Piątka
chłopców i czwórka dziewczyn. Trójka wymagających jurorów. Wśród piątki
chłopców stał Zayn. Zayn, który przed chwilą żegnał się z karierą muzyczną,
starał się zapomnieć o wszystkich marzeniach, które runęły w gruzach w jednej
chwili. A teraz znowu stał na tej scenie. Czuł się jakby ktoś nagle cofnął
czas. Co mógł oznaczać taki nagły obrót sprawy? Czyżby los się do niego
uśmiechnął? Teraz wszystko musiało się okazać.
-Widzę po waszych twarzach, że bardzo to przeżywacie. Musi
być wam ciężko. Z jednej strony jesteście zbyt cenni, żeby was wyeliminować z
programu. Z drugiej strony jest was za dużo-zaczęła Nicole.
-Mieliśmy straszny dylemat…-kontynuował Louis.
Co mieli na myśli? Wszyscy stali zdezorientowani. Ta chwila
ciągnęła się w nieskończoność. Jurorzy strasznie przedłużali, owijali w
bawełnę. Czyżby na potrzeby show? To wszystko było takie dziwne…wręcz sztuczne.
Chłopcy popatrzyli na siebie niepewnie. Chociaż w ogóle się nie znali, Zayn
wiedział, że oni czują to samo co on. W końcu odezwał się Simon:
-Więc postanowiliśmy, że podzielimy was na dwa zespoły,
girband i boysband. Krótko mówiąc…ujmując to w dwóch słowach…no cóż nie
pozostało mi nic innego jak powiedzieć, że….. przechodzicie dalej!- dokończył,
na co czwórka dziewczyn zaczęła krzyczeć i szaleć. Chłopak o bujnych, kręconych
włosach złapał się za głowę i kucnął. Widać było, że był zszokowany, ale i
szczęśliwy. Zayn rzucił się na pozostałą trójkę chłopaków i zaczął się z nimi
wyściskiwać. Po chwili również dołączył do nich zszokowany „loczek”. To z nimi
spędzi następne tygodnie walki. Nie miał czasu rozmyślać nad tym czy chce
śpiewać w boysbandzie. Przeszedł dalej, był w programie i teraz obiecał sobie,
że tego nie spieprzy!
Wybiegł z sali i ruszył w stronę rodziny. Najpierw podbiegł
do Trici. Uścisnął ją mocno po czym rozpłakał się na jej ramieniu.
-Zayn Vas Happenin? Co tam się stało? -zapytała
zdezorientowana Katy.
-Chodzi o to… że… dostałem drugą szansę! -odpowiedział jej
brat jednocześnie wycierając łzy z policzka.
Anna i Katy stały jak wryte. Tego się nie spodziewały. W
normalnej sytuacji bez wahania rzuciłyby się na brata i mocno go wyściskały,
ale to nie była normalna sytuacja. Były w głębokim szoku. Nie robiły nic, tylko
stały i patrzyły. W końcu Zayn upomniał się:
-No co z wami? Nie przytulicie braciszka?
Dziewczyny otrząsnęły się i dosłownie uwiesiły się na jego
szyi. Nie mogły uwierzyć w to co przed chwilą powiedział im Zayn. Tak bardzo
się cieszyły. Wiedziały, że on bardzo tego pragnął.
Kiedy uwolnił się już od sióstr dodał:
-Nie powiedziałem wam jeszcze jednego. Będę śpiewał w
zespole.
-Ale jak to?- zapytała Anna.
-No tak to. Po prostu było jeszcze jakichś innych czterech
chłopaków, którzy też otrzymali drugą szansę. Tak jak ja.
-Hmm… To chyba dobrze?- spytała mama.
-Pewnie. Wydają się bardzo sympatyczni. Mam nadzieję, że
złapię z nimi wspólny język i się dogadamy. Z resztą będę mógł to sprawdzić na
dzisiejszym spotkaniu, na które oficjalnie was zapraszam- powiedział
rozpromieniony syn.
-Ja kochanie dziękuję za zaproszenie, ale chyba pójdę do
motelu odpocząć po tych wszystkich wydarzeniach. Bawcie się sami.
