy nie udaje się przed nimi uciec. Znaczy zawsze chcę odbiec jak najdalej od nich, ale z jakiś powodów nie mogę się ruszyć…coś jakby mnie tam trzyma…
-To faktycznie dziwne. Nasze sny zwykle niczym się nie różniły, a teraz?
-Katy, a może miałaś rację? Może te sny faktycznie coś znaczą?
-Ej, nie chcę nic mówić, ale jest piąta nad ranem i zostały tylko cztery godziny do BOOT CAMPU, chciałbym się wyspać to po pierwsze, a po drugie chyba nie myślicie, że jakaś nocna zmora może oznaczać coś w życiu codziennym, w rzeczywistości. Dajcie spokój i idźcie spać-wtrącił zaspany Zayn.
Jednak Anna i Katy wiedziały, że teraz nie mogą liczyć na sen. Nie chcąc przeszkadzać bratu położyły się i zaczęły rozmyślać. Nim się obejrzały zaczął dzwonić budzik Zayna. To oznaczało, że jest siódma. Do rozpoczęcia BOOT CAMPU zostały 2 godziny. Te dwie bezsenne godziny minęły im bardzo szybko. Ale teraz to nie było ważne. Nie był ważny jakiś dziwny sen. Nie były ważne ich dziwne przeczucia. Teraz ważny był Zayn. Ich brat, który bardzo ich potrzebował.
***
Na BOOT CAMPIE Zayn’owi szło bardzo dobrze. Do chwili gdy nie doszła choreografia. Tego obawiał się najbardziej. Taniec nie był jego dobrą stroną i wszyscy o tym wiedzieli. Chłopak bardzo się starał ale mimo tego czuł, że nie idzie mu najlepiej. W końcu po godzinie ciężkich prób duch walki go opuścił. Postanowił wykorzystać fakt, że ćwiczy tak dużo osób. Pomyślał, że jeśli przeczeka próby tańca nikt tego nie zauważy. Przez dłuższą chwilę bił się z własnymi myślami gdyż po głowie chodziły mu słowa siostry: „nie rób nic głupiego”, „taka szansa trafia się raz na milion”, „stać cię na więcej”,  „nie poddawaj się”. W końcu postanowił jednak się ukryć. W głębi duszy czuł, że zawiódł siostry ale nie był wystarczająco silny aby powrócić do walki. Na szczęście Simon Cowell był wystarczająco silny aby go do niej zachęcić. Odnalazł chłopaka i przemówił mu do rozsądku.
-Co robisz? Czemu nie ma ciebie na scenie?
-Bo…ja nie umiem tańczyć. Nigdy nie umiałem i wiem, że wszelkie próby nic nie dadzą…
-Weź się w garść! Wiesz ile osób chciałoby być na twoim miejscu?! Nie dawaj mi powodów, abym żałował, że zgodziłem się abyś przeszedł dalej- powiedział Simon.
-Tak masz rację…- Simon otworzył mu oczy, ale czy nie było za późno?
-Dobra, dosyć gadania. Chodźmy musimy naprawić twój błąd.
-Dzięki Simon.
„-Spiepszyłem wszystko”- myślał Zayn-„Ale nie poddam się tym razem. Będę walczył do końca. Nawet jeśli nie osiągnę wyznaczonego celu. Będę przynajmniej wiedział, że zrobiłem wszystko co mogłem.
            Chłopak przez resztę dnia dawał z siebie wszystko. W pewnym momencie miał nawet odczucie, że ma szansę wygrać. W końcu ogłoszono koniec wszelkich treningów. Teraz trzeba było czekać na werdykt. Im dłużej czekał tym bardziej się denerwował, ale nie tracił nadziei dzięki bliźniaczkom, które przez cały czas były przy nim i wspierały go.