-A my kochanie, możemy się trochę spóźnić, bo będziemy
ustalać ci grafik-zaczęła żartobliwie Anna- Na którą to spotkanie?
-Na 20 w motelu w pokoju Liama. Potem dam wam adres.
-Ok. A kto to Liam jeśli mogę wiedzieć? -spytała Katy.
-To chłopak z mojego zespołu- odpowiedział jej.
-Dobra. Może przyjdziemy…
-Anna…
-No dobra, nabijam się przecież tylko z ciebie. Na pewno
wpadniemy. Nie zapomnij nam dać tylko adresu.
-Dobra, będę pamiętał. A teraz chodźmy na jakiś obiad.
***
Anna
popatrzyła na zegarek. Była 20:15.
-O cholera! Katy jesteśmy już spóźnione! Kończ ten grafik i
spadamy! -krzyknęła do siostry.
-Ty chyba sobie jaja robisz?! Zayn nas zabije! A tak po za
tym to się puknij bo nie robiłam żadnego grafiku!- odpowiedziała jej Katy.
-No co ty nie powiesz?! Dobra chodź!- powiedziała po czym
wzięła bilet do metra i wyszła z motelu.
W tym
czasie Zayn świetnie się bawił. Chłopacy rzeczywiście okazali się bardzo mili. Nie
mógł się jednak do końca skupić na zabawie, bo nie wiedział gdzie są jego
siostry. Powinny tu być już pół godziny temu. Zayn zaczynał się już martwić i w
tym samym momencie usłyszał pukanie do drzwi.
-Ja otworzę-powiedział Niall, blondyn o niebieskich oczach,
który pochodził z Irlandii. Zayna niezwykle bawił jego specyficzny akcent.
Gdy Niall otworzył drzwi zobaczył na korytarzu dwie dziewczyny.
Od razu mu się spodobały.
-Witam panie w moich skromnych progach. W czym mogę służyć?-
powiedział i uśmiechnął się uwodzicielsko.
-My…my chyba pomyliłyśmy pokoje…-powiedziała Katy. Była
trochę zawstydzona.
-Ależ skąd! Lepiej nie mogłyście trafić- powiedział Niall
podnosząc przy tym brwi.
-Niall, kto to?- z pokoju dochodziły krzyki, a oprócz tego
słychać było ze środka muzykę. Dziewczyny wyczuły też prażoną kukurydzę.
-Nikt! Pizza przyszła…
-Niall nie zamawialiśmy pizzy…-krzyczał ktoś ze środka.
-To może my już pójdziemy i nie będziemy przeszkadzać…
-Nie! Nie przeszkadzacie…
-Niall idę do ciebie… z kim rozmawiasz? - to był głos Zayna,
który od razu rozpoznał dwie młode dziewczyny-Anna, Katy? Martwiłem się o was…-
zaczął ale Irlandczyk nie dał mu dokończyć.
-Znasz te ślicznotki?- spytał zachwycony Niall.
-Idioto! To są moje siostry!- powiedział Zayn.
Niall zaczerwienił się i zrobił krok w tył.
-Ja…nie wiedziałem…przepraszam…pójdę przynieść coś do
jedzenia…-powiedział po czym szybko oddalił się w stronę kuchni.
Bliźniaczki były zaskoczone jego zachowaniem, ale polubiły
go. Same nie wiedziały czemu.
-No to właśnie poznałyście Nialla- powiedział Zayn.
Biedaczek nie wiedział co miał myśleć o zachowaniu kumpla- Czas poznać resztę.
A to zdjęcia z X-factora, takie tam dla przypomnienia <33



I wreszcie wszyscy razem <33

Mamy nadzieję, że ten rozdział również Wam się spodobał. Piszcie komentarze, bo jak wiecie są one dla nas bardzo ważne <33 jeżeli chcecie wiedzieć o nowych rozdziałach i niektórych zmianach regularnie, śledźcie nas na TT ;P Anna: JustAnna4 i Katy: KatyRaven1
Kochamy Was;**
Anna&Katy