Po BOOT CAMPIE  przyszła pora na ogłoszenie wyników. Nie czekali na nie jedynie uczestnicy, którzy brali udział w castingach w Manchesterze ale i wszyscy uczestnicy, z całego kraju.
            W końcu jurorzy wywołali grupę chłopców. Zayn wstał i sztywnym krokiem poszedł stawić czoło Simonowi, Nicole i Louisowi.
-Dobrze, mamy wyniki-powiedział Simon. Zaczął wyczytywać imiona i nazwiska szczęściarzy. Zayn stał i w myślach modlił się, aby go wyczytano. W końcu nie było innej możliwości. Włożył w ten występ tyle pracy i serca, tak bardzo się denerwował. Poza tym tyle osób w niego wierzyło. Nie chciał ich teraz zawieść. Pokonał zbyt dużo przeszkód, za daleko zaszedł, żeby teraz odejść z niczym. Gdy Simon skończył, Zayn zorientował się, że nie wyczytano jego nazwiska. A jednak. To był koniec. Zawalił. Do oczu napłynęły mu łzy. Chciał być twardy, ale nie potrafił. Wyszedł i od razu rzucił się w ramiona sióstr. Potrzebował ich teraz bardziej niż kiedykolwiek. Wrażliwa Katy automatycznie zaczęła płakać z Zaynem. Tricia głaskała syna po głowie, po jej policzkach również spłynęły łzy. Tylko Anna starała się nie płakać. Postanowiła coś powiedzieć.
-Hej, wszystko dobrze. To nie koniec świata- nie mogła powiedzieć nic więcej bo do oczu cisnęły jej się łzy. Nie dała rady nie płakać. Miny przegranych były tak dołujące, że nie mogła się powstrzymać. Po prostu się nie udało. Czemu to tak przeżywali?
W końcu wszyscy pogrążeni w smutku poszli w stronę drzwi. Zaynowi ciężko było uwierzyć, że to już koniec tej wspaniałej przygody. Zastanawiał się gdzie popełnił błąd. Może chodziło o BOOT CAMP? Teraz to już się nie liczyło. Było już po wszystkim, wszystko przepadło w ciągu paru sekund. Nie spodziewał się też, że będzie to tak przeżywał, jednak najbardziej go zaskoczyło jak cierpiały jego siostry. Przecież to nie one przegrały, to nie była ich wina. Kiedy już wyszli z budynku Katy zebrała się i powiedziała:
-Zrobiłeś wszystko co mogłeś. Wszyscy zrobiliście co mogliście. Byłeś świetny, i nie przestawaj śpiewać. A teraz chodźmy stąd.
-Dzięki wam wszystkim…tylko ja mam wrażenie, że przyjechaliśmy tu na marne!
-Nie pleć bzdur! Ogarnij się i ćwicz dalej. Śpiewaj, rób to co kochasz i przestań pieprzyć! -powiedziała Anna.
-Dzięki, tego mi było trzeba-zaśmiał się Zayn. Powoli wracał do siebie. Bardzo się cieszył, że bliźniaczki pojechały z nim. Bez nich byłby taki samotny, nie tylko teraz ale i w ogóle. Zmusił się na jeszcze jeden uśmiech, wziął siostry pod ręce i ruszył przed siebie. Miały rację, to nie koniec świata. Nagle ktoś chwycił go za ramię. Był to prowadzący programu.
-Poczekaj. To jeszcze nie koniec.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Rozdział 4



            Zayn powoli wszedł na scenę. Czuł jak zimny pot oblewa mu plecy. Na rękach dostał gęsiej skórki. Wiedział, że to jego czas. Albo teraz da z siebie wszystko, albo po karierze muzycznej zostaną tylko marzenia. Stanął w wyznaczonym miejscu, i obrócił się w stronę kulis, gdzie stały jego dwie siostry i mama. Potem niechętnie spojrzał na twarze jurorów- Simona, Nicole i Louisa. Najbardziej obawiał się Simona. Zawsze wydawał mu się surowy. Nawet- według Zayna- w perfekcyjnych występach uczestników potrafił znaleźć mnóstwo błędów. Bardzo się bał. Nie okazywał tego jednak po sobie.
-Witamy, jak się nazywasz, skąd przyjechałeś i jaką piosenkę nam zaprezentujesz?- spytał, nie kto inny niż Simon Cowell.
-Jestem Zayn, Zayn Malik. Przyjechałem z Bradford i zaśpiewam ,,Let me love you”- powiedział. Był zaskoczony, że jego głos brzmi tak spokojnie.
-Dobrze Zayn, możesz zaczynać.
Zayn ścisnął kurczowo mikrofon. Wziął głęboki oddech. Chciał zacząć ale zorientował się, że nie pamięta tekstu. Jak to możliwe?! Dwa tygodnie prób poszły na nic. Jego największe obawy się spełniły. Łzy mu napłynęły do oczu. Szybko je przymknął  i przywołał obraz, kiedy wygłupiał się z bliźniaczkami w ich pokoju. Mimowolnie się uśmiechnął i zaczął śpiewać. Znalazł się w swoim własnym świecie, gdzie nie ma żadnych jurorów, ani widowni. W jego świecie się nie liczyli, liczyła się tylko muzyka i emocje, które były z nią związane. W takich momentach wiedział, że to co robi ma sens i że nie może bez tego żyć. Muzyka była całym jego życiem. Perfekcyjnie trafiał w każdy dźwięk. Na sam koniec ukradkiem spojrzał w stronę płaczącej ze wzruszenia mamy i dwóch uśmiechniętych sióstr. Udało się. Pokonał własny strach i pokazał się w jak najlepszym świetle. Teraz stał i wysłuchiwał oklasków, które były na jego cześć. Był zaskoczony aż tak pozytywną reakcją widzów, jednak pozostali jeszcze jurorzy. Spojrzał na nich, na każdego po kolei, aby wyczytać z ich twarzy, co czują. Louis zaczął jako pierwszy.
-Możesz nam powiedzieć ile masz lat?
-Siedemnaście.
-Jesteś niesamowity. Jak na ten wiek masz genialny wokal.
-Dziękuję -powiedział ze spokojem w głosie Zayn, lecz w środku cały wrzał.
-Nicole? -spytał Louis chcąc poznać jej opinię.
-Ja…to było coś pięknego. Masz talent.
-To wszystko?- spytał złośliwie Louis.
-Tak wszystko, po prostu brak mi słów. Simon?
-To było dobre, ale jeszcze nieprofesjonalne. Mimo to jesteś na dobrej drodze, po której cię poprowadzimy. Jestem na tak. Louis?
-Tak.
-Tak, tak, tak! Przechodzisz- powiedziała roześmiana Nicole.
-Ja…dziękuję- powiedział Zayn i zszedł ze sceny. Do niego jeszcze nie dotarło co powiedzieli jurorzy, ale do jego sióstr tak, i to bardzo wyraźnie.
-Boże udało ci się! Przeszedłeś!- krzyczały jedna przez drugą. Tylko mama nic nie mówiła. Po prostu podeszła i przytuliła syna. Swojego dojrzałego syna, który dostał swoją szansę. Jedyne na co było stać Tricie to szepnąć do ucha Zaynowi:
-Jestem z ciebie dumna. Kocham cię.
-Ja ciebie też mamo.
Po tych słowach wyszli zza kulis i udali się w stronę motelu, w którym mieli spać. Wychodząc widzieli czekających na swoją kolej zdenerwowanych uczestników. Zdawali sobie sprawę z tego, że nie wszyscy z nich przejdą dalej. Cieszyli się, że mieli już to za sobą.
***
            Po zjedzonej kolacji Zayn poszedł do pokoju, który miał dzielić z Anną i Katy. Wziął szybki prysznic, żeby zmyć z siebie resztki stresu. Trwał on 30 minut. Kiedy wyszedł z łazienki zastał w pokoju swoje siostry grzebiące w laptopie.
-Co robicie?- spytał spoglądając im przez ramię.
-Nic takiego. Układamy ci tylko grafik.
-Że niby co?- spytał lekko zdziwiony.
-No wiesz… próby, wywiady, podpisywanie autografów…
-Dziewczyny! Zwolnijcie trochę! Byłem dopiero na jednym castingu! To prawda, przeszedłem, ale razem ze mną kolejne 500 osób.
-Jeszcze nam za to podziękujesz braciszku- powiedziała Katy.
-To się jeszcze okaże- odpowiedział
-Wracając do tematu. Wyczytałyśmy, że przed właściwym naborem będziesz musiał przejść jeszcze przez BOOT CAMP- dodała Anna.
-A na czym to dokładnie polega?- zapytał Zayn.
-No to jest takie małe sprawdzenie twoich umiejętności. Aktorskich, scenicznych no i tanecznych- wytłumaczyła mu Katy
-Tanecznych?!?! Przecież ja nie umiem tańczyć! Nawet gdybym chciał…nie mam szans!
-Oj daj spokój. Dasz radę. Pokonałeś dzisiejszy stres, więc pokonasz i jutrzejszy!
-Dobra, potem o tym porozmawiamy.
-Potem to znaczy kiedy?- spytała Anna- Zayn pomyśl nad tym i nie rób nic głupiego. Dobrze wiesz, że taka szansa trafia się raz na milion. Nie możesz się teraz poddać.
Po chwili ciszy Zayn powiedział:
-Macie rację. Pomyślę nad tym ale nic nie obiecuję.
-Ok. Już lepiej ale nie oszukujmy się, stać cię na więcej.
-Taaaa. Doceniam to dziewczyny ale jestem trochę zmęczony i chciałbym już iść spać….- powiedział.
-Tak oczywiście, rozumiemy. Już ci pościeliłyśmy łóżko. Według naszego grafiku powinieneś już spać za pięć minut. W ten sposób będziesz spał tyle ile powinien spać nastolatek w twoim wieku, co pozytywnie wpłynie na twoje zdrowie, samopoczucie, a w tym także głos- powiedziała Anna.
-Dziewczyny, kocham was. Jesteście niemożliwe.
-My też cię kochamy, a teraz idź spać- powiedziała Katy wskazując na łóżko.
Zayn położył się wygodnie i szepnął:
-Dobranoc.
-Zobaczymy czy będzie taka dobra…-powiedziała Katy.

Podziękowania
Dla naszych czytelników, bez których pisanie bloga nie miałoby sensu <3 Pamiętajcie, że piszemy dla was. Wasze komentarze bardzo nam pomagają, motywują nas do dalszego działania i mamy nadzieję, że będzie ich bardzo dużo :D Piszcie śmiało swoje zdanie. Tymczasem czwarty rozdział, mamy nadzieję, że się wam spodoba.
Kochamy was <3
Anna&Katy

O nowych rozdziałach i zmianach będziemy was informować na TT:
KatyRaven1
JustAnna4
<3

piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 3



            Ten dzień można by było uznać za udany, gdyby nie koszmar, który męczył siostry od kiedy ich mama zmarła. Pogrzeb, przeprowadzka, a na koniec to czego dziewczyny zawsze najbardziej się obawiały we śnie- para złych oczu w otchłani. Oczu ich ojca.
            Tym razem Katy obudziła się pierwsza, a zaraz po niej Anna. Był już poranek.
-Ja już tego nie wytrzymam! Ten sen…cały czas widzę przed sobą jego wstrętne ślepia!- krzyknęła Katy. Dla niej to już było za wiele…
-Katy uspokój się! Ile razy mamy o tym rozmawiać- powiedziała Anna, ale w głębi duszy sama była przerażona. Ten sen męczył również ją.
-Ja chcę do mamy…ja mam dopiero szesnaście lat, czemu mnie to spotyka!- niemal krzyczała przez łzy.
-Katy! Do cholery ja też straciłam mamę! Też cierpię! I nie będę cię pocieszała, bo sama już nie mam siły! Zrozumiesz to w końcu? Każdego poranka będziemy to przerabiać?
-Ja…nie. Przepraszam. Mogę ci zadać tylko jedno pytanie?
-Dobrze, mów.
-W tym śnie…
-Katy…
-Wysłuchaj mnie proszę, bo tylko ty mi możesz pomóc. Tylko ty to zrozumiesz. W tym śnie wszystko jest wspomnieniem…wszystko oprócz samej końcówki tego snu. Wiesz co mam na myśli?
-Chyba tak…chodzi ci o to spojrzenie?
-Tak. To trochę dziwne...ty wiesz czyj to wzrok, prawda? I ja też wiem.
-Tak wiem do kogo on należy. Do człowieka, który nigdy więcej nie pojawi się w naszym życiu. Jasne? On dla nas nie istnieje, my dla niego też nie. A teraz chodźmy, musimy pomóc Zaynowi w wybraniu piosenki na casting.
-Masz rację, chodźmy- powiedziała Katy, po czym wraz z siostrą poszły do pokoju Zayna.
            Wybór repertuaru był dosyć trudny. Trzeba było wybrać piosenkę, w której Zayn zaprezentowałby się jak najlepiej. Na początku Anna próbowała mu wcisnąć piosenkę „Barbie Girl”, w końcu tak ją lubił. Jednak ich brat nie był zachwycony tym pomysłem. Potem Katy starała się dopasować do głosu Zayna jedną z piosenek Michela Jacksona- był jego wielkim fanem. Ale nie udało się, gdyż mało z piosenek tego artysty było w tonacji Zayna. W końcu po kilku godzinach udało się dobrać odpowiednią piosenkę, która idealnie do niego pasowała. Nosiła ona tytuł  „Let me love you”. Śpiewał ją pięknie. Dziewczyny były przekonane o powodzeniu brata, ale on sam nie był pewny. Bardzo się stresował, ale miał przy sobie tą nieznośną, upierdliwą ale jakże kochającą parę bliźniaczek, które na szczęście pozwalały mu zapomnieć o nerwach związanych z castingiem.
            Kiedy do przesłuchań został niecały tydzień nie było osoby na tym osiedlu, która nie wiedziałaby o planach Zayna. Jego mama obdzwoniła wszystkie swoje sąsiadki, koleżanki, a dalej koło  potoczyło się same. Wszyscy trzymali za niego kciuki. Wszyscy zdeklarowali się na niego głosować. Reszta należała do Zayna.
***
            Następne dni minęły szybko. Pewnie przez te długie próby chłopaka. Anna i Katy nie odstępowały go na krok. Zaynowi wcale to nie przeszkadzało, a wręcz pomagało i pokrzepiało. Był im bardzo wdzięczny za to co dla niego robiły. Czasami ciężko było mu uwierzyć, że naprawdę nie są spokrewnieni.
            W końcu nadszedł ten dzień, ten moment. Na casting zgłosiło się tysiące osób. Trzeba więc było czekać w niekończącej się  kolejce na występ Zayna. Chłopak był bardzo spięty i obawiał się, że godziny spędzone na oczekiwaniu pójdą na marne. Jako że Anna i Katy bardzo kochały brata i za wszelką cenę chciały go pocieszyć, wpadły na pomysł. Podczas nieuwagi jednego z ochroniarzy Katy zwinęła megafon, po czym zawołała Anne. Weszły na szeroki podest i Anna zaczęła rapować jako pierwsza, a zaraz po niej jej siostra:
-Dzisiaj na przesłuchanie przyszedł chłopak przystojny niesłychanie!
-Utalentowany jest ogromnie i niech już każdy ze strachu robi w spodnie!
-Oto przedstawiamy wam Zayna Malika, który z 93’ jest rocznika!
-Ja jestem Katy, a ona jest Anna i jesteśmy tu po to aby dopingować naszego brata!
-Jesteśmy pewne że jego jest wygrana, więc jutro balować będziemy do samego rana! -zakończyły po czym  powoli zeszły z podestu obsypywane oklaskami.
-Lepiej ci?- spytała Anna siadając na jednym kolanie swojego brata, gdyż drugie zajęła Katy.
-Wy…wy to przyszykowałyście wcześniej?- zapytał roześmiany Zayn.
-Nie, to była czysta improwizacja! -zaśmiała się Katy.
-Nie wiem co bym bez was zrobił…
-Bez nas byś zwariował- powiedziały jednocześnie siostry.
            Dalej kolejka zleciała szybko i przyjemnie. Zayn trochę się rozluźnił, do czasu aż przyszła jego kolej. Kiedy powiedzieli mu, że do występu została minuta, niemal się wycofał. Lecz wiadomo kto mu w tym przeszkodził.
-Obiecałyśmy, że zostaniemy z tobą do końca. Dotrzymujemy obietnicy!- powiedziała Anna.
-Kochanie dasz radę, rozumiesz? Jesteś moim synem, odważnym, przystojnym…- zaczęła Tricia.
-Mamo…
-Och dobrze, dobrze.
-Uwaga do występu zostało 5 sekund-wtrącił prowadzący.
-Dasz radę!- powiedziały bliźniaczki i mocno wyściskały brata.
-Do wyjścia na scenę zostało: 3, 2, 1! Zayn wchodzisz!

wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 2



Dzień minął wszystkim domownikom bardzo szybko i przyjemnie. Zbliżała się pora kolacji, a według rozpiski dzisiejsze przygotowanie tego posiłku przypadło na Anne i Katy.
Dziewczyny postanowiły zrobić spaghetti. To było ich popisowe danie. Wszyscy je uwielbiali. Korzystając z pięknej, letniej pogody rodzina miała jeść na tarasie. Tak więc gdy reszta rodziny oczekiwała przy stole na posiłek, siostry zaczęły podśpiewywać. Bardzo to lubiły, a zwłaszcza przy gotowaniu. Zdarzało się nawet czasami, że tańczyły z przyborami kuchennymi w rękach. Dziś nie było inaczej. W zabawie przeszkodził im brat:
-Dziewczyny mogę wam na chwilę przerwać?
-Nie…-odpowiedziały jednocześnie.
-Aaaa... to okey. Już mnie tu nie ma-odpowiedział zmieszany, po czym obrócił się i udał w stronę drzwi tarasowych.
-Nie! Zayn! Czekaj! Żartowałyśmy przecież braciszku! Dla ciebie zawsze znajdziemy czas. To o co chodzi?- zapytała Anna.
-Ale obiecacie mi, że to co wam zaraz powiem zostanie na razie między nami?- zapytał chłopak.
-No jasne. Zawsze możesz nam wszystko powiedzieć i dobrze o tym wiesz-powiedziała Katy.
-No dobra…. Ja…. No bo wiecie……. Przemyślałem sobie to co mi doradzałyście i…….ja…..- jąkał się.
-Zayn! Wyduś to z siebie w końcu!-odpowiedziała zniecierpliwiona Katy.
-Postanowiłem iść na ten casting do…- nie zdążył dokończyć, bo bliźniaczki rzuciły się mu na szyję i wykrzyknęły równocześnie:
-X-factora!
-Dziewczyny! Ciszej! To miała być nasza tajemnica! Pamiętacie?
-O tak. Przepraszamy. Ale zdajesz sobie z tego sprawę, że prędzej czy później będziesz musiał o tym powiedzieć reszcie?- powiedziała stanowczo Anna.
-Tak wiem, ale to jeszcze nie wszystko co chciałem wam powiedzieć. Chciałbym abyście pojechały ze mną do Manchesteru-gdzie odbędzie się casting. Zgodzicie się? Potrzebuję was tam. Co wy na to?
-Żartujesz sobie?! Jasne, że się zgadzamy! Ale Zayn… nic nie jest pewne dopóki nie zapytasz o zgodę swojej mamy…-powiedziała Katy.
-Po pierwsze: NASZEJ mamy, a po drugie: właśnie mam zamiar ją spytać o zdanie dziś po kolacji. Reszta dowie się kiedy już wszystko będzie ustalone i pewne- odparł.
-Nawet nie masz pojęcia jak bardzo się cieszymy, że w końcu udało się nam ciebie na to namówić.-powiedziała Anna po czym razem z siostrą dały Zaynowi całusa w policzek. Jedna w prawy, druga w lewy.
-Dziewczyny… bardzo mi miło, ale mam wrażenie, że ten makaron zaraz eksploduje…-powiedział rozbawiony Zayn, a dziewczyny rzuciły się do garów.
            Mimo małych kłopotów w kuchni spaghetti wyszło wyborne, z resztą jak zawsze.
***
            Tricia poprosiła swoje córki żeby pozmywały po kolacji. Przy stole została sama ze swoim synem. Była to idealna okazja dla Zayna, żeby powiadomić mamę o swoich planach.
-Mamo, chciałbym cię spytać o zdanie w jednej sprawie.
-Tak synku? Chodzi o jakąś dziewczynę…?
-Mamo! Nie, chodzi o moją przyszłość.
-To bardzo poważny temat jak na twój wiek. Ale słucham.
-Zastanawiałem się, czy nie pójść na casting w Manchesterze…
-Zaraz, ty mówisz o castingu do X-factora, zgadza się?
-No…tak.
-Och kochanie ja…
-Rozumiem jestem za młody. Poczekam.
-Nie! Uważam, że to świetny pomysł! Masz taki piękny głos…szkoda zmarnować takiego talentu!
-Naprawdę? Mamo nie wiem jak ci dziękować! Kocham cię! Ale jest jeszcze jedna sprawa…
-Zamieniam się w słuch.
-Na casting chcę ze sobą zabrać bliźniaczki, no i oczywiście ciebie. Ja ich…
-Potrzebujesz ich, rozumiem. Oczywiście, zgadzam się i pojadą z nami. Ale teraz one potrzebują ciebie! Biegnij pomóc im w zmywaniu, a od jutra będziesz ostro ćwiczył. W końcu zostały nie całe dwa tygodnie!
-Tak jest!-powiedział Zayn i pobiegł do kuchni.
Kiedy tam dotarł okazało się, że dziewczyny już pozmywały. Udał się więc szybko do pokoju Katy i Anny. Po drodze wpadł na pomysł, żeby zrobić dziewczynom małego psikusa…
-Hej dziewczyny…-powiedział z przesadnym smutkiem w głosie.
-Cześć, rozmawiałeś już z mamą?-spytała Katy.
-Taaa…właśnie przyszedłem wam się wyżalić…
-Ooo Zayn, przykro nam…chodź przytul się-powiedziała Anna i przytuliła brata.
-Może za rok-powiedziała Katy i dołączyła się do uścisku.
-Ale jest jeszcze coś co muszę wam powiedzieć… Jeżeli chcecie jechać ze mną na ten casting musicie pomóc mi wybrać piosenkę do zaprezentowania!
-Ale jak to?-spytała zdezorientowana Katy.
-Tak to. Mama się zgodziła! Nabrałem was!
-Nie przebaczę ci tego-powiedziała Anna i rzuciła poduszką w brata. Ten jeden trafny rzut zapoczątkował wielką bitwę na poduszki, w której Zayn oczywiście poległ.

Podziękowania
Z całego serca chciałybyśmy podziękować adminom stron o One Direction na facebooku, którzy pomogli nam zdobyć pierwszych czytelników. Nie wiemy co byśmy bez was zrobiły <3
A oto strony, którym dziękujemy:

Kochamy was <3 i jeszcze raz dziękujemy <3
Anna&Katy

Zapraszamy na nasze TT!
KatyRaven1
JustAnna4



niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 1




            Dwójka małych dziewczynek stoi ze łzami w oczach, nad grobem swojej matki. Czemu ona to zrobiła? Czy Vicky myślała o swoich dwóch ośmioletnich córeczkach, kiedy sama siebie skazała się na śmierć? Jednak za późno…teraz muszą dbać o siebie nawzajem i być silne, silniejsze od matki, która stchórzyła. Bo jak inaczej to opisać? Samobójstwo to okaz bezradności i słabości, braku ducha walki. A ta kobieta zostawiła na dodatek dwójkę dzieci, które nie mogą liczyć już na pomoc ze strony rodziny. Dziadkowie dziewczynek już dawno nie żyli, nie miały one żadnych ciotek, czy wujków, a ich ojciec…no cóż to przez niego ich matka nie żyła. Był psychopatą…od kiedy Anna i Katy pamiętają wyżywał się na ich mamie. Nie raz dostawały od niego w twarz, ale było to niczym w porównaniu do krzywdy, którą wyrządził Vicky. Na szczęście dziewczynki długo go nie zobaczą. Nareszcie znaleziono dla niego odpowiednie miejsce, w więzieniu. Sąd skazał go na dziesięć lat. Dziesięć lat, które dla Anny i Katy oznaczają lata spokoju. Lata bez bólu. Mimo iż mają dopiero 8 lat będą musiały sobie poradzić. Ale dadzą sobie radę tylko jeśli będą razem. Na szczęście są osoby, którym na nich zależy. Osoby, które nimi się zajmą. Jedną z tych osób jest Patricia Malik. Wspaniała kobieta. Nie dość, że ma czwórkę swoich dzieci, weźmie pod swoje skrzydła kolejną dwójkę.
            Tricia (tak wszyscy na nią  mówili) znała się z Vicky z pracy. Obydwie   z zawodu były stylistkami. Poznały się na warsztatach fryzjerskich w Londynie. Szybko złapały wspólny język i zaprzyjaźniły się. Niestety po warsztatach  nie mogły się widywać gdyż Vicky pochodziła z Polski. Tam też na stałe mieszkała. Tricia natomiast mieszkała w Bradford w Anglii. Mimo dzielącego ich dystansu starały się utrzymać ze sobą kontakt. Dzwoniły do siebie i wysyłały meile regularnie. Były ze sobą bardzo blisko. Tricia znała wszystkie sekrety Vicky. Jako pierwsza dowiedziała się o jej ciąży i o tym że jej mąż znęca się nad nią. Niestety nie była w stanie jej w żaden sposób pomóc. Teraz czuła się winna za jej śmierć. Jedyne co mogła teraz dla niej zrobić to zaopiekować się jej córkami. Kobieta miała nadzieję, że dzięki niej Katy i Anna dowiedzą się co to znaczy miłość, rodzina i dom.
            Katy popatrzyła na Anne bezradnym wzrokiem, a ona złapała ją za rękę.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
            Nagle obraz się rozmazał, przed oczami stała otchłań, a w niej para złych oczu. Oczu ich ojca…
***
            Anna obudziła się cała spocona. Spojrzała na swoją siostrę Katy, która też nie spała. Czasami nie mogła uwierzyć, że są bliźniaczkami. Co prawda dwujajowymi, ale jednak bliźniaczkami.
            Anna była krótkowłosą blondynką, o zielonych oczach i figurze modelki. Szczyciła się tym, że była starsza od Katy o 7 minut. Z charakteru była zawsze silniejsza od siostry. Była dla Katy podporą, zawsze ją broniła, zwłaszcza jeżeli chodziło o ojca.
            Katy natomiast była jej przeciwieństwem. Była niebieskooką brunetką, o włosach do pasa, a jedynym podobieństwem była szczupła sylwetka. Nigdy nie potrafiła postawić się psychicznemu ojcu. Panicznie się go bała. Podziwiała swoją siostrę za odwagę jaką się wykazała w wieku sześciu lat, gdy ich tata…nie mogła o tym myśleć.
            Teraz siedziały we dwie na łóżkach i wpatrywały się w siebie.
-Tobie też się znowu to śniło? No wiesz pogrzeb mamy…boże to było takie realne! -w niebieskich oczach Katy pojawiły się łzy- Widziałam nas jako ośmiolatki kiedy opłakujemy jej grób…a potem pojawiły się oczy ojca…
-Katy, to był tylko sen. Teraz mamy szesnaście lat, a tata siedzi w pudle w Polsce, a my jesteśmy w Anglii- powiedziała Anna starając się uspokoić siostrę.
-Ale czy tobie też się to śniło?
-Tak…ale to tylko sen, który nic nie znaczy.
- Ale on się nam śni codziennie! To chyba coś znaczy!
-Katy rozmawiałyśmy o tym…
W tym momencie do pokoju wparował Zayn. Był jedynym synem ich przyszywanej matki.
            Był wysokim brunetem o czarnych włosach i brązowych oczach. Miał ciemną cerę. Był o rok starszy od Anny i Katy i kochał je jak własne siostry, mimo że miał jeszcze trzy biologiczne -Doniyę, Waliyę i Safaę.
-Wstawać, Doniya zrobiła nam śniadanie!
-Oj daj nam jeszcze pięć minut, miałyśmy straszną noc…-powiedziała Anna.
-Z resztą jak co dzień…-skomentowała Katy rzucając porozumiewawcze spojrzenie chłopakowi.
-Znowu miałyście ten paskudny sen?
-Taaa…-odpowiedziały równocześnie.
-To może…na rozweselenie nasz popisowy numer?
-Nie wiem czy mam ochotę śpiewać…
-Oj daj spokój Katy. Ja zaczynam. Forever young, I wanna be forever young…
-No dalej wszyscy razem!-odparł Zayn.
Do you realny want to live forever, forever…
-Forever young!-dokończył Zayn.
-Wiesz co Zayn, czasami naprawdę chodzi mi po głowie czemu nie chcesz iść do X-factora…-powiedziała Katy.
-No właśnie, już od trzech miesięcy cię namawiamy! A za dwa tygodnie castingi…
-Oj dziewczyny, a wy czemu też nie pójdziecie? Ślicznie śpiewacie.
To była prawda, Katy i Anna śpiewały naprawdę ładnie.
-My jesteśmy za młode, mamy dopiero szesnaście lat!
-Dobra pomyślę nad tym, a teraz chodźmy na to śniadanie!
Cała trójka zeszła na dół i całą rodziną zjedli, śmiejąc się i rozmawiając. Tak powinno być od zawsze.

Prolog



            Ciężko uwierzyć, że po tych wszystkich przeżyciach człowiek ma powrócić do rzeczywistości. Zachowywać się jak inni, robić to co inni. Generalnie udawać, że nic się nie stało. Ale po co udawać skoro wszyscy wiedzą jaka jest prawda. Niektórzy twierdzą, że powinno się zapomnieć, ale to nie jest takie proste jak wszystkim wokół się wydaje. Jeśli nie przeżyło się czegoś potwornego, bolesnego, czegoś, czego potem nie da się naprawić, tylko trzeba z tym żyć to nie ma prawa głosu. Poza tym o niektórych rzeczach nie powinno się zapomnieć, nawet jeśli są ciężkie do zniesienia. Ale teraz wszystko ma być dobrze, wszystko ma powrócić do porządku dziennego…Anna i Katy wiedziały, że po poznaniu tych pięciu chłopaków ich życie się zmieni. Na lepsze. Te dwie dziewczyny wiedziały najlepiej co oznaczają słowa Life isn’t perfect

Od Autorek


Jeśli to czytasz, wiedz, że właśnie teraz należysz do szlachty...Dobra, a tak na poważnie, to stworzyłyśmy tego bloga, bo bardzo chciałyśmy podzielić się naszym opowiadaniem. Jest naprawdę dobre (tak wiemy jesteśmy skromne ;P). Przekonacie się sami, że wyróżnia się od pozostałych. Włożyłyśmy w tego bloga duuuuuuuuuuużo serca i czasu, więc jak już tu jesteś to zostaw komentarz ;D Oczywiście widzisz po tle opowiadanie jest o dwóch siostrach, One Direction i Londynie. Ale uwierzcie nam, to nie jest kolejne zwykłe opowiadanie.
Dziękujemy, że wszedłeś na naszą stronę, i mamy nadzieję, że wszystko ci się tu spodoba
Komentarze mile widziane ;) Jakby co, możecie do nas pisać na TT. Kochamy was <33
Anna&Katy
 TT:
Anna: @JustAnna4
Katy: @KatyRaven